EN PL

Debata polityczna. Gospodarka jest najważniejsza

Państwo i gospodarka - między młotem a kowadłem

wnp.pl (Adam Sofuł)
Państwo powinno wspierać gospodarkę i ułatwiać życie przedsiębiorcom - co do tego zgodzili się wszyscy uczestnicy debaty politycznej "Gospodarka jest najważniejsza" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Różnili się jednak opiniami co do formy i zakresu tego wsparcia.
RETRANSMISJA
VIDEO
W GALERIACH

Co do tego, że gospodarka jest obecnie największym wyzwaniem dla elit politycznych i to nie tylko w Polsce, ale w większości krajów UE, nie było sporu między uczestnikami panelu. Wszyscy zgadzali się również, że państwo, jego instytucje, administracja powinny wspierać rozwój gospodarczy.



- Gospodarka to fundament państwa - przekonywał Adam Szejnfeld, poseł Platformy Obywatelskiej. - Każdy kto w życiu publicznym, w świecie polityki nie traktuje poważnie gospodarki, niepoważnie traktuje państwo – stwierdził poseł PO.



- Państwo musi być przyjacielem i wspierać gospodarkę - deklarował były wicepremier Waldemar Pawlak, który uważał jednak, że należy poszerzyć nieco zakres dyskusji, bo na nowoczesne państwo składają się również aktywne społeczeństwo , inspirująca religia, silna gospodarka, sprawna administracja i dobre regulacje. - Nie można tych wszystkich kwestii oddzielić grubym murem i drutem kolczastym - przekonywał były wicepremier.



Gdy jednak rozpoczynała się dyskusja na temat roli państwa w gospodarce na ujawniały się różnice zdań. Określający się jako zwolennik szkoły ekonomicznej Ludwika Misesa poseł PiS Przemysław Wipler przekonywał, że państwo powinno skoncentrować się na dobrych regulacjach i pilnowaniu przestrzegania reguł.



- Nigdy nie działo się dobrze w krajach, w których zbyt mało osób gospodaruje, a zbyt wiele urzęduje - mówił poseł PiS.



Odmienny pogląd reprezentował Zbyszek Zaborowski, poseł SLD. - Państwo powinno być aktywniejsze w gospodarce, widać pierwsze sygnały, że rząd tez dochodzi do takiego wniosku - mówił Zaborowski. - Ważna jest nie tylko konkurencja, ale i sprawiedliwy podział dóbr - dodał poseł SLD.



Z tej różnicy zdań wynikały również odmienne recepty na kryzys. Przemysław Wipler opowiadał się deregulacją - uproszczeniem przepisów i usprawnieniem administracji.



- Aby wykorzystać potencjał polskiej gospodarki musimy przeprowadzić deregulacje, obniżyć koszty pracy i zacząć wreszcie uczyć się na własnych błędach – stwierdził poseł PiS.



- Z opublikowanego dwa lata temu raportu OECD wynika, ze Polska ma największy potencjał wzrostu po zakończeniu kryzysu. Warunkiem jest jednak deregulacja, odrzucenie bagażu przepisów, które krępują rozwój gospodarczy - powiedział Przemysław Wipler.



Jego zdaniem Polska dokonuje postępu w usuwaniu barier dla przedsiębiorczości, ale jest wciąż zbyt powolny postęp.



- W ostatnim rankingu Banku Światowego Doing Business, który ocenia łatwość prowadzenia działalności gospodarczej awansowaliśmy na 51 miejsce. Rząd się tym chwali - i słusznie, my się też cieszymy. Tylko, że w rankingu FIFA polska reprezentacja piłkarska jest na podobnym miejscu i jakoś nie słychać zachwytów. Musimy mieć większe aspiracje - stwierdził poseł PiS.



Adam Szejnfeld z PO ripostował, że być może obecna pozycja Polski w tym rankingu rzeczywiście nie jest zadowalająca, ale w ciągu ostatnich sześciu lat nasz kraj poprawił swoje notowania awansując w tym zestawieniu aż o 21 miejsc.



- Awans powinien być dużo szybszy. Czy mamy się cieszyć z tego, że jesteśmy trzy miejsca za Rwandą - pytał Łukasz Gibała z Ruchu Palikota.



Adam Szejnfeld apelował, żeby nie ulegać czarnowidztwu, bo to szkodzi gospodarce osłabiając np. chęć do inwestowania. - Polscy przedsiębiorcy oceniają stan gospodarki dramatycznie źle, ale gdy porozmawiamy na ten temat z inwestorami zagranicznymi ich ocena jest już zdecydowanie bardziej pozytywna - przekonywał Adam Szejnfeld.



Zdaniem Wiplera uproszczenie i uporządkowanie przepisów jest konieczne. W jego opinii, Polska powinna przy tworzeniu prawa wprowadzić zasadę UE+0 tzn. każdy przepis powinien być przeanalizowany pod kątem tego, czy jest wymagany przez Unię Europejską, a jeśli tak, to czy nie został "wzbogacony" przez polskich urzędników.



Na nieprzyjazne przedsiębiorcom prawo narzekał również Łukasz Gibała, który przyznał wprawdzie, że rząd pracuje nad zniesieniem barier dla przedsiębiorczości, ale trudno to uznać za przemyślaną strategię.



- Jedne bariery znikają , a na ich miejsce pojawiają się następne - mówił Gibała, przypominając plany resortu finansów wprowadzenia tzw. Klauzuli ogólnej, nadającej urzędnikom fiskusa prawo decyzji, co podatnik może odliczyć od podatku.



Kolejnym postulatem Wiplera było obniżenie kosztów pracy. - To właśnie wysokość składek na ZUS i podatek PIT, te daniny publiczne wypychają pracowników z polskiego rynku pracy za granicę - mówił Wipler.



Poseł PiS podkreślił jednak, że będzie to oznaczało konieczność poszukania oszczędności w innych działach budżetu, by zrównoważyć np. mniejsze składki na ZUS. Jego zdaniem możliwe są oszczędności na administracji - ostatnio tylko w administracji rządowej przybyło 20 tys. etatów.



Tu również sojusznikiem Wiplera był Łukasz Gibała z Ruchu Palikota, który postulował m.in. likwidację powiatów, które jego zdaniem są zbędnym i kosztownym szczeblem administracji oraz okrojenie przywilejów emerytalnych. Z koniecznością ograniczenia kosztów pracy zgadzał się również Adam Szejnfeld, jednak podkreślał, że droga do realizacji tego postulatu nie będzie łatwa.



- Żeby obniżyć koszty pracy państwo musi być na to stać. Dość wspomnieć, że do systemu ubezpieczeń społecznych dokładamy 90 mld zł rocznie. Jeśli składki mają być mniejsze, to państwo musi być bogatsze - przekonywał poseł PO.



Przemysław Wipler wskazywał jednak, że wiele pieniędzy jest marnotrawionych. - W ciągu ostatnich trzech lat fiskus musiał zwrócić obywatelom 2 mld zł bezprawnie pobranych podatków i zapłacić pół miliarda złotych odsetek - podkreślił Przemysław Wipler, przypominając, że jego partia złożyła w Sejmie projekt ustawy o powołaniu rzecznika Praw Podatnika.



- Ta instytucja pomogłaby ograniczyć te patologie, ale od ośmiu miesięcy projekt jest w drugim czytaniu i nic się z nim nie dzieje - narzekał Wipler.



Na nieefektywność wydatków z państwowej kasy zwracał również uwagę Łukasz Gibała wskazując na wzrost liczby urzędników. Adam Szjenfeld przypomniał, że rząd próbował ograniczyć liczbę urzędników, ale stosowane ustawa została zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny.



Przemysła Wipler przekonywał, że oprócz prostszego prawa i mniejszych kosztów pracy kluczem do sukcesu gospodarczego będzie sprawniejsza administracja. A to można osiągnąć tylko wtedy, gdy będzie się ona uczyła na własnych błędach.



- Obecnie uznanie przez sąd błędu urzędnika kończy całą sprawę. A każdy taki przypadek powinien być analizowany i powinny być wyciągane z niego wnioski. Jeżeli niewłaściwa decyzja jest efektem błędu urzędnika - należy go doszkolić, lub wyciągnąć konsekwencje. Jeżeli niejasnego prawa - trzeba zmienić prawo. Ale to trzeba analizować. Dzisiaj nie dzieje się nic – podsumował Przemysław Wipler.



Zdaniem Zbyszka Zaborowskiego, rząd powinien być aktywniejszy w gospodarce, dlatego z zadowoleniem przyjął program Inwestycje Polskie oznaczający - jak to określił - zerwanie przez rząd z liberalną doktryną. Jednak jego zdaniem rząd wciąż zbyt słabo reaguje na wydarzenia w gospodarce. - Bezrobocie przekroczyło 14 proc. Trzeba sięgnąć po nadzwyczajne środki - przekonywał poseł SLD.



Jego zdaniem interwencja państwa potrzebna jest nie tylko na rynku pracy, ale i np. w przemyśle motoryzacyjnym i wskazywał na przykład rządu włoskiego, który skłonił koncern Fiata do przeniesienia produkcji do Włoch.



- W gospodarce potrzebne są nie tylko regulacje, ale również interwencje - przekonywał Zbyszek Zaborowski i apelował, by rząd przyjrzał się sytuacji w górnictwie, gdzie od kilku lat import węgla przewyższa eksport, a na hałdach rosną zapasy. - Rosyjski węgiel opłaca się już dowodzić do centralnej Polski. Czy rząd będzie się temu bezczynnie przyglądał - pytał poseł SLD, dodając że konieczna jest aktywność rządu w celu pobudzenia inwestycji.



- Widać już pewne sygnały zerwania z liberalną doktryną. Rząd powołał w ramach programu Inwestycje Polskie spółkę, która będzie wspierać proces inwestycyjny - mówił poseł SLD.



Zbyszek Zaborowski podkreślał, ze rząd powinien wspierać przedsiębiorczość ale jednocześnie powinien szerzej patrzeć na gospodarkę. Jego zdaniem ważne są bowiem również wysoki poziom szkolnictwa, dobra opieka zdrowotna i szeroko pojęta kultura.



Zdaniem Waldemara Pawlaka to jednak nie tylko zbyt wolna deregulacja, ale również błędy popełnione przez bank centralny, który utrzymując stopy procentowe na zbyt wysokim poziomie schłodził gospodarkę. W ubiegłym roku został popełniony dramatyczny błąd w polityce monetarnej - przekonywał były lider PSL, dodając, że walcząc z kryzysem wszyscy, także bank centralny, powinni współdziałać.



O współdziałanie apelował również Adam Szejnfeld. - Musimy walczyć z kryzysem wszyscy, a nie oczekiwać, że będzie walczyć tylko jedna siła polityczna - mówił Szejnfeld przypominając, że zmiany w prawie pracy uelastyczniające rynek pracy były blokowane przez pracobiorców. - Nie mogą zrozumieć, gdy tak jak w przypadku ustawy antykryzysowej nie ma zgody partnerów społecznych na to, żeby rząd dał pieniądze na utrzymanie miejsc pracy - irytował się poseł PO.



- Potrzebne są sprawne instytucje i sprawne państwo, aktywne w gospodarce, które nie będzie się odwracało od przedsiębiorcy - apelował Pawlak, przypominając, że gdy obejmował stanowisko ministra gospodarki, jako mottem funkcjonowania swojego resortu uczynił stworzenie w Polsce najlepszych w Europie warunków do prowadzenia działalności gospodarczej.



Cel szczytny - zgadzali się z nim wszyscy uczestnicy panelu, ale mimo znacznych postępów w ostatnich latach, wciąż daleki od realizacji. Hasło jest więc wciąż aktualne. A do jego realizacji potrzebna jest też zmiana w stosunku świata polityki do przedsiębiorców.



- Kiedy rozmawiam z wieloma politykami, zawsze zapewniają mniej, że nic do przedsiębiorców nie mają, ale gdy przychodzi do konkretnych rozmów często prędzej czy później pojawia się pejoratywne określenie - prywaciarz - zauważył Adam Szejnfeld, dodając, że chciałby, aby ten stereotyp wreszcie zanikł.



- Jeżeli myślimy o rozwoju gospodarczym nie można przeciwstawiać gospodarki instytucjom państwa - podsumował Waldemar Pawlak.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.