EN PL

Odnawialne źródła energii (OZE) – technologie przyszłości

Przyszłość OZE: prosument, mniej ryzyka, więcej odpowiedzialności

wnp.pl (Ireneusz Chojnacki)
Rosnący udział energii z OZE wymusza zmiany na rynku energii, inwestycje w odnawialną energetykę być może powinny być mniej ryzykowne, ale branża oprócz przywilejów powinna mieć też obowiązki. Niemniej tak, czy inaczej nie będzie się rozwijała bez ustabilizowania warunków inwestowania - wynika jasno z debaty "Odnawialne źródła energii (OZE) - technologie przyszłości" przeprowadzonej podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

W oczekiwaniu na przełom regulacyjny, czyli ustawę o OZE, która ma być swoistą konstytucją energetyki odnawialnej w Polsce, uczestnicy debaty "Odnawialne źródła energii (OZE) - technologie przyszłości" starali się znaleźć odpowiedzi na pytanie jaką właściwie rolę mają OZE do odegrania w Polsce i pod jakim warunkami będziemy możliwa realizacja celów w zakresie OZE, które jak wszystko na to wskazuje zostaną przynajmniej częściowo zmodyfikowane.



Jerzy Pietrewicz, sekretarz stanu w ministerstwie gospodarki, wskazywał, że jeśli opłacalność inwestycji, jak jest w przypadku OZE, jest zabezpieczana za pośrednictwem państwa to powstaje pytanie, czy powinny być wspierane wszystkie rodzaje inwestycji , czy też takie, które przysparzają najwięcej pożytku publicznego.



- Wydaje się, że to ten drugi kierunek powinien naszemu myśleniu towarzyszyć , a więc jest pytanie w którą stronę powinniśmy zmierzać, , żeby rozwój OZE następował z największymi korzyściami dla naszego kraju, a te korzyści są nie tylko związane z energetyką, ale również z rozwojem całej gospodarki , z przemysłem, który oczekuje taniej energii, bo to jest element jego konkurencyjności - mówił Jerzy Pietrewicz.



Pietrewicz wskazał na potrzebę weryfikacji polityki energetycznej, na zasadność w związku ze zmieniającym się otoczeniem dostosowania jej do obecnych oczekiwań rynku i trendów gospodarczych.



- Moim zdaniem to, co musi być nowego w polityce energetycznej to myślenie o jej kosztach, jej konkurencyjności. Jeżeli odniesiemy się do roku 2005 kiedy zaczęła funkcjonować nasza energetyka odnawialna to ceny energii elektrycznej wzrosły o 27 proc. - wskazał Pietrewicz.



Beata Jaczewska, wiceminister środowiska, podkreślała, że polityka energetyczna i klimatyczna to nie są odrębne polityki i nie należy ich sobie przeciwstawiać. Deklarowała "absolutne" zrozumienie dla potrzeby utrzymania konkurencyjności polskiej gospodarki.



- Dla tej konkurencyjności jako warunek konieczny definiujemy cenę energii, która musi pozostawać na niskim poziomie jako warunek, abyśmy przewagę konkurencyjną byli w stanie utrzymać - mówiła Jaczewska.



W kontekście konkurencyjności podkreślała znaczenie badan i rozwoju; oceniając, że , nie można tak po prostu przyjąć, że rozwój OZEw Polsce będzie polegał po na imporcie technologii.



- Jestem przekonana, że możemy zaproponować światu coś swojego, coś lepszego i tutaj też poszukać przewagi na przyszłość. (…) Drugi priorytet jaki widzimy w ministerstwie środowiska to energetyka rozproszona, prosumencka - mówiła Jaczewska.



Prof. Krzysztof Żmijewski, sekretarz generalny Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji, wskazywał, że jakkolwiek Rada rzadko odwołuje się do obowiązku rozwoju OZE wynikającego z pakietu 3x20 to jednak należy zauważyć, że obowiązek wynikający z pakietu podjęło państwo, a nie przełożyło go na obowiązki cząstkowe i teraz to państwo kłopocze się jak go zrealizować, a członkowie wspólnoty jaką jest państwo za nic nie odpowiadają.



- Nie można w ten sposób realizować takiej polityki - ocenił prof. Żmijewski.



Prof. Żmijewski wyjaśniał, że musimy mieć jakby dwie energetyki, czyli przewidywalną, która pracuje na żądanie i ona musi mieć moc co najmniej taką jakiej kraj potrzebuje i odnawialną, której część z powodów fizyczno-atmosferycznych będzie pracowała wtedy kiedy będzie mogła.



- Musimy oczekiwać w niedługiej perspektywie ,że energetyki odnawialnej będzie w Polsce od 11 do 15 GW. Jest zatem pytanie, czy jak będziemy mieli tej mocy 3- 4 razy tyle co teraz to czy ta energetyka będzie mogła pracować na tych samych warunkach jak do tej pory , czyli specjalnych. Otóż to będzie praktycznie niemożliwe, tego się nie da zrobić. (…) Jak ktoś chce zamknąć bilans energetyczny w okresie 20166-2020 to (…) energetyka odnawialna musi być, ale musi pracować na trochę innych prawach. Te prawa da się streścić bardzo krotko -mniej ryzyka, więcej odpowiedzialności -konkludował prof. Krzysztof Żmijewski.



W dyskusji pojawiła się tez sprawa, która pojawia się w debatach regularnie, a więc oceny, czy energia z OZE jest droga, czy tania wobec energii ze źródeł konwencjonalnych. Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na Rzecz Ekorozwoju, wskazywał, że przy ocenach OZE posługujemy się mitami.



- Takim podstawowym mitem jest to, że jak mamy mieć tanią energię to dzisiaj wygląda na to, że ta tania energia to energia z węgla brunatnego, a w związku z tym powinniśmy otworzyć zagłębia pod Legnicą, pod Gubinem, tysiące osób przesiedlić i mówić, że będziemy mieć tanią energetykę. Jest to absurdalne .Dzisiaj Polska ma najwyższe koszty zewnętrzne produkcji energii elektrycznej w UE, według Europejskiej Agencji Środowiska Cena energii powinna być o 70-150 proc. wyższa gdybyśmy te koszty zewnętrzne uwzględnili, a my je płacimy w zdrowiu, w ograniczeniu funkcjonowania przyrody, rolnictwa, lasów , szybszej korozji już nie mówiąc o zmianach klimatu - mówił Andrzej Kassenberg.



W trakcie debaty wracał też temat właściwej kolejności działań, a mianowicie, skoro polityka energetyczna ma być zmieniona to czy nie należałoby najpierw przyjąć tej polityki, a potem stworzyć szczegółowe regulacje OZE.



- Na samym początku powinien być zdrowy rozsadek i to nam wszystkim powinno przyświecać. Po wielu latach dyskusji zbliża się teraz okres decyzji. To jest tak, że każdy chce zrobić jakiś interes i w okresie przygotowawczym forsuje swoje zdanie. Tak jest na naszej scenie krajowej i również na scenie europejskiej, a także w kontekście globalnym. I teraz jeśli został zamknięty etap europejski w celach 3 x 20, dla Polski 15 proc. w przypadku OZE to my nie kontestujemy tych 15 proc. do 2020 roku i powinniśmy stworzyć teraz takie narzędzia, żeby pokazać w Europie, że wywiązaliśmy się ze zobowiązań. To co ma być po 2020 roku to etap dalszych negocjacji - mówił poseł Andrzej Czerwiński.



Wywiązała się dyskusja w związku z tym, że z projektu ustawy zmieniającej prawo energetyczne zwanej potocznie małym trójpakiem energetycznym pośrednio wskutek stanowiska rządu podkomisja nadzwyczajna Komisji Gospodarki usunęła przepisy o obowiązku instalacji liczników zdalnego odczytu u 80 proc. odbiorców do końca 2020 roku.



- Poprawiamy mały trójpak i usunęliśmy stamtąd inteligentne liczniki, bo mamy sygnał z rady ministrów, a konkretnie od kilku ministrów, że pójdziemy głębiej, w przygotowanie rozwiązań dla inteligentnych sieci, a jeśli idziemy o krok dalej to będziecie mieć państwo gwarancje, że OZE jest poważnie traktowane w naszym kraju i to OZE rzeczywiste, rozproszone, a nie współspalanie. Nie ma rozproszonej energetyki odnawialnej bez inteligentnych sieci - mówił poseł Andrzej Czerwiński.



Z informacji przekazanych posła Czerwińskiego wynikało, że przepisy o inteligentnych sieciach oraz w sprawie operatora informacji pomiarowych mają się znaleźć w tzw. dużym trójpaku. Jerzy Pietrewicz ocenił, że jeśli ma się rozwijać energetyka prosumencka, a tę resort popiera, to nie ma mowy o rezygnacji z inteligentnych sieci.



- Inteligentne sieci to jeden z kluczowych elementów rozwoju energetyki prosumenckiej. Jeżeli chcemy rozwijać energetykę prosumencką to nie możemy zrezygnować z inteligentnych sieci i dlatego tego elementu po prostu nie odpuścimy. Musimy tylko wzbogacać naszą argumentację wobec tych, którzy może nie do końca pojmują logikę systemu widząc wyłączne koszty. W mojej ocenie jeśli chodzi o rozwój OZE to nie ma nic ważniejszego z punktu widzenia kraju niż rozwój energetyki prosumenckiej, bo w ten sposób uruchomimy ogromny zasób przedsiębiorczości. To może być nowe koło zamachowe dla naszej gospodarki. Dlatego będziemy niewątpliwie na to chuchać i dmuchać, walczyć o to, żeby energetyka prosumencka była i była wspierana. To jest na pewno pogląd ministerstwa gospodarki natomiast musimy przekonać rząd i myślę, że nie jesteśmy odlegli od tego celu - ocenił Jerzy Pietrewicz.



Nawiązując do zmian w projekcie małego trójpaku Pietrewicz negatywnie ocenił usunięcie zapisu dającego resortowi gospodarki uprawnienia do tworzenia bazy danych na temat energetyki odnawialnej, bo ,jak stwierdził, burzy to resortową koncepcję funkcjonowania rynku OZE. Pietrewicz przekonywał, że do stworzenia stabilnych warunków dla OZE potrzebne jest tworzenie baz danych o rynku.



- Uważamy, że rozwój energetyki odnawialnej w naszym kraju wymaga stabilnych warunków rynkowych, czego też oczekują inwestorzy i to jest dla nas kluczowe. Do tego żeby takie warunki były potrzebna jest długofalowa perspektywa, a więc przewidywalna polityka energetyczna, potrzebne jest planowanie średniookresowe, gdzie my jako rząd byśmy określali, w którą stronę realnie zmierza rynek od strony podażowej, popytowej oraz cenowej i potrzebna jest stabilizacja krótkookresowa, a więc pewne uprawnienia o charakterze interwencyjnym. Natomiast żeby móc rynek obserwować i kreować sensowne scenariusze rozwoju to musimy tworzyć bazy danych - przekonywał Jerzy Pietrewicz.



Poseł Andrzej Czerwiński wyjaśniał, że parlamentarzyści otrzymali informację prawną, z której wynikało, że resort gospodarki ma możliwości pozyskiwania potrzebnych danych na podstawie obowiązujących przepisów i omawianych przez Jerzego Pietrewicza zapisów nie wprowadzili do projektu tylko dlatego, że uznali iż są zbędne.



Uczestniczący w debacie przedsiębiorcy, aczkolwiek nie stronili od ocen ogólniejszych, to jednak siłą rzeczy oceniali sytuację w zakresie OZE głównie przez pryzmat prowadzonych interesów. A z opinii w tym zakresie wynikało jednoznacznie, że wskutek zapowiadanych, a nie realizowanych zmian regulacyjnych co najmniej oddanie wielu inwestycji w OZE w planowanych terminach jest zagrożone.



- Problem, który dotyczy Polski dotyczy w ogóle rynku energii w Europie. Ten model rynku oparty głównie o energetykę konwencjonalną ze wzrastającym udziałem OZE jest już po prostu przestarzały. Problem wziął się z tego, że energia odnawialna jest dotowana i działa na innych prawach niż konwencjonalna. która można powiedzieć jest w pełni urynkowiona. Ta dysproporcja spowodowała, że przy wzrastającym udziale energii odnawialnej nastąpił spadek cen hurtowych i ma to również takie reperkusje, że na dzisiaj projekty w energetyce konwencjonalnej są po prostu nierentowne i to powoduje, że w przyszłości mogą się pojawić kłopoty z bilansowaniem mocy. Z tego względu modyfikacja polityki energetycznej jest wskazana w moje ocenie , a dopiero potem powinny nastąpić odpowiednie regulacje ,które spowodują że wskutek użytych narzędzi kapitał będzie w odpowiedni sposób inwestował - mówił Bogdan Pilch, prezes zarządu PGE Energia Odnawialna.



Pilch poinformował, że PGE Energia odnawialna realizuje cztery własne projekty w energetyce wiatrowej o łącznej mocy ponad 200 MW, które planuje oddać do eksploatacji w najbliższych latach. Robert Macias, członek zarządu RWE Renewables Polska, podał, że RWE nie planuje sprzedaży swoich farm wiatrowych w Polsce, ale zarazem ocenił, że plany koncernu w Polsce w okresie do 2015 mogą być trudne do zrealizowania.



- Obowiązujący system wsparcia się sprawdził. Mieliśmy przez ostatnie lata doskonały wzrost mocy, produkcji z OZE. Oczywiście ma swoje wady, czego doświadczamy teraz chociażby z cenami zielonych certyfikatów i wymaga przynajmniej szybkiej reakcji ze stron decydentów. Polska została uznana przez RWE za rynek perspektywiczny pięć lat temu, zdecydowaliśmy się zainwestować w energetykę odnawialną w Polsce i cały czas podtrzymujemy nasze plany. Chcemy do 2015 posiadać 300 MW w energetyce wiatrowej lądowej, ale niestety obecna sytuacja nie sprzyja podejmowaniu decyzji. Obawiam się, że te 300 MW do 2015 roku może być trudne do osiągnięcia, bo w obecnym środowisku prawnym nie ma danych do podjęcia decyzji inwestycyjnych na dziesięciolecia - mówił Robert Macias.



- Dzisiaj inwestorom braku pewności. Zawsze jest jakieś ryzyko, ale proszę zapytać bankierów czy sfinansują inwestycje. Na dzisiaj muszę powiedzieć, że zainwestowaliśmy tutaj w port folio projektów 700 MW w energetyce wiatrowej i teraz przygadamy się w jakim kierunku idzie ustawa o OZE, bo dzisiaj nie jesteśmy w stanie tych projektów finansować. Jesteśmy inwestorem długoterminowym, międzynarodowym. CEZ przygotowuje swoje źródła do niskoemisyjnych poziomów i patrzymy co się opłaca. Dzisiaj brak pewności ze strony UE. Jesteśmy przed ukończeniem budowy elektrowni gazowej, zainwestowaliśmy 700 mln euro, ,zbudujemy ją i zatrzymamy - mówił Jaromir Pečonka, członek zarządu CEZ Polska.



Z debaty wynikało, że patrząc od strony dostawców technologii sytuacja w Polsce wygląda tak samo źle jak z punktu widzenia inwestorów.



- W Polsce do dzisiaj udało nam się zbudować pięć farm wiatrowych. Natomiast od momentu kiedy dołączyłem do zespołu Siemensa w Polsce zajmującego się energetyką wiatrową, co miało miejsce w maju 2011 roku, to mam poczucie, że ten rynek stanął. Jest bardzo dużo projektów, o których rozmawialiśmy w roku 2011 , w roku 2012, a developerzy nadal prowadza aktywności związane z kompletowaniem dokumentacji formalnych Uczestniczymy w przetargach, a nawet mamy już gotowe umowy na dostawy turbin na kilka farm wiatrowych lądowych sporej wielkości, ale te umowy nie zostały podpisane. Nie mogą wejść w życie z powodu braku finansowania, a ten brak finansowania jest spowodowany brakiem stabilnej przejrzystej polityki - mówił Paweł Przybylski, dyrektor Branży Wind Power Siemens Sp. z o.o..



Przedstawiciel sektora bankowego w debacie, Piotr Michałowski, inspektor kredytowy (Loan Officer) Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI), potwierdzał, że bankom trudno finansować inwestycje w OZE.



- Jeśli chodzi o Europejski Bank Inwestycyjny, który jest bankiem publicznym należącym do pastw członkowskich Unii Europejskiej, pieniądze na projekty energetyczne są. Reakcją Europejskiego Banku Inwestycyjnego na kryzys finansowy jest zwiększenie akcji kredytowej w pastwach członkowskich , w tym w Polsce. W tym roku przewidywane jest pożyczenie na projekty polskie kwoty ponad 5 mld euro i ma to być podtrzymane przez najbliższe trzy lata. Natomiast jeśli chodzi o finansowanie projektów inwestycyjnych z dziedziny energetyki odnawialnej to niestety z tymi projektami jest kiepsko. W 2012 roku nie sfinansowaliśmy żadnego projektu z tej branży i w tym roku, w 2013, zapowiada się, że też nie uda nam się zamknąć żadnej transakcji, a t to z kolei wynika z tego, że nie ma stabilności prawnej - mówił Piotr Michałowski.



Z powodu już wymienionych barier w tym roku należy spodziewać spadku dynamiki uruchamiania nowych instalacji, a na pewno w energetyce wiatrowej. Branża obawia się zmian w systemie wsparcia i nie kryje tego.



- Oczywiście, że się obawiamy zmian, ale jeszcze bardziej się obawiamy, że tych zmian tak naprawdę w ogóle nie będzie. Zgodziliśmy się, że system w pewnym stopniu się wyczerpał. Rzeczywistość okazała się taka, że ponad 40 proc. energii odnawialnej w cudzysłowie tworzone jest przez współspalanie , a prawie 30 proc. to stara, jeszcze z poprzedniego systemu politycznego hydroenergetyka , która też nie tworzy nowych mocy i to są główni beneficjenci zaś większość prawdziwych nowych mocy powstaje w wietrze i tutaj mamy zaciągnięty hamulec. Tak jak w 2010, 2011 oddawaliśmy po ponad 400 MW, a w 2012 przyłączyliśmy 880 MW to jako przedstawiciel PSEW będę szczęśliwy jeśli w 2013 będzie 400 czy 500 MW, chociaż nie sądzę - oceniał Arkadiusz Sekściński, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.



O ile Sekściński krytycznie oceniał pomysł utrzymania wsparcia dla współspalania do 2017 roku jako blokujący rozwój OZE o tyle Wojciech Mazurkiewicz, prezes zarządu AES z sektora biomasy bronił tego pomysłu.



- Uważam tę decyzję za bardzo racjonalną. Ona pokazuje w sposób jednoznaczny, że wsparcie będzie do 2017 roku i jednocześnie ograniczymy jego poziom dla współspalania do danych historycznych , czyli tą decyzją zamykamy jakby proces współspalania na poziomie historycznie wyprodukowanej w tej technologii energii elektrycznej w latach 2011-2012. Praktycznie zatem zamykamy jakikolwiek proces inwestycyjny w elektroenergetyce opartej o technologię wspólspalania. Mało tego, ta decyzja realizuje jeszcze jedne cel, bo rozkłada jakby swoisty parasol ochronny na technologie wykorzystania biomasy w elektroenergetyce do roku 2017 - przekonywał Wojciech Mazurkiewicz.



Mazurkiewicz zwrócił ponadto uwagę, że unijny cel dla Polski w OZE, czyli już sławetne 15 proc., obejmuje obszary energii elektrycznej, ciepła, chłodu oraz transport. Oceniał, że jesteśmy na najlepszej drodze ku temu, żeby w cieple, chłodzie oraz transporcie celu nie wykonać i że braki będziemy nadrabiać biomasą , bo ta jest paliwem "najbardziej partnerskim" dla systemu elektroenergetycznego. Dyskusję wśród panelistów kończyło wystąpienie Jarosław Krzyżanowskiego, prezesa Tractebel Engineering , który starał się odpowiedzieć na pytanie moderatora Maciej Stryjeckiego, prezesa Fundacji na rzecz Energetyki Zrównoważonej, jak żyć w obecnych czasach w energetyce.



- Jak żyć to pytanie, które sobie zadają dzisiaj wszyscy związani z energetyką, a także konsumenci, którzy płacą rachunki. (…). W energetyce odnawialnej działamy szczególnie aktywnie i to co się dzieje na rynku, ten brak stabilności, to element, który zabija wiele inicjatyw i moim zdaniem ten brak stabilności jest gorszy niż reguły, które może byłyby nie do końca satysfakcjonujące wszystkich. Ten brak stabilności powoduje, że jest trudno o finansowanie, że wielu inwestorów, którzy chcieliby zainwestować w Polsce teraz w Polsce nie inwestuje, a ci którzy już zainwestowali pakują walizki - mówił Jarosław Krzyżanowski.



Ireneusz Chojnacki

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.