EN PL

Rozwój wsi czy wspieranie rolnictwa?

Wieś to potencjał, nie problem

farmer.pl (Marzena Pokora-Kalinowska)
Wspierać rolnictwo czy rozwój wsi? Jak powinien wyglądać PROW na najbliższe lata? Jak Polska absorbowała dostępne w ramach PROW środki i jakie wnioski z tego wynikają na następny okres budżetowy? Wreszcie: czy fundusz spójności może uzupełnić PROW? – zastanawiali się uczestnicy sesji „Rozwój wsi czy wspieranie rolnictwa?” odbywającej się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

PROW, jaki był



Marek Zagórski, prezes Europejskiego Funduszu Rozwoju Wsi Polskiej, poinformował, że fundacja opracowała raport „Rozwój czy biurokracja”, analizujący sposób wdrażania PROW 2007-2013, z którego wynikają wnioski na nowy okres budżetowy.



- Pewien bałagan sobie zafundowaliśmy - ocenił. - On trwa. Są działania, w których tempo rozpatrywania wniosków przekraczało nie tylko dopuszczalne limity czasowe, ale zdrowy rozsądek. Jeśli czas rozpatrywania wniosku przekracza półtora roku, to wytwarza się problem, który wynika z tego, że ARiMR ma dokładnie tyle samo czasu na rozpatrywanie wniosku bez względu na rozmiary podmiotu i kwotę, o którą aplikuje.



To pokazuje pewien problem z logiką wdrażania - podsumował.



PROW to największy powojenny projekt modernizacyjny realizowany na wsi. Nie powinniśmy jednak cieszyć się z wykorzystania środków, ale z mądrego wykorzystania.



- Najwyższy czas pomyśleć, że naszym celem nie jest wydawanie pieniędzy, a wydawanie pieniędzy mądrze - zaapelował.



Z obliczeń EFRWP wynikło, że 2,6 proc. środków dostępnych z PROW wsparło rolnictwo, ok. 25 proc. - rozwój wsi. Około 1/3 środków miała charakter rozwojowy, pozostałe - pasywny. Wydaliśmy środki na renty strukturalne, gospodarstwa niskotowarowe, wspieranie ONW – trzeba zastanowić się, czy to były dobrze wydane pieniądze.



- Myślę, że trudno byłoby znaleźć gospodarstwo, które nie prowadziłoby działalności rolniczej, gdyby zabrać pieniądze przeznaczane na ONW - mówił Zagórski.



PROW, jaki będzie



W ocenie Waldemara Guby, dyrektora Departamentu Unii Europejskiej i Współpracy Międzynarodowej z MRiRW, nie można oddzielać rozwoju wsi i obszaru rolnictwa, bo obszary te są równie ważne, przenikają się, są zależne. Nie można też mówić o programach rozwoju rolnictwa i obszarów wiejskich w Polsce tylko w kontekście PROW-u.



- Nie można mówić, że PROW jest tym jedynym instrumentem, który ma załatwić wszystkie kwestie związane z rozwojem obszarów wiejskich - podkreślił. - Warto zwrócić uwagę na powiązanie PROW-u z I filarem, które będzie jeszcze silniejsze w nowym okresie programowania. Płatności bezpośrednie, które były dotąd stosunkowo prostym instrumentem, teraz będą bardziej skomplikowane. Od 2014 roku będą tam komponenty, które mają charakter wręcz strukturalny. Płatności dla młodych rolników, dla małych gospodarstw, to są cele, które dotąd wspieramy w ramach PROW. Także cele środowiskowe, które były w II osi PROW, dzisiaj mamy duży komponent płatności bezpośrednich, które de facto wypychają, zastępują działania, jakie mamy w PROW-ie.



PROW i programy unijne muszą nawiązywać do celów wspólnotowych, nie tylko Ministerstwo Rolnictwa i Ministerstwo Rozwoju Regionalnego określą sposób wydawania pieniędzy. Istnieje wymóg koordynacji, współdziałania w realizowanych programach.

Poseł Jan Krzysztof Ardanowski podkreśli, że dopasowanie programów do specyfik jest zawsze dylematem. Na których gospodarstwach skoncentrować programy?



- „Znaj proporcje mocium panie”, to był program wielki niewątpliwie, ale nie przeceniajmy tych środków - mówił poseł. - Z tych środków PROW skorzystało tylko około 10 proc. rolników, bo więcej pieniędzy nie było.



Od 2007 czy 2008 roku państwo zaczęło zmniejszać środki krajowe - a PROW nie miał i nie mógł ich zastąpić. Trzeba też wkalkulowywać możliwość oddania części środków, bo przesadne obawy blokują działania i prowadzą do rozbudowania biurokracji i komplikacji systemu.



Wspierać dochody czy rozwój



Cele socjalne, a nie rozwojowe przyświecały pierwszym programom adresowanym do wsi po akcesji. Dr Mirosław Drygas, dyrektor Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN, przypomniał, że zmieniają się oczekiwania i możliwości programów adresowanych do mieszkańców wsi.



SAPARD był najlepiej zorientowany na cele, chociaż nie był skomplikowany i nie miał dużo środków. Potem rosły oczekiwania, program został rozproszony, składano wiele wniosków, stwarzało to trudności instytucji wdrożeniowych.



- Dużo było transferów wspierających dochody, co nie powoduje najczęściej wzrostu efektywności, a relatywnie mało było środków przeznaczonych na inwestycje – a to dopiero napędza gospodarkę i powoduje wzrost PKB - mówił Drygas i podkreślił, że rozwoju obszarów wiejskich nie można utożsamiać z rozwojem rolnictwa, gdyż ok. 60 proc. ludności mieszkającej na wsi czerpie dochody spoza rolnictwa – a środków na dywersyfikację czy rozwój pozarolniczych miejsc pracy było mniej niż 10 proc. Trzeba o tym pamiętać w nowym programie.



Inwestować mądrze



- Patrząc na wieś dotykamy zawsze dwóch aspektów – mówił Mirosław Leszczyński, dyrektor generalny i prezes zarządu John Deere Polska. - Biznesu – bo to nie jest przecież działalność hobbistyczna, a bardzo ważna dziedzina gospodarcza w kraju. Zawsze jak rozmawiamy o biznesie pojawia się też efekt społeczny, od którego państwo nie może uciekać.



Proces konsolidacji przebiega jego zdaniem zbyt wolno, są wspierane gospodarstwa nie produkujące na rynek, dostają za dużo, żeby umrzeć i za mało, żeby żyć – ocenił. Podkreślił, że wciąż mało inwestujemy. Na 1 ha jest to w Polsce około 100 dolarów, podczas gdy w Unii (27) średnio 190, a w Niemczech i Francji ponad 200. Inwestycje pozwolą konkurować i zatrzymać młodych na wsi. - Bez nowoczesnych maszyn nasze rolnictwo nie będzie konkurencyjne, ale zdecydowanie mamy problem społeczny, którego środki unijne mogą nie rozwiązać.



Na rolnictwo trzeba patrzeć jak na biznes. Trzeba mądrze inwestować pieniądze – maszyny muszą być w pełni wykorzystywane.

Według Zenona Pokojskiego, członka zarządu Grupy Azoty Zakłady Azotowe Puławy SA, rolnictwo w Polsce jest zróżnicowane, ale postęp jest wyraźny. Pomimo że reprezentuje on wytwórcę nawozów, za najistotniejsze uważa dostarczanie korzyści rolnictwu. Taka filozofia myślenia zmienia podejście do tego biznesu.



- Lepsze zarobki rolnika to lepszy partner dla nas, stąd nasz nacisk na dokształcanie przedstawicieli, dystrybutorów, którzy zadbają o optymalne wykorzystanie nawozów.



PROW trzeba uzupełniać



Strategia rozwoju obszarów wiejskich i rolnictwa przygotowana przez MRiRW określa ponad 80 kierunków interwencji, które chcemy przełożyć na działania z PROW, ale także polityki spójności, płatności bezpośrednich i środków krajowych - przypomniał Waldemar Guba. - Nie można mówić o PROW-ie, gubiąc z pola widzenia tego, co jest możliwe do zrobienia z innych programów.



Jak podkreślał, PROW wymaga powiązania z polityką spójności. Środków na PROW będzie najprawdopodobniej mniej. Do polityki spójności można przenieść niektóre działania: wsparcie infrastruktury i gospodarki wodnej i wodno-kanalizacyjnej, wsparcie OZE, szkolenia pozwalające odnaleźć się na rynku pracy. Strukturę agrarną pozwoli poprawić stworzenie możliwości odpływu zbędnej siły roboczej. Trwa współpraca z MRR, ale trzeba też uwzględniać regionalne działania tego dotyczące.



- Musimy oprzeć się na realnej ocenie sytuacji wsi i nie przerzucać tej odpowiedzialności tylko na Ministerstwo Rolnictwa - zgodził się poseł Jan Krzysztof Ardanowski. - Wieś jest często przedstawiana jako jeden wielki problem, a rolnicy jako grupa roszczeniowa. Chcę sytuację odwrócić. A jakie my mamy inne atuty? Czy mamy rozwinięty przemysł? Nie. Czy dysponujemy innymi alternatywami rozwoju gospodarczego? Zdaję sobie sprawę, że w oparciu o wieś nie jesteśmy w stanie utrzymać ekonomii państwa, i nawet ekonomii obszarów wiejskich, ale jest to poważny zasób, który powinniśmy starać się wykorzystać, biorąc pod uwagę również pewne tendencje występujące na świecie, choćby związane ze zwiększeniem populacji i zapotrzebowania na żywność. Z drugiej strony polska wieś dysponuje szeregiem atutów i zasobów: to są zasoby demograficzne, związane ze środowiskiem, czy takie, które powinny służyć całemu społeczeństwu do rekreacji. Nie powinniśmy traktować wsi wyłącznie w kategoriach problemu i kłopotu, ale zasobu, który może być wykorzystany do realizacji polityk europejskich czy krajowych.



Są pomysły na rozwój wsi



Zdaniem Ardanowskiego błędne jest myślenie, że małe gospodarstwa nie mają racji bytu. W Polsce struktura gospodarstw jest zjawiskiem trwałym i większych zmian szybko nie będzie. Dużym gospodarstwom trzeba pomóc nawiązać konkurencję z zachodnimi, ale potencjał produkcyjny i usługowy małych powinien być też wykorzystany – choćby przez pomoc gospodarstwom ekologicznym, produkującym z zachowaniem receptur regionalnych.



- Z sumy tych nisz może stworzyć się całkiem znacząca ilość miejsc pracy – podkreślał. Szanse daje też rozwój energetyki prosumenckiej. – Są pomysły na rozwój ekonomiczny polskiej wsi, a nie tylko na zwijanie i mówienie, że małe gospodarstwa są problemem - ale to musi być zadanie rozpisane na wszystkie elementy działania polskiego rządu i instytucji publicznych.



- W Polsce demonicznie wierzymy, że tylko Unia nam może rozwiązać wszelkie problemy i dać środki - zgodził się Mirosław Drygas. – Nasz kraj nie jest bogaty - przyznał. - W Holandii 90 proc. wsparcia programów rozwoju wsi pochodzi ze środków krajowych.

Ceny środków produkcji rosną szybciej niż artykułów rolnych. To wymusza koncentrację i dualizację struktur - znikają średnie gospodarstwa, pozostają drobne i towarowe. Stąd potrzeba tworzenia pozarolniczych miejsc pracy. Musimy mieć na uwadze, że mamy 1-2 miliony ludzi zbędnych w rolnictwie. - Gdyby bezrobotnych uruchomić przy prostych nawet pracach, 30 proc. tego zasobu, niech oni wytwarzają 30 proc. PKB średniego w kraju, to gdyby ten zasób uruchomić, to byłaby to równowartość wsparcia przekazywanego w ciągu roku przez Unię Europejską. To pokazuje skalę problemu, ale od strony tworzenia bogactwa. To praca tworzy bogactwo.

W tym kierunku powinny być przygotowane instrumenty nowego PROW. Ale to wymaga wpisania w politykę całego państwa.



Wieś jako gałąź gospodarki



- Naszym celem powinna być konkurencyjność rolnictwa, ale musimy mieć świadomość, że inwestowanie w konkurencyjność powoduje z kolei konieczność inwestowania w tych, którzy na tej konkurencyjności stracą, czyli wypadną z rolnictwa – zauważył Marek Zagórski i dodał, że inwestowanie w modernizację to nie tylko wydatki na maszyny - bo wtedy 80 proc. środków przechodzi poza Polskę. Można też inwestować tak, aby środki zostały w kraju – wydając na budynki, maszyny, hodowlę.



Zagórski stwierdził, że wierzy w to, że państwo polskie stać jeszcze na wydanie tych samych środków, jakie trafiały do rolnictwa dotąd – było to 9,9 mld euro w kończącej się perspektywie – a pieniądze te powinny trafić na II filar.



Mirosław Leszczyński uważa podobnie: Francja i Niemcy uczestniczą dziś w 50 proc. mechanizacji rolnictwa prowadzonej w całej Unii Europejskiej. Polska, która jest trzecim krajem, uczestniczy w 7 procentach. Mechanizacja to nie tylko konie mechaniczne, ale także nowoczesna produkcja, przetwórstwo, przechowalnictwo, instalacje, ale i edukacja.



- Twórzmy możliwości inwestowania, modernizacji, szkolenia przyszłych kadr, żeby wieś się nie wyludniała - zaapelował. To pozwoli traktować wieś jako gałąź gospodarki, a nie problem.



Niepokoić musi w tym kontekście brak jakichkolwiek ustaleń dotyczących podziału zadań i środków między Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi a Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Jeśli dodać do tego jeszcze zapowiadaną decentralizację, regionalizację programów i podziału środków - problem finansowania rozwoju wsi i rolnictwa może okazać się nie do pokonania, a same środki – trudne do odnalezienia.



Środki dla wsi muszą być znaczone



- Musimy wygrać najpierw to, żeby budżet PROW był dofinansowany przynajmniej do poziomu 17,5 mld euro na 7 lat - mówi Marek Zagórski. - Natomiast jeśli chcielibyśmy „zasysać”, to przede wszystkim wszystko to, co jest nie związane bezpośrednio z inwestycjami w rolnictwie, ale z tworzeniem miejsc pracy.



- Pomyślmy, jakie mechanizmy wytworzyć w PROW-ie, żeby pieniądze przychodziły z innych programów - zaapelował. Podkreślił, że jest niebezpieczeństwo, że np. każde pieniądze wydane na drogi zostaną potraktowane jako środki na rozwój wsi.

- II filar, PROW, powinien służyć inwestycjom, które poprawią konkurencyjność na obszarach wiejskich – zgodził się Jan Krzysztof Ardanowski. - Należy oczywiście zróżnicować narzędzia co do różnych gospodarstw.



Uznał też, że korzystne dane o eksporcie usypiają czujność - eksportujemy wiele towarów nie produkowanych przez polskich rolników. - Należy żądać, aby te środki, których nie musimy już dopłacać na dopłaty bezpośrednie, trafiły na II filar.



- Tworzenie pozarolniczych możliwości rozwoju wsi, miejsc pracy, przekwalifikowania, działań które pozwolą ludziom pozostać na wsi, także traktując mniejsze gospodarstwo jako możliwość uzupełnienia dochodu - to są działania, które powinny być realizowane w ramach polityki spójności.



- Trzeba brać pod uwagę, w jaki sposób środki na obszarach wiejskich będą dawały wartość dodaną - podkreślił. Środki unijne nie będą dostępne zawsze, musimy uzyskać wartości, które będą procentować wtedy, jak przestaną do nas płynąć pieniądze z UE.

Szanse dostępu do tych środków, które będą w gestii regionów, nie mogą być jednakowe dla wsi i małych miejscowości. Stąd potrzebne jest „znaczenie środków” dla wsi, bo najtrudniej będzie uzyskać je tym, którzy są biedni i słabi.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.