EN PL

Polska branża BPO chce grać w pierwszej lidze

wnp.pl (Anna Bytniewska) - 26-05-2013
Fot. PTWP
Centra usług dla biznesu rozwijają się w Polsce dynamicznie. Przyszedł czas by powalczyć o usługi dla świata finansów. Trzeba ku temu stworzyć odpowiednie warunki, a to rola rządu, jeśli chce mieć za kilka lat kolejnych 100 tys. miejsc pracy.
Polska znalazła się w światowej czołówce krajów, będących dobrą lokalizacją dla centrów usług biznesowych. W Polsce udało się stworzyć w tym sektorze już 100 tys. miejsc pracy. Przybywa ich 15 - 20 proc. rocznie. Zdaniem uczestników debaty "BPO, shared services, centra R&D", która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, czas teraz na duży krok na przód. Musi powalczyć o to by stać się ośrodkiem nie tylko usług dla biznesu, ale też usług dla świata finansów. W tym celu trzeba zmierzyć się już z pierwszą ligą.



Co sprawia, że inwestorzy wybierają właśnie Polskę?



- Przede wszystkim kryterium wyboru lokalizacji są ludzie i dostępność wykwalifikowanych kadr. Baza studentów i absolwentów. Znaczenie mają zachęty inwestycyjne, które oferują wszystkie kraje naszego regionu, ale wpływ tych zachęt jest stosunkowo nieduży. Firmy otwierające centra usług biorą bardziej pod uwagę to, czy "nie wyłożą" się na samym projekcie. Przy dalszym rozwoju i ekspansji zachęty finansowe dla inwestorów mają już znaczenie bo dla nas są to inwestycje o charakterze długoterminowym - podkreśla Krystian Bestry, dyrektor zarządzający Infosys BPO Europe, wiceprezes zarządu ABSL.



Coraz istotniejsze dla inwestorów, jego zdaniem, jest to czy pracownicy znają języki obce. Oczekują oni znajomości tych coraz bardziej wyszukanych jak np. francuskiego - kanadyjskiego, czy też niemieckiego - bawarskiego.



-Ważne jest też to czy jesteśmy w stanie zachęcić do pobytu w Polsce obcokrajowców. Parę lat temu pytali o to czy są u nas szkoły międzynarodowe teraz liczą się elementy socjalne: komfort życia, czy będą mieli co robić w danym mieście: teatry, restauracje - twierdzi Krystian Bestry .



Nic jednak nie może się równać z możliwością pozyskania dobrego fachowca.



- Decydującym kryterium wyboru lokalizacji przez inwestora są jednak ludzie. HP pojawił się we Wrocławiu 7 - 8 lat temu. To już przeszłość. Dzisiaj w Polsce mamy 100 tys. miejsc pracy w tym sektorze i ich liczba rośnie w tempie 15 - 20 proc. rocznie. Rotacja zatrudnienia w centrach usług mocno spadła. Przeciętny pracownik 5 lat temu pracował 1 - 1,5 roku teraz ten okres zatrudnienia się wydłuża do 2 lat. Ważniejsze jest teraz to co będzie za 3 - 5 lat. Trwa walko o przyciągnięcie do Polski usług zaawansowanych. Czy możemy zarządzać funduszami inwestycyjnymi, które obecnie są zarządzane z Luksemburga czy Irlandii? Czy w Polsce jesteśmy gotowi na następny etap rozwoju? Dla inwestorów z tego segmentu ważne jest czy znajdziemy tu analityka z takim doświadczeniem jak specjaliści w Luksemburgu czy w Irlandii - mówi Jacek Levernes, prezes zarządu ABSL, członek zarządu Hewlett - Packard Europe, wiceprezes Global Business Services HP Europa, Bliski Wschód, Afryka.



Zdaniem Armanda Angeli, dyrektora do spraw rozwoju biznesu Grant Thornton Francja,

współzałożyciela i wiceprezesa EoA (European Outsourcing Association, Polska w Europie Zachodniej i na świecie postrzegana jest jako lokalizacja przyszłości.



- Coraz mniej firm spogląda w kierunku Indii. Tu jest wykształcona kadra, ale także odpowiednia ilość pracowników. Miasta w Polsce świetnie promują swoje usługi. Polacy mają wyczucie jeśli chodzi o usługi, nie widzimy tego w innych krajach. Nie chodzi tylko o gotowość do pracy w sytuacji, gdy w innych krajach dawno powiedziano by "nie", na przykład, jeśli trzeba by było zostać "po godzinach". Znaczenie ma też bliskość kulturowa. Łatwiej pracować w Polsce, jeśli jest się Francuzem, niż w Indiach. Widzimy coraz więcej firm średniej wielkości zainteresowanych usługami wspólnymi. Potwierdzam, że przyglądamy się coraz bardziej zaawansowanym technologiom. Polska ma tu potencjał, którego nie widzimy w innych krajach. Outsourcing procesów wiedzy, tu Polka będzie odgrywać znaczącą rolę - mówi Armand Angeli.



Podkreśla on, że jedyną wadą Polski w oczach inwestorów może być brak euro, i mankamenty infrastruktury drogowej.



W czasach kryzysu samorządy coraz bardziej zaczynają doceniać inwestorów z branży usług dla biznesu.



- Inwestor z branży BPO jest jak najbardziej pożądany. To sektor priorytetowy dla Opola. Efektem niżu demograficznego będzie to, że musimy podjąć ostrą rywalizację o studentów z sąsiednimi ośrodkami edukacyjnymi takimi jak Kraków, czy Wrocław. Pojawienie się takiego inwestora z branży BPO stanowi o stabilności rozwoju miasta. Jesteśmy gotowi zrobić wiele by firmy z tego sektora się u nas pojawiły. Mamy studentów i mniejszość niemiecką, osoby znające język niderlandzki. Tworzy się nowa nisza, przyjeżdża do nas spora grupa studentów ze Wschodu. Dla nich Opole jest zachodem Europy. Połączenie edukacji z pracą to jest wielka okazja i szansa dla nich. Ople ma uczelnie publiczne, które są postrzegane jako lepsza jakość edukacji - zachwala Arkadiusz Wiśniewski, zastępca prezydenta Opola.



- Dzisiaj konkurencja samorządów, jeśli chodzi o pozyskanie inwestorów jest ogromna. Coraz więcej miast ma swoje lotniska, ale łódzkie lotnisko coraz lepiej się rozwija. Latamy do 8 państw. Promujemy region i miasto by pozyskać inwestorów także z branży BPO. Odbyliśmy misje gospodarcze w tym do Indii. Inwestor w Indiach przedłożył nam listę 9 języków, którymi powinni się posługiwać pracownicy: m.in. holenderski, francuski, hiszpański. Polska jest idealnym miejscem bo nigdzie nie znajdzie się tylu studentów mówiących w tylu językach. Muszę jednak przyznać, że promocja gospodarcza Polski na rynkach azjatyckich jest bardzo słaba. Tam mało się o nas wie. Mała jest tu aktywność rządu twierdzi - Przemysław Andrzejak, prezes zarządu Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego.



By powalczyć o inwestorów z pierwszej ligi ważna jest nie tylko infrastruktura, dobrze wykształceni i znający języki pracownicy, ale coś jeszcze.



- Inwestor przemysłowy czy inwestujący w BPO musi mieć podobne warunki do inwestowania. Ważne jest gdzie sobie postawimy poprzeczkę. Propozycja pracy w tego typu centrach usług jest pewnym wyzwaniem, a młodzi ludzie lubią by praca byłą zgodna z ich aspiracjami. Powstają centra edukacji przygotowujące do pracy w centrach usług, łącząc to z nauką języka. Fundamentem jest język i umiejętność pracy w zespole. Na tym poziomie jesteśmy dobrze przygotowani. Przed nami większe wyzwanie. Jesteśmy 4 czy 5 krajem pod względem atrakcyjności inwestycyjnej w tej branży. Stawiamy na rozwój portów by mogły konkurować z Hamburgiem czy Hong Kongiem. Dlaczego nie pokusić się o konkurencję z Luksemburgiem czy Genewą jeśli chodzi o przepływ kapitału. Dla rozwoju BPO ważna jest infrastruktura teleinformatyczna, bezpieczeństwo baz danych. Jeśli jednak chcielibyśmy pozyskać inwestorów z wyższej półki wymaga to już wsparcia rządu. Potrzebne są bowiem odpowiednie regulacje prawne. Tak jak w przypadku portu gdzie, jeśli chcemy konkurować np z Hamburgiem musimy mieć jasne przepisy celne i szybką obsługę celną. A warto sięgnąć po odrobinę więcej - mówi Teresa Kamińska, prezes zarządu Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.



Branża, więc nie zasypia gruszek w popiele.



- Mamy wsparcie rady gospodarczej przy premierze, jesteśmy w konsultacjach z KNF i Ministerstwem Finansów. To nie jest łatwe, ale biorąc pod uwagę, że w Polsce mamy bezrobocie na poziomie około 15 proc. to jest idealny czas by coś takiego zrobić - uważa Jacek Levernes.



Przedstawiciel Katowic zwrócił uwagę, że w centrach usług w Polsce pracuje już ponad 100 tys. osób to więcej niż w górnictwie.



- Firmy nie mogą mieć wszystkich centrów w Indiach. Polacy to ciężko pracujący ludzie. Jesteśmy efektywni. My mamy tą przewagę nad innymi, że umiemy przystosować się do zmian. To jest naszą dużą wartością. Różnica między Katowicami, a Wrocławiem i Krakowem jest taka, że my musimy, a oni już nie muszą [red. - starać się ]. Dzisiaj ludzie w centrach usług w Polsce podejmują decyzje warte już miliardy dolarów. Z pomocą ABSL i polskiego rządu jesteśmy w stanie rozwijać się w tempie większym niż 20 proc.



Aglomeracja katowicka dysponuje potencjałem 2 mln osób. To jest siła. Drugiej takiej nie ma w Polsce. W dotychczasowych lokalizacjach dla centrów usług w dłuższej perspektywie pojawią się ograniczenia. A my jesteśmy pośrodku, między Krakowem i Wrocławiem - podkreśla Mirosław Czarnik, prezes zarządu Górnośląskiego Parku Przemysłowego.



Problemem branży jest znalezienie powierzchni biurowej, która by była gotowa do zasiedlenia z chwilą podjęcia decyzji o lokalizacji inwestycji w danym mieście.



- Centra usług generują 70 proc. zapotrzebowania na powierzchnie biurowe w miastach regionalnych. To ma plusy, ale rodzi też ryzyka. Mamy 6 regionalnych miast poza Warszawą. 610 tys. m kw powierzchni biurowych ma Kraków, 470 tys. m kw Wrocław. Pozostałe 4 miasta regionalne mają łącznie tyle powierzchni co Kraków i Wrocław czyli 1 - 1,1 mln m kw. A wszystkie 6 razem mają trochę powyżej tego co ma Warszawa.



Rozwój sektora BPO spowodował, że coraz więcej lepszych biurowców powstaje w miastach regionalnych. Kiedyś te pierwsze centra miały prosty profil. Dzisiaj coraz więcej budynków musi spełniać skomplikowane wymagania. To nie są zwykłe open space. Po kryzysie finansowym centra budują duzi deweloperzy finansujący się własną gotówką. Dzięki deweloperom którzy budują spekulacyjnie mamy jakąś ofertę powierzchni biurowych. Popyt mija się jednak z zapotrzebowaniem. Jeśli deweloper nie ma komu sprzedać to nie buduje. Jeśli coraz więcej firm podpisywałoby umowy na 10 lat to byłby sygnał, że będą tu dłużej i nie znikną, inwestują własne środki. To pomogłoby uspokoić fundusze, które chcą inwestować w te budynki biurowe - twierdzi Tomasz Buras, dyrektor działu powierzchni biurowych Savills Polska.



Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ) podkreśla, że inwestorzy BPO są na jej celowniku.



- Sektor usług wspólnych jest jednym z priorytetowych, które chcielibyśmy pozyskiwać. Niedawno doliczono się 400 instytucji odpowiedzialnych za promocję Polski. To sprawia, że budżet na promocje jest bardzo rozproszony. Ta kropelka która spada do agencji musi być użyta w sposób jak najbardziej efektywny. Musimy skupić się na kilku sektorach. Zostało wskazanych 6 w tym sektor usług dla biznesu. Prowadzimy dwojakiego rodzaju działania. Uczestniczymy w konferencjach , niedawno byliśmy w Indiach, zagłębiu firm usługowych, licząc na to, że uda się je przekonać, że pewne usługi można wykonywać w Polsce. Już nawiązano pierwsze kontakty. Druga metoda to bezpośredni marketing. Przyjeżdżamy bezpośrednio do inwestorów. Wcześniej staramy się s wspólnie budować ofertę z miastami, strefami ekonomicznym, parkami przemysłowymi i dołączyć do niej pakiet zachęt finansowych. Musimy pokazać potencjał miast , potencjał ośrodków naukowych i tworzyć dobry klimat inwestycyjny. Pierwsze wrażenie robimy wspaniałe. Później trzeba tego inwestora przytrzymać i przekonać go, że należy reinwestować. Niekoniecznie zasypywać inwestorów pieniędzmi, ale pomóc rozwiązywać problemy.



Polska jest fenomenem jeśli chodzi o usługi dla oddziałów własnych korporacji i klientów własnych. Małe lokalizacje będą świetnym rozwiązaniem dla tworzenia mniejszych centrów, a o takie mamy coraz więcej zapytań - mówi Iwona Chojnowska - Haponik, dyrektor departamentu inwestycji zagranicznych PAIiIZ.



- Wierzę, że uda się zbudować następne 100 tys. miejsc pracy za 4 - 5 tal. Da się wywalczyć te miejsca pracy konkurując z Luksemburgiem i Irlandią. Formalno - prawne zmiany strukturalne w Polsce będą jednak kluczowe bo inaczej nie zrealizujemy tego być nie tylko zagłębiem usług biznesowych, ale też finansowych - podkreśla Jacek Levernes.

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.