EN PL

E-commerce – ofensywny sektor gospodarki

EEC 2013. E-commerce coraz popularniejszy, ale z handlem tradycyjnym nie wygra

wnp.pl (Małgorzata Bożym)
W Polsce działa obecnie 22 557 sklepów internetowych. Czy mają szanse przetrwać, jakie bariery napotykają przedsiębiorcy działający w sektorze e-commerce oraz jakie trendy opanują ten rynek - te kwestie zdominowały panel "E-commerce - ofensywny sektor gospodarki", który odbywał się podczas V Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

Sesję rozpoczęła wypowiedź Dariusza Bogdana, podsekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki, o inicjatywach resortu wspierających podmioty działające w tym obszarze.



- W przyszłym kwartale chcemy wystartować z inicjatywą fakturowania elektronicznego. Chcielibyśmy zaproponować standardy dla całej branży w tym zakresie. Natomiast dla instytucji publicznych, które korzystają z zamówień publicznych, chcielibyśmy zaproponować obowiązek faktur elektronicznych od stycznia 2015 r. - zapowiedział Dariusz Bogdan.



Minister wspomniał również o innym projekcie - punktach kontaktowych, w których można zasięgnąć porady ekspertów w kwestii prowadzenia sklepów internetowych. Zainteresowani mogą się dowiedzieć, w jaki sposób założyć sklep internetowy czy zobaczyć jak powinien wyglądać regulamin e-sklepu. Ponadto, ministerstwo wspólnie z Instytutem Logistyki i Magazynowania przygotowało markę Euro Label świadczącą o bezpieczeństwie danego e-sklepu.



Krzysztof Bajołek, prezes zarządu spółki Wearco, która rozwija sieć sklepów Answear.com, zwrócił uwagę, że nadal jedną z największych barier w rozwoju sklepów internetowych są przyzwyczajenia konsumentów, którzy obawiają się zakupów w sieci. Prezes podkreśla, że niejasne są również przepisy formułowania praw klientów w internecie. - Obecnie na rynku jest szereg kancelarii prawnych, które żerują na regulaminach sklepów internetowych - zaznaczył Bajołek.



Jego zdaniem nie ma jednego głównego czynnika, który może stać się motorem napędowym tego rynku. E-handel ma natomiast szereg naturalnych zalet jak: dostępność, szerokość i głębokość oferty. Sklep internetowy może zaoferować klientom znacznie więcej niż sklep tradycyjny, chociażby ze względu na to, że nie jest ograniczony powierzchniowo.



Z tym stwierdzeniem nie zgodził się Czesław Grzesiak, wiceprezes Tesco Polska. W jego opinii sprzedaż tradycyjna nadal będzie dominowała nad internetem. - Dobry przedsiębiorca będzie miał ofertę, która jest skrojona na miarę oczekiwań klientów - akcentuje Czesław Grzesiak.



Sieć niedawno podjęła decyzję o otwarciu sklepu internetowego dla marki F&F. - Tesco jest 6. największym sprzedawcą odzieży w Polsce. E-sklep będzie dla nas dodatkowym kanałem sprzedaży. Nasza centrala w Wlk. Brytanii pracuje obecnie nad oprogramowaniem, abyśmy mogli zaoferować naszym klientom m.in. wirtualną przymierzalnię - zdradza wiceprezes Tesco i jednocześnie przypomina o ogromnej roli logistyki, która w przypadku sklepów internetowych generuje bardzo wysokie koszty.



Minister Bogdan nawiązując do wypowiedzi Krzysztofa Bajołka zwrócił uwagę, że dziś stajemy przed problemem, który jest coraz poważniejszy: rozwiązywanie sporów drogą elektroniczną . - Jest ich coraz więcej. Ministerstwo pracuje nad rozwiązaniem tych kwestii, aby nie przenosić sporu między klientem a sklepem internetowym od razu na drogę sądową, tylko rozwiązywać je polubownie w internecie.



Maciej Gawinecki, executive advisor w A.T. Kearney podkreślił, że Polska jest najszybciej rosnącym krajem w sektorze e-commerce w Europie.



- Prognozujemy, że dojdziemy z poziomu 21,5 mld zł wartości rynku e-commerce w 2012 r. do 40 mld zł, co oznacza wzrost rdr o ok. 18 proc. Migracja do internetu w kolejnych latach nadal będzie następowała. Szacujemy, że procent sprzedaży w e-commerce w stosunku do całej sprzedaży detalicznej wynosi ok. 3,8 - 4 proc. W krajach wzorcowych pod tym względem sprzedaż jest na poziomie 8 - 12 proc. - mówi przedstawiciel A.T. Kearney.



Gawinecki zwraca uwagę, że najwięksi gracze na rynku łączą model sprzedaży tradycyjnej oraz internetowej. Jego zdaniem Polska jest trudnym rynkiem dla e-commerce - poziom penetracji szerokopasmowego internetu jest ciągle poniżej średniej europejskiej.



Przedstawiciel A.T. Kearney nie zapomina również o specyfice polskiego klienta. - Utrwaliło się, że polski klient jest bardzo czuły na cenę. Badania mówią, że polscy konsumenci mogą zmienić decyzję o wyborze sklepu widząc różnicę jednego złotego w cenie. Pojawia się pytanie czym wygrać jeśli nie ceną. Jedną z opcji jest asortyment, ale to przewaga, którą można łatwo zniwelować. Drugą opcją jest logistyka i szybkie dotarcie do klienta. Kolejną możliwością jest przeniesienie konkurencji na poziom marki - czyli wytworzenie u klienta świadomości, że są marki pierwszego wyboru np. Empik w sektorze książek i płyt - wyjaśnia Gawinecki i przypomina o tym, że sklepy mogą również wygrywać jakością obsługi klienta, co w Polsce jest nadal zaniedbywane. Jako przykład podaje Amazona, gdzie jakość obsługi klienta została doprowadzona do perfekcji.



Tomasz Czechowicz, partner zarządzający MCI Management zdradza, że fundusz ma obecnie 700 mln euro sprzedaży w branży e-commerce. Jego zdaniem wzrost tego rynku w Polsce jest wynikiem tego, że jest on mocno opóźniony, a nie dlatego, że się świetnie rozwija.



- Polski rynek jest bardzo zacofany z kilku powodów. Główny z nich to fakt, że fundusze kfk nie mogą inwestować w spółki e-commerce. Przez ustawę zostało to zablokowane. W związku z tym cały rozwój e-commerce w naszym kraju , a przynamniej znacząca jego część odbywa się poprzez duże międzynarodowe grupy jak Tesco czy afrykański Naspers. W Polsce praktycznie nikt nie finansuje tego sektora rynku - podkreśla Czechowicz.



W jego opinii nie da się zbudować dobrego e-commerce bez dużych zastrzyków finansowych. Pieniądze trzeba wstrzykiwać etapowo - zarówno we wczesnym etapie, jak i w późniejszych. - Trzeba sobie powiedzieć szczerze: budowanie e-commerce to kwestia zaangażowania ogromnych pieniędzy. Aby zbudować dobry projekt e-commerce trzeba zainwestować 10-20 mln euro, nie da się tego zrobić za kilka milionów złotych - zaznacza Czechowicz.



Oprócz barier w rozwoju sektora e-commerce w Polsce, goście rozmawiali również o trendach, które mają rynek stymulować. Maciej Gawinecki wrócił do wątku konieczności przeniesienia konkurencji na brand i jakość obsługi klienta.



- Trudno obecnie powiedzieć, że są na zachodzie koncepty, których nie widać w Polsce. Jednym z nich jest zwiększenie wagi doradztwa dla klienta. Takim przykładem jest chociażby inspiracja, jak się ubrać czy gdzie pojechać. Drugą kwestią, którą planuje wiele sklepów jest usprawnienie komunikacji klienta ze sklepem. Trzeci trend to m-commerce. Eksperci mają nadzieję, że posiadanie urządzenia mobilnego pozwoli skrócić czas pomiędzy impulsem a faktem sprzedaży - wylicza Gawinecki i przywołuje przykłady kolejnych działań wspierających proces sprzedaży w internecie.



- Obecnie pracuje się nad rozwiązaniami pozwalającymi na sfotografowanie rzeczy np. spotkanej na ulicy, przekonwertowanie zdjęcia i dokonanie zakupu w systemie 1- click purchase. Widoczny jest również trend KYC (know your customer), który opiera się na tym, aby jak najlepiej zrozumieć preferencje klienta i zaproponować jak najlepszą wartość w sklepie. Warto również wspomnieć o innowacyjnych rozwiązaniach logistycznych stosowanych w przypadku sprzedaży żywności przez internet. Tego typu rozwiązaniem stosowanym również w Polsce jest usługa click and collect czyli odbieranie zakupów dokonanych przez internet w sklepie - wyjaśnia.



Sieć pozbywa się w ten sposób kosztów dostawy, które są znaczące w łańcuchu logistycznym. A z drugiej strony przyciąga się do sklepu klienta, który ma szanse na zrobienie zakupów impulsowych, o których nie pomyślałby kupując w internecie.



Włodzimierz Schmidt, prezes IAB Polska, nawiązał do wątku m-commerce, który jest nowym, ale bardzo dynamicznie rozwijającym się trendem. Połowa z osób aktywnie korzystających z internetu przynajmniej raz dziennie jest również posiadaczem smartfona, czyli korzystając z internetu użytkownicy korzystają naprzemiennie z różnych ekranów.



- Tych heavy users jest 12 mln w Polsce, 6 mln to osoby, które przyznają się, że korzystają z internetu na smartfonach. Najczęściej obejmuje to korzystanie z serwisów społecznościach, przeglądarek i zakupów. To ogromny potencjał dla e-commerce. Są w tym przypadku jednak pewne bariery np. mały ekran smartfona - zaznacza Schmidt.



Do większości sklepów internetowych, aby zrobić w nich zakupy trzeba się zalogować przez przeglądarkę internetową, co jest prawie niewykonalne na małym ekranie telefonu. Ten rynek jest więc trochę niedorozwinięty - brakuje specjalnych aplikacji mobilnych dla wygody użytkowników.



Użytkownicy smartfonów oglądają oferty na telefonie, ale gdy dochodzi do momentu zakupu przerzucają się na komputer. - Ponadto, ludzie boją się dokonywać zakupów w telefonie. Boją się, że ich dane zostaną przez kogoś przechwycone. Bardziej ufają systemom zabezpieczeń zainstalowanym na komputerze - podkreśla.



Jego zdaniem duże znaczenie w przypadku decyzji zakupowych mają również fora internetowe. Przy zakupie opinia innych osób o produkcie ma kluczowe znaczenie. Branża e-commerce jest dosyć młoda, dlatego brakuje doświadczonych kadr, które potrafią dobrze zaplanować marketingowy proces zakupowy. Według Włodzimierz Schmidta to duża bariera dla profesjonalnego rozwoju sektora e-commerce w Polsce.



Minister Bogdan przytoczył dane mówiące o tym, że obecnie w Polsce działa 22 557 sklepów internetowych. Oznacza to wzrost o 1500 w porównaniu do końcówki ubiegłego roku. - W przeważającej większości są to maleńkie sklepiki, które sprzedają przez Allegro, one znikną - wtrącił Tomasz Czechowicz. - Niekoniecznie, 16 tys. z nich pracuje we własnej domenie - odpowiedział minister.



- Jeśli chodzi o kadry to zgadzam się z Włodzimierzem Schmidtem. Poziom polskich kadr w porównaniu do innych krajów Europy to przepaść. Kadra się nie wykształciła, bo nie było dużych projektów, w które ktoś by zainwestował - dodał Czechowicz.



Czesław Grzesiak zaznaczył, że choć Tesco od niespełna roku zajmuje się handlem internetowym to jako międzynarodowa sieć ma ogromne doświadczenie w tym temacie. Dziś w Polsce dysponuje 550 osobową kadrą, która nie została wyszkolona przez specjalistyczne kursy czy szkoły. - Połowa z nich to pracownicy Tesco, którzy zostali przeszkoleni i zmieniono im zakres obowiązków. Są oni otwarci na zmiany i wykazują się inicjatywą. Edukacja to ważna rzecz, ale dla mnie liczy się praca zespołowa, kreatywność - zaznacza wiceprezes Tesco.



Jeśli chodzi o bariery w rozwoju tego biznesu to zdaniem Czesława Grzesiaka jest to ogromne niedostosowanie prawa do rynku. Przykładem może być choćby ustawa o wychowaniu w trzeźwości, która w jego przekonaniu jest skandaliczna. W Polsce kwitnie w tym zakresie nieuczciwa konkurencja, gdzie część przedsiębiorców sprzedaje przez internet alkohol, a część jest wzywanych do prokuratury. Podobnie ma się sytuacja jeśli chodzi o sprzedaż parafarmaceutyków. Również i samorządy miast nie ułatwiają sprawy zamykając centra miast dla pojazdów samochodowych, czego przykładem jest Kraków.



Krzysztof Bajołek odniósł się do kwestii decyzji zakupowych w kryzysie. - Na pewno istnieje trend, że w czasie kryzysu ludzie poszukują tańszych opcji zakupowych. Obecnie panuje moda na smart shopping i ona dotyczy również zakupów internetowych, ale cena to nie jest w tej chwili podstawowy czynnik, który decyduje o zakupach odzieży w internecie. Chcąc zdobywać klientów organizujemy wiele promocji i zachęt cenowych, a i tak zawsze więcej klientów kupuje, pomijając oferty promocyjne. To świadczy o tym, że klienci przychodzą po konkretny produkt, promocji często nawet nie zauważają - podkreślił Bajołek.



Czesław Grzesiak wspomniał, że Tesco ma bardzo jasną, czytelną strategię ceny. W e-sklepie jest to zawsze ta cena, która obowiązuje w danym dniu w hipermarkecie. Dochodzi do tego od 3 do 10 zł opłaty za dowóz produktów. Sieć nie odczuwa zatem również żadnych barier jeśli chodzi o obawy klientów do zakupów internetowych - ma znaną markę i sieć 450 stacjonarnych sklepów.



Małgorzata Bożym

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.