EN PL

Inwestorzy zagraniczni w Polsce

Inwestorzy zagraniczni w Polsce potrzebują stabilnego prawa

wnp.pl (Katarzyna Walterska)
To dzięki inwestorom zagranicznym obecny w Polsce od początku transformacji ustrojowej, osiągnęliśmy taki wzrost gospodarczy i pozycję w Europie. Inwestorzy byli, są i będą potrzebni w każdej kategorii i dziedzinie, a polityka rozwojowa powinna tę potrzebę uwzględniać. Przez 20 lat zdobyli już zaufanie do naszego kraju ale nadal działania utrudnia im niestabilne prawo.
VIDEO
W GALERIACH

Takie wnioski płyną z panelu "Inwestorzy zagraniczni w Polsce" zorganizowanego trzecia dnia V Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach



Poseł PO, Adam Szejnfeld zwrócił uwagę, że Polacy ambiwalentnie podchodzą do inwestorów zagranicznych, którzy inwestują w portfelowo w przedsięwzięcia usługowe czy produkcyjne. Oni w zasadzie są odbierani pozytywnie, ale jeśli jakiś zagraniczny inwestor kupuje firmę traktowaną jako dobro narodowe to jest prawie złodziejem.



- Ale tak na prawdę trudno sobie wyobrazić, aby kraj który przechodzi poważną transformację ustrojową, dopiero buduje swój kapitał, mógł sobie poradzić i budować konkurencyjność na przyszłość bez inwestorów zagranicznych. Z wielu oczywistych powodów chociażby z powodu kapitału, nowych technologii, wiedzy ale przede wszystkim z powodu rynków zbytu. Polska jako państwo odnosi spore sukcesy na arenie międzynarodowej, rozwijajmy się, modernizujemy i to w czasach światowego kryzysu. Ale przecież jednym z motorów eksport. Czy można byłoby sobie wyobrazić, dzisiaj polski eksport, który rok w rok bije rekordy, bez inwestorów zagranicznych tylko na rodzimym kapitale i rodzimej gospodarce. Nie, to jest kompletna bzdura gdy ktoś tak twierdzi - mówił poseł Szejnfeld.



I dodał, że w Polsce nadal będą potrzebni inwestorzy zagraniczni. - Gospodarka się globalizuje, mamy do czynienia z internacjonalizacją przedsiębiorstw i gospodarek i trudno będzie rozgraniczać kto jest inwestorem zagranicznym a kto nie. Inwestorzy byli, są i będą potrzebni w każdej kategorii i dziedzinie, a polityka rozwojowa polski powinna tę potrzebę uwzględniać - mówił poseł.



Mieczysław Kieca, prezydent Wodzisławia Śląskiego zwrócił uwagę, że samorząd lokalny robi wszystko aby ściągną inwestorów na swój teren. Wodzisław Śląski robi to we współpracy z Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych.



- Jako samorząd od lat przygotowujemy misje handlowe, zabieramy naszych lokalnych inwestorów na konferencje, spotkania i to jest dla nich płaszczyzna do nawiązania partnerstwa - mówił Mieczysław Kieca.



Z podsumowania ubiegłego roku przez wodzisławskich inwestorów wynika, że dla najważniejszy jest eksport. Nie produkują na rynek lokalny. Dzięki temu firmy produkują na wszystkie rynki Europy Azji i świata.



- Rola samorządów jest dwojaka z jednej strony przygotowanie terenów inwestycyjnych ulgi i zachęt inwestycyjnych, a z drugiej współpraca ze strefami ekonomicznymi, bo to jest jedyna realna szansa pozyskania inwestora. Samorząd lokalny nie może bać się biznesu, kontaktów z inwestorami, bo musimy z tych inwestorów żyć. Nie możemy się zamykać tylko i wyłącznie w miejscu w którym jesteśmy - dodał prezydent Wodzisławia Śląskiego.



Andrzej Korpak, dyrektor generalny, General Motors Manufacturing Poland przypomniał, że MG zainwestował w Polsce w 2006 roku 470 mln marek czyli obecne jakieś 250 mln euro. Wtedy mówiono, że inwestor zostanie w Polsce maksymalnie 5 lat. Tymczasem jesteśmy już 15 lat a fabryka powstała praktycznie od podstaw.



- Postanowiono zainwestować w Polsce dlatego, że widziano w naszym kraju szansę i teraz menadżerowie mówią, że są dumni z podjętej decyzji a 250 mln euro inwestycji zamieniło się w 900 mln euro oraz zmieniło oblicze krajowego eksportu. Z tego punktu widzenia obecność inwestora zagranicznego jest korzystna. Poza tym są też korzyści niemierzalne, czyli rozwój małych firm wszędzie dookoła. Pewnie bez inwestorów zagranicznych Polska też by się rozwijała, ale trochę wolniej i nie wiadomo, czy dystans między nami a całą czołówką w Europie nie byłby większy. Zawsze irytują mnie wypowiedzi, że te fabryki nie są polskie tylko Polscy tam pracują. To jest kompletna bzdura. W dobie globalizacji ciężko znaleźć fabryki typowo krajowe. W związku z tym będę orędownikiem, że inwestycje zagraniczne zrobiły dobrą robotę w Polsce i mam nadzieję że będą się rozwijały dalej, ale czy będą, to będzie już zależało od nas samych - mówił Andrzej Korpak.



Jego zdaniem inwestor, który pierwszy raz ma wejść do kraju patrzy na uwarunkowania polityczne. Gospodarka nie powinna być elementem gry politycznej. Inwestorzy zagraniczni nie lubią niespodzianek. - Jeżeli ktoś powie, że za parę ładnych lat będzie jakaś zmiana w prawie to można się do tego dostosować, ale przepisy które zmieniają się prawie z dnia na dzień rujnują całą strategię a ta zwykle ma szerszy zasięg niż tylko krajowy - podkreślił i zwrócił uwagę na bardzo ważny temat z punktu widzenia inwestorów zagranicznych czyli elastyczny czas pracy, które w Polsce nie ma.



Krystian Bestry, dyrektor zarządzający, Infosys BPO Europe, wiceprezes ABSL uważa, ze obecnie trudno odróżnić inwestorów zagranicznych od lojalnych. - Możliwości przenoszenia siedziby firmy tam gdzie jest najkorzystniej podatkowo jest obecnie dużo większa niż jeszcze parę lat temu. Ale mam wrażenie że w perspektywie ostatnich kilku lat zwiększyła się konkurencja o dobre projekty - mówił.



Iwona Chojnowska-Haponik, dyrektor departament inwestycji zagranicznych, Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych powiedziała, że jeszcze w 2005 roku najwięcej bo aż 78 proc. było projektów z sektora produkcyjnego. Teraz do zaledwie 51 proc. Wyraźnie widać rozwój usług dla biznesu i Polska została dostrzeżona jako niezwykle atrakcyjna lokalizacja. Wiąże się to z tym ze zmianą się kierunku z którego płyną do nas inwestycje. Są to obok inwestorów w Europy także inwestorzy z Ameryki, z Indii. Zmieniła się też wartość projektów inwestycyjnych. Mamy znacznie mniej projektów wielkich za 250 - 350 mln euro. Ale ich nie ma, nie tylko w Polsce ale i w Europie. Poza tym 60 proc. wszystkich inwestycji realizowanych i obsługiwanych przez PAIiIZ to reinwestycje, czyli firmy posiadają jakiś teren dobudowują nowe moce produkcyjne a to sprawie, że te projekty są mniej kapitałochłonne - mówiła przedstawicielka PAIiIZ.



Tomasz Sadzyński, prezes Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej uważa, że każdy inwestor był pożądany, a zagraniczny w szczególności. - Kilka lat temu, gdy robiliśmy duże projekty trzeba było pokazywać szczegółową ofertę i korzyści a teraz wystarczy wskazać kilka globalnych marek działających na naszym terenie i inwestor już ma zaufanie do inwestowania w Polsce. Trzeba podkreślić wagę reinwestycji. One się opierają na zaufaniu. Inwestorzy, którzy pojawili się na naszym terenie 10-15 lat temu cały czas widzą szansę rozwojową w Polsce. Im się to po prostu opłaca. W łódzkiej strefie mamy bardzo dużo takich przykładów. Tak naprawdę nie ma znaczenia czy inwestor jest z zagranicy czy z Polski ważne, że ma zaufanie i chce prowadzić biznes. Poza tym większość firm zagranicznych zarządzana jest przez polską kadrę menadżerską - prezes Tomasz Sadzyński.



Ale były też momenty załamania. W 2008 roku inwestorzy zamilkli. Paweł Barański, dyrektor z firma doradcza KPMG uważa, że powodem był po prostu kryzys. Nikt wtedy nie inwestował. Ale już kolejne lata pokazały, że inwestorzy nadal są zainteresowani Polską. - Od 2-3 lat rośnie zainteresowanie inwestycjami w badania i rozwój. Firmy otwierają centra badawczo rozwojowe. Możemy być pewni, że te inwestycje nie będą z Polski odpływały - mówił Paweł Barański.



Barbara Nowakowska, dyrektor zarządzający, Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych zwróciła uwagę na rolę funduszy private eqity i venture capital, które zainwestowały w polskie firmy spory kapitał.



- Fundusze private eqity to prawie wyłącznie inwestorzy zagraniczni, choć de facto nie funkcjonuje w powszechnym rozumieniu inwestorów zagranicznych. A inwestują w Polsce bo nasza lokalizacja jest dla nich interesująca. - Fundusze private eqity mają swoją specyfikę działania. Nastawione są na spółki o dużym potencjale wzrostu. Angażują się w istniejące biznesy i wybierają takie które można budować i wielokrotnie zwiększać ich skale. Z tego pochodzą zwroty z inwestycji. Jako przykład podała Alior Bank i Play. A z ostatnich znanych transakcji Luxmed, czy wyjście z Zelmera funduszu Enterprise Investors. Inwestorzy private eqity pomagają firmom wychodzić poza Polskę i budować biznesy w skali przynajmniej środkowej Europy - powiedział Nowakowska.



Nie wszystko wygląda jednak tak idealnie. Pozytywne opinie inwestorów zagranicznych o Polsce to jedno, ale jest tez druga strona medalu czyli brak stabilnego prawa, zbyt sztywne prawo pracy.



Andrzej Korpak zwrócił uwagę na fakt, że w zależności od tego jak kraj będzie się rozwijał tak chętnie inwestorzy będą przychodzić. - Wszystko zależy od nas, ale ja mam zawsze ten sam apel żeby w była współpraca wszystkich grup politycznych. Niech polityka nie miesza się w gospodarkę. Apeluję żeby w gospodarkę nie mieszać żadnego innego demokratycznego bałaganu, który mamy prawo tworzyć i który sobie z lubością w Polsce tworzymy. Gospodarka musi być od tego niezależna, bardzo potrzebna jest też pomoc publiczna dlatego, że wszystkie kraje mają wsparcie.



Krystian Bestry dodał, że przez ostatni kilka lat wiele zmieniło się na dobre. - Ale nadal brak elastyczności prawa pracy jest dla nas zabójczy - dodał. Na zły sposób kształcenia studentów zwrócił uwagę Paweł Barański z KPMG. - W Polsce jest taka tendencja, czy ktoś ma predyspozycje czy nie idzie na studia i chce mieć wyższe wykształcenie. A wyższe uczelnie powstają jak grzyby po deszczu - dodał.



Adam Szejnfeld zapewnił, że rząd dostrzega problemy zgłaszane przez panelistów.



- Rząd przyjmuje określone projekty lub programy chociażby w ramach wspierania inwestycji o dużym znaczeniu dla gospodarki. To jest jeden z głównych, oprócz specjalnych stref ekonomicznych instrument rządu. Ten program, który obowiązuje i działa w Polsce od 2004 roku został zmieniony i obecnie realizujemy już nowy program na lata 2011-2020 którego budżet to 723 mln zł. Ale ciągle nie mamy dobrego instrumentu wspierania inwestorów inwestujących w badania i rozwój - mówił Szejnfeld.



Poza tym, jak podkreślił poseł, ważne jest budowanie konkurencyjności Polski w regionie. - Jedną z barier konkurencyjności jest prawo pracy. Mamy tu wyjątkową sytuację, po pierwsze klasa polityczna tego nie rozumie, dwa - związki zawodowe albo tego nie rozumieją albo nie chcą zrozumieć. Trzy - opina publiczna tego nie rozumie. Mało tego opinia publiczna jest przekonana, że wszystko co chcemy wprowadzić jest największym złem dla pracownika i nigdzie w Europie tak nie ma.



Tymczasem wielu naszych sąsiadów ma bardziej liberalne prawo pracy niż. Być może już niedługo w Sejmie dokonamy radykalnych zmian w prawie pracy, ale ciągle w obliczu totalnej krytyki i zarzutu, że wprowadzamy niewolnictwo pracy w Polsce a my nie wprowadzamy nawet części tych elastycznych i liberalnych rozwiązań, które obowiązują w innych krajach. W projekcie o którym mówię chcemy wprowadzić wydłużenie okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy oraz ruchomy czas pracy - dodał.



Poseł dodał, że złożył w Sejmie także projekt ułatwiający funkcjonowanie firm transgranicznych. - One dają około 80 tys. miejsc pracy a liczymy, że potencjał jest minimum 200 tys. ale świadczą usługi poza granicami kraju czyli święta, dni wolne od pracy nie wypadają w tym samym czasie co u nas. Chcemy te zmiany uchwalić bardzo szybko - zapewnił poseł.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.