EN PL

Sport i młodzież, przyszłość polskiej gospodarki?

Szkolenie młodzieży to dla klubów konieczność, a może być i biznes

Propertynews.pl
Nie ma lepszej promocji kraju niż sport, szczególnie piłka nożna. Ale by osiągać międzynarodowe wyniki trzeba zadbać o piłkarzy już od najmłodszych lat - mówi prof. Jerzy Buzek.

Polska jest w szarym ogonie jeśli chodzi o liczbę mieszkańców uprawiających sport zarówno rekreacyjnie jak i wyczynowo. Co przekłada się na ilość trenujących dzieci. W każdym z młodzieżowych roczników w Polsce piłkę nożną uprawia 6-8 tys. dzieci. Dla porównania w Niemczech jest to 150 tys. dzieci a w małej Szwecji - 14 tys.



Zdaniem profesora Buzka problem tkwi w niewystarczającej infrastrukturze sportowej.



- Talenty rozsiane są po całym kraju, tylko nie mają warunków do trenowania - mówi Jerzy Buzek. - Póki tego nie będzie, nie będzie wyników. A rozwijanie sportu wyczynowego to też biznes dla kraju - dodaje.



Wprawdzie masowo w kraju powstawały Orliki, ale trudno na nich profesjonalnie trenować.



- Orliki mają sztuczna nawierzchnie, a fizjoterapeuci mają różne zdania na temat intensywnych częstych treningów na takiej nawierzchni szczególnie w okresie dorastania - twierdzi Radomir Szaraniec, pełnomocnik zarządu ds. grup młodzieżowych Cracovii.



- W kraju nie mamy ani jednego pełnowymiarowego boiska w hali czy pod balonem do trenowania zimą. A zimowa przerwa, która wynosi kilka miesięcy może się odbić na wynikach - mówi Jakub Laskowski, pełnomocnik zarządu ds. prawnych i projektów biznesowych Legii Warszawa.



Ale same boiska nie wystarczą, jeśli nie będzie programu szkoleniowego i ludzi, którzy piłkarskim narybkiem się zajmą. Dlatego jednym z kluczowych elementów biznesu stołecznego klubu jest akademia piłkarska. Kosztuje ona klub 3 mln zł rocznie, ale słychać zapowiedzi do zwiększane tej kwoty do 5 mln zł.



- Dzięki temu zostaną wytrenowani chłopcy, którzy będą mogli wejść do pierwszej drużyny. Metodologię szkoleń oparliśmy na swoich doświadczeniach i wiedzy, ale korzystaliśmy także z doświadczeń trenerów hiszpańskich, portugalskich - opowiada Laskowski.



- Taka akademia może okazać się dla klubów bardziej opłacalna niż kupowanie dorosłego piłkarza z zagranicy i płacenie mu kilkuset tysięcy euro rocznie - twierdzi Mateusz Borek, komentator sportowy.



O potrzebie sprofesjonalizowania funkcji trenera dzieci mówi w kontekście rozwoju podobnych akademii piłkarskich Radomir Szafraniec. Chodzi o to, by trenowaniem młodzików nie zajmowali się trenerzy, którym nie powiodło się z dorosłymi czy z doskoku nauczyciele w-f, ale ludzie odpowiednio przeszkoleni do zajęć z daną grupą wiekową.



- To nie może być tak, że jeden trener prowadzi zespół kilkulatków i jest z tym zespołem aż gracze mają lat 18. Po kilku latach powinien przekazać zespół kolejnemu trenerowi, który specjalizuje się w trenowaniu starszych dzieci. Dla młodzieży myślącej o sporcie profesjonalnie zmiana trenera nie może być szokiem - tłumaczy Radomir Szafraniec.



Legia nie jest jedynym klubem mającym swoją akademię piłkarską. Podobną prowadzi Lech Poznań, Cracovia, czy Śląsk Wrocław. Bo jak podkreślają działacze, dla klubu grającego procesjonalną piłkę, akademia zajmująca się szkoleniem dzieci i młodzieży to konieczność.

Ale problemem jest finasowanie takich szkółek. Dlatego akademię Cracovii prowadzi stowarzyszenie, a akademię Legii fundacja. Dzięki temu mogą pozyskiwać pieniądze z 1 proc. z podatku PIT. Pozostałe źródła dochodów to dotacje z budżetu centralnego lub samorządowego, z macierzystego klubu i od sponsorów.



- Pozyskiwanie pieniędzy w konkursach organizowanych przez urzędy jest bardzo trudne. Podobnie jest ze sponsorami. Nie ma w naszym kraju kultury wspierania sportu młodzieżowego. Mamy problem by ich takim biznesem zainteresować - utyskuje Szaraniec.



Jednak same kluby powinny zadbać o proporcjonalne dzielenie budżetów, tak by starczało nie tylko na pensje dla zawodników, ale właśnie też na szkolenia najmłodszych.



- Trzeba myśleć długofalowo a nie nastawiać się tylko na wynik w danym roku - podkreśla Mirosław Mosór, członek zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej, dyrektor sportowy Ruchu Chorzów, który również słynie z dobrego szkolenia młodzieży.



Chłopcy, by móc trenować przy znanym klubie muszą przejść wewnętrzne testy. Ale działają też w kraju prywatne akademie, gdzie trenować może każdy - za odpowiednią opłatą.



- Problem w tym, że nikt nie prowadzi inwentaryzacji tych akademii. Więc nie do końca wiadomo, ile ich w kraju jest i czym się różnią - zauważa Marian Kmita, szef działu sportowego TV Polsat.



Potrzebne są zatem ogólne odgórne wytyczne dla działań wobec tych, którzy traktują sport bardziej jako sposób spędzania wolnego czasu, a tych, którzy mają predyspozycje do gry profesjonalnej.



Zdaniem Marka Wleciałowskiego, drugiego trenera reprezentacji Polski powszechność piłki nożnej ma ogromne znaczenie w szkoleniu. - Trzeba zachęcać dzieci i młodzież by przyszli do sportu. Powszechność, komercjalizacja, wyniki sportowe - tak to działa w świecie piłki zawodowej - mówi Wleciałowski, ale przyznaje że z automatu nie da się przenieść do Polski systemów, które funkcjonują gdzie indziej od lat.



- Trzeba przebudować cały polski sport. Konieczne są zatem działania systemowe, powstałe na bazie systematycznych roboczych spotkań przedstawicieli ministerstw, związków sportowych, ale też i samorządów. Nie oczekujmy jednak natychmiastowego efektu. Wyniki będą najwcześniej za 8-10 lat - reasumuje prof. Buzek.



Artykuł powstał na podstawie sesji "Sport i młodzież. Przyszłość polskiej gospodarki", podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.