EN PL

Debata polityczna. Polska w Europie

Katalog pomysłów na Polskę w UE

wnp.pl (Adam Sofuł)
Dołączenie do głównego nurtu, pomost między Wschodem a Zachodem, regionalny lider - takie pomysły na rolę Polski w Unii Europejskiej przedstawiali uczestnicy debaty politycznej "Polska w Europie" Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Mimo różnych pomysłów na Polskę w Unii, na to, czym ma być w UE, jednego nikt nie kwestionował: miejsce Polski jest we wspólnocie europejskiej.
RETRANSMISJA
W GALERIACH

Po debacie z udziałem polityków, zwłaszcza w napiętej ostatnio atmosferze na naszej scenie politycznej, można było oczekiwać gorących sporów i ostrych polemik. I różnic zdań rzeczywiście nie zabrakło, ale co do najważniejszych kwestii panowała zgodność. Miejsce Polski jest w zjednoczonej Europie i potrafiliśmy wykorzystać szansę, jaką dało nam członkostwo w UE. Widać to zwłaszcza w ostatnich latach, kiedy Polska pod względem wskaźników gospodarczych wyróżnia się korzystnie na tle trapionej kryzysem Unii Europejskiej. Wprawdzie nie jesteśmy już "zieloną wyspą", ale i tak plasujemy się w gospodarczej czołówce. I co do tego wśród panelistów, mimo że pochodzili z różnych krańców sceny politycznej panowała pełna zgoda.



- Trudno odmówić Polsce, jej gospodarce, przedsiębiorcom, że ostatnie lata to dla nich dobry czas. Potrafili wykorzystać swój potencjał i wejście do Unii Europejskiej i przełożyć na swój sukces - mówiła Beata Szydło, wiceprzewodnicząca Prawa i Sprawiedliwości. - Zaskoczyliśmy wszystkich, nawet siebie. Poradziliśmy sobie znacznie lepiej niż można się było spodziewać - mówił Waldemar Pawlak, były wicepremier i minister gospodarki ni były lider PSL.



Ta stosunkowo niezła postawa Polski wobec trapiącego Europę kryzysu to efekt doświadczeń historycznych. - W naszej skomplikowanej historii musieliśmy nauczyć się sprytnie poruszać się w obliczu różnych zagrożeń. To doprowadziło nawet do pewnego paradoksu. Pamiętam obawy z okresu sprzed wejścia Polski do UE, a i pojawiające się później, że powstanie Unia dwóch prędkości. Dziś - co zabawne - okazuje się, że ta "druga" prędkość jest szybsza - stwierdził były wicepremier.



Jacek Protasiewicz z Platformy Obywatelskiej, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego przekonywał, że polski sukces nie jest jedynie efektem kryzysu w Unii Europejskiej, co pozwoliło nam korzystnie wyróżniać się spośród pozostałych krajów.



- Unia aż tak bardzo nie skarlała, choć kryzys ją mocno wytarmosił. To nie jest tak, że wyróżniamy się na kiepskim tle, bo to tło nie jest takie kiepskie, a Polska mimo trudnego otoczenia nie weszła w recesję, niezależnie od tego, czy przypiszemy to działaniom rządu, czy dobrej absorbcji środków unijnych - stwierdził polityk PO. - Polska z pewnością dobrze wykorzystała swoje członkostwo w Unii Europejskiej. Wystarczy popatrzeć na ulice naszych miast i miasteczek. Ale czy najlepiej jak mogła? Z pewnością wiele rzeczy mogło się udać lepiej. Jeśli zapytamy jaka polska marka została wypromowana, jakie nowe technologie zostały wdrożone, to odpowiedź nie będzie już taka pozytywna. Może za mało środków przeznaczaliśmy na rozwój nauki, potencjału opartego na wiedzy. Najwyższy czas by w nowej perspektywie finansowej dokonać w tym względzie niezbędnych korekt - oceniał obecną sytuację Leszek Miller, były premier i lider SLD.



Kiedy jednak dyskusja zeszła na temat, jaką rolę Polska może odgrywać w Unii Europejskiej, a jaką powinna, ujawniła się różnica zdań, tym większa, że rozmówcy mieli różne poglądy na temat obecnej sytuacji UE i kierunku, w jakim zmierzają obserwowane obecnie jej przekształcenia.



- Problemy, które teraz się pojawiają, zwłaszcza w strefie euro będą rzutowały na przedefiniowanie UE. Pytanie, jaka ma być ta nowa Unia. Czy ma to być organizacja skoncentrowaną na gaszeniu pożarów finansowych, czy też będzie wdrażany jakiś pomysł na rozwój. Na razie tego jeszcze nie widać - mówiła Beata Szydło.



Problemy Unii dostrzegał również Andrzej Celiński. - Do kryzysu finansowego, zadłużeniowego dochodzi fundamentalny kryzys duchowy. Europa nie bardzo radzi sobie z odpowiedzią na pytanie, co dalej, kim jesteśmy - mówił Celiński. - Unia się dzieli na dwie czy trzy prędkości i żadne zaklęcia tego nie zmienią. Będzie się dzielić nadal, bo strefa euro musi się integrować, jeżeli chce przezwyciężyć kryzys . Euro jest jedynym konkurentem dla dolara, i tak jak za dolarem stoi potęga amerykańskiego państwa, tak za euro też musi stać potęga zintegrowanych państw - oceniał stan europejskiej wspólnoty Leszek Miller, dodając, że w tej sytuacji jego zdaniem konieczne jest wejście Polski do strefy euro i aktywne włączenie się w proces budowania nowego europejskiego ładu.



- Pytanie czy chcemy być: czy tam gdzie się podejmuje decyzje, czy chcemy się tylko dowiadywać o decyzjach. Taki kraj jak Polska nie może siedzieć przy bocznym stoliku - przekonywał były premier. - Europa w tym kryzysie duchowym , w którym się znalazła po raz pierwszy nie potrzebuje pasażerów na gapę. Potrzebuje natomiast współodpowiedzialności, a Polska jest silnym partnerem i Europa ma prawo oczekiwać od nas takiej właśnie postawy - popierał byłego premiera Andrzej Celiński.



Dla wszystkich było jednak oczywiste, że mocniejsze włączenie się Polski w proces integracji oznacza przyjęcie przez nasz kraj wspólnej waluty.



Perspektywa wejścia do strefy euro nie budziła jednak entuzjazmu części panelistów. - Największe bezrobocie jest właśnie w strefie euro, a na przyjęciu wspólnej waluty skorzystał tak naprawdę jeden kraj. W Europie jest coraz wyraźniejsza tendencja do dyskusji, czy to rzeczywiście dobry model rozwoju - przekonywała Beata Szydło.



- Często dyskusje zamykają się w utartych schematach i wydaje się, że nie możemy wyjść poza te szablony. A możemy je przecież zmieniać i dostosować - mówił Waldemar Pawlak i proponował by rozważyć krok w tył i powrót do poprzedniczki euro - ECU (waluty w której rozliczały się między sobą kraje UE, które ponadto dysponowały walutami narodowymi - przyp red.) - Nie jedna waluta, ale wspólna waluta - podsumował Pawlak.



- To przypomina rubla transferowego i do tego nie ma powrotu. Jest euro i będzie euro. Kraj który będzie w strefie euro będzie znaczył więcej - odniósł się do tej koncepcji Leszek Miller.



Sceptyczny wobec pomysłu byłego lidera PSL był również Jacek Potasiewicz. - Odwrotu od euro nie ma. Euro nie jest walutą, która jest w kryzysie, nie byłaby drugą walutą rezerwową na świecie. Może się oczywiście zdarzyć, ze jeden czy drugi mniejszy kraj zostanie z euro wyproszony, ale odwrotu od euro nie ma. Nikt nie oczekuje od nas szybkiej decyzji o wejściu do strefy euro. To też świadczy o sile polskiej pozycji - wystarczy jasna deklaracja, że w euro wierzymy - podkreślił polityk PO, dodając, że potwierdzeniem uznania polskiej pozycji w UE jest coraz poważniejsze traktowanie polskich polityków, także pzy obsadzaniu ważnych stanowisk.- Gdyby nie pozytywny sukces gospodarki jaki płynie z Polski, to nie byłoby rozważań czy polski premier mógłby objąć najwyższe stanowisko w UE - myślę tu o przewodniczącym Komisji - ujawnił Jacek Protasiewicz.



Beata Szydło miała jednak wątpliwości, czy rzeczywiście podążanie kierunkiem wytyczonym przez najsilniejsze państwa Unii jest dla polski najlepszym rozwiązaniem.- Polska może stać się w Unii widocznym graczem, tylko co to będzie praktyce oznaczało? Czy będziemy płynąć głównym nurtem przyjmując bezkrytycznie dyrektywy stawiana przez mocniejsze gospodarki, czy też warto czasem pokazać własną drogę rozwoju - mówiła wiceprzewodnicząca PiS. - Musimy wzmacniać kraje Europy Środkowowschodniej, bo polityka pozostawania blisko Niemiec czy Francji, oznacza sprowadzenie kraju do roli w której jest chwalony, ale bez postawienia mocno swojego zdania. Musimy być oczywiście lojalni wobec innych państw, ale nie oznacza to bezkrytycznego przyjmowania uregulowań, niekiedy szkodliwych dla naszej gospodarki. Musimy zdefiniować własną strategię gospodarczą - podsumowała wiceprzewodnicząca PiS.



- Trochę odruchowo przyklękamy przed Unią. Nie traktujmy Unii jak Związek Radziecki, bo można tam dyskutować, pyskować, a nawet czasem coś ugrać - wtórował posłance PiS Waldemar Pawlak i proponował by Polska odgrywała w Unii Europejskiej kraju reprezentującego interesy mniejszych państwa naszego regionu. - Na to żebyśmy byli liderem, nikt się nie zgodzi - mówił były lider PSL, dodając, że kraje regionu mają wspólne dziedzictwo, podobną historię i razem stanowią olbrzymi rynek - po uwzględnieniu Bałkanów 290 mln mieszkańców. - Bardzo ważna jest też współpraca z Ukrainą, żeby ją wciągnąć do UE - dodał Waldemar Pawlak.



Zdaniem Leszka Millera Polska ze względu na to, że jej granice stanowią wschodnią granice całej Unii powinna odgrywać rolę pomostu między zachodnią a wschodnią Europą - swoistego unijnego specjalisty od wschodu.



- To już się dzieje - mówił Miller, przypominając polsko-szwedzką inicjatywę Partnerstwa Wschodniego, dodawał jednak , że na zbyt małą skalę a podejmowane przez nasz kraj działania są zbyt niemrawe. - Żadna inicjatywa wschodnia UE nie powinna się odbywać bez czynnego udziału Polski - podkreślał były premier. - Jeżeli chcemy, by nasi wschodni sąsiedzi przyjmowali europejskie standardy, to możemy być dobitnym przykładem, że to się opłaca. Jesteśmy przykładem dobrej transformacji, udanej akcesji, możemy służyć w tych względach radą - mówił Leszek Miller, zastrzegając: Nie chodzi o narzucanie czegokolwiek, tylko o stworzenie inspirującego przykładu. O działanie na rzecz partnerstwa dla modernizacji - stwierdził były premier, dodając, że jak na razie w podejściu Polski do wschodnich sąsiadów panuje chaos, czego dowodem było zamieszanie wokół memorandum w sprawie gazociągu jamalskiego.



- Nie bójmy się tzw. Pieremyczki i nie bądźmy bardziej proukraińscy niż Ukraińcy - apelował Leszek Miller. - To, że ten rurociąg ma biec przez Polskę, że jesteśmy krajem tranzytowym jest pozytywnym faktem, bo na tranzycie się zarabia - stwierdził były premier. Lider SLD przypomniał również, że to nie pierwsza rosyjska propozycja takiego przebiegu gazociągu na Słowację omijającego Ukrainę. Już raz Rosjanie złożyli taką ofertę i została ona odrzucona, bo władze Polskie nie chciały izolować Ukrainy. Zdaniem Leszka Millera to był błąd. - Ponieważ się oburzaliśmy na koncepcję, by gazociąg ominął Ukrainę, to Rosjanie zaczęli się zastanawiać, by ominąć Polskę. I ominęli - zresztą przy pełnej aprobacie krajów Unii Europejskiej - stwierdził Leszek Miller, dodając: Gazociąg Nord Stream zbudowaliśmy sobie sami.



Zdaniem lidera SLD jeżeli projekt pieremyczki zostanie ponowiony to należy go przyjąć, nawet jeśli d w jego realizacji nie będą uczestniczyły polskie firmy, ponieważ już zyski z tranzytu są wystarczającym argumentem. - Najwyższy czas byśmy się ocknęli ii uznali, że najważniejszy jest interes naszego kraju - apelował Miller.



Z taką diagnozą zgadzał się Andrzej Celiński. - Traktujemy Rosję, tak jak by w Europie nic się w 1989 roku nie stało i nic się nie stało w Rosji w 1991 roku. Mamy politykę urazów i misjonarstwa. To polityka absolutnie antyskuteczna. Czas wreszcie zrozumieć, że Polska jest w nieprawdopodobnym momencie swojej historii ,nigdy nie mieliśmy tak znakomitych relacji zewnętrznych i warto ten moment wykorzystać - podkreślał Celinski.



Nieco bardziej sceptycznie oceniał stosunki ze wschodem Jacek Protasiewicz. - Wymiana handlowa z naszymi wschodnim partnerami, owszem rośnie, le nie zapominajmy , że na wschodzie mamy do czynienia z gospodarkami, które są politycznie kontrolowane. Np. na wszelkiego rodzaju umowy gazowe nie da się patrzeć wyłącznie w kategoriach ekonomicznych. Nie da się kwestii polityki surowcowej wyabstrahować z kontekstu politycznego. Zwłaszcza jeżeli prowadzimy politykę Partnerstwa Wschodniego, która jest obiektywnie sprzeczna z celami rosyjskiej polityki - przestrzegał polityk PO.



Jego zdaniem nie ma co się odwracać od UE, nawet jeżeli europejska gospodarka przeżywa ciężkie chwile. - UE to wciąż 500 mln najzamożniejszych na świecie konsumentów. Jeżeli tam trafia 75 proc. naszego eksportu to znaczy, że jest to naturalne środowisko do rozwoju polskiej gospodarki . Przestawiane gospodarki na inne tory niż związane ze wspólnym europejskim rynkiem jest nieracjonalne - mówił Jacek Protasiewicz. Jego zdaniem można popierać ekspansje polskich firm na rynki azjatyckie czy afrykańskie, ale te działania nie mogą zastąpić strategii europejskiej. - Powrót do starego myślenia o świecie - np. że naszym najważniejszym strategicznym partnerem mają być Stany Zjednoczone możemy odłożyć ad acta. W centrum zainteresowania USA już nie jest Europa lecz Azja. Natomiast Polska jest coraz ważniejszym elementem w polityce europejskiej. Możemy oddziaływać na naszych wschodnich sąsiadów poprzez europejskie struktury i instytucje. Mamy szanse na dużo więcej niż bycie jednym z liderów europejskiego regionu - podsumował Jacek Protasiewicz.



Adam Sofuł

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.