EN PL

Recepta na wzrost. Debata menedżerska

Gospodarka i firmy potrzebują powrotu do racjonalnych rozwiązań

wnp.pl (Anna Bytniewska)
Recepta na wzrost? Zdaniem Roberta Gwiazdowskiego, eksperta Centrum im. Adama Smitha zbliżamy się do momentu kiedy to nie będzie już innych możliwości jak tylko zachować się rozsądnie.
RETRANSMISJA
W GALERIACH

Żyjemy w czasach kryzysu co zrobić, żeby z tego kryzysu wyjść. Czy mamy do czynienia z kryzysem nadprodukcji? Czego jest więc za dużo? Jak jest recepta na kryzys? Tymi pytaniami Robert Gwiazdowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha rozpoczął debatę "Recepta na wzrost. Debata menedżerska", która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.



- Nie ma jednej recepty na kryzys. W przypadku naszego przedsiębiorstwa istotna była poprawa efektywności i wydajności. To są elementy, które mają wpływ nie tylko na przedsiębiorstwo, ale na całą gospodarkę – mówi Elżbieta Grudzień, członek zarządu spółki Przewozy Regionalne.



Według Roberta Kozłowskiego, wiceprezesa do spraw ekonomicznych Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) mamy kryzys zaufania do modelu rozwoju gospodarki, który dotychczas funkcjonował.



- Zmiana staje się jedynym pewnikiem tego, czego możemy się spodziewać w przyszłości. Jest czynnikiem ryzyka prowadzenia biznesu - uważa Robert Kozłowski.



Jego zdaniem czasy, gdy przemysł ciężki był motorem rozwoju światowej gospodarki minęły wraz ze wzrostem zamożności społeczeństw.

-Obecnie obserwujemy nacisk, aby przemysł ciężki produkował mniej, ograniczając energochłonność i materiałochłonność. Czynnikiem ryzyka dla nas jest przede wszystkim pakiet klimatyczny. Długoterminowo będzie miał dla górnictwa negatywne skutki. Najważniejsze jest żeby wiadomo było, z jakimi regulacjami z niego wynikającymi mamy do czynienia. Muszą one być stabilne, by biznes mógł się rozwijać. W przeciwnym razie jednym ze sposobów dostosowania się biznesu do tego czynnika będzie ucieczka z Unii w inne regiony świata - mówi Robert Kozłowski.



Zdaniem uczestników debaty gospodarka po drodze do globalizacji straciła swobodę funkcjonowania biznesu



- Im bardziej rynek staje się globalny tym bardziej podlega regulacjom. Zniknęły jedne bariery w postaci granic, a pojawiły się inne w postaci różnego rodzaju regulacji, także dotyczących cen towarów. To wpływa na wymianę towarową. Jeżeli chodzi o przemysł farmaceutyczny to w Polsce sytuacja jest bardzo dobrą, mamy duży potencjał: silne firmy z polskim kapitałem. I tu jest możliwość rozwoju. Co jest barierą dla wzrostu? Rynek farmaceutyczny w Polsce jest sztywnie regulowany, jeśli chodzi o ceny. Mamy niemalże ceny urzędowe. Kryzys na świecie polega na tym, że jest nadprodukcja pieniądza. Kiedyś powodowało to inflację, teraz za sprawą różnych regulacji tak się nie stało. Mamy za to kryzys, który doprowadził do tego, że firmy muszą szukać oszczędności. W Polsce w farmacji 15 tys. osób straciło pracę - mówi Maciej Adamkiewicz, prezes Grupy Adamed



Robert Kozłowski uważa natomiast, że obecny kryzys polega na tym, że "gospodarka rozjechała się z finansami". Regulator kompensuje to, że pieniądz nie jest płynny.



- Popyt musi być zrównoważony podażą. Jeżeli moce produkcyjne zapewniają podaż większą niż popyt wówczas nadmierne możliwości produkcyjne generują nadmierne koszty wytwarzania. Jeżeli jest ich za dużo to kryzys jest związany z utrzymywaniem nadmiernych mocy produkcyjnych. Mamy więc kryzys nadmiaru mocy produkcyjnych - twierdzi z kolei Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu.



Pojawiły się też nowe obciążenia dla firm, które generują dodatkowe koszty.



- Nie chodzi tylko o to by wyprodukować i sprzedać, ale także o to co zrobić ze zużytym produktem. Można wymieniać co roku komputer. Tylko co zrobić z tymi zużytymi sprzętami. Nie mamy technologii utylizacji. Jeżeli chodzi o farmację to musimy badać wpływ leków na środowisko. Nie tylko ważne jest czy lek leczy, ale jak wpływa na środowisku po wyrzuceniu – mówi Maciej Adamkiewicz.



Zdaniem Roberta Gwiazdowskiego eksperta centrum Adama Smitha mam też nadprodukcję bezrobotnych.



- Zmierzamy w kierunku deindustrializacji gospodarki. Rośnie za to rola usług. To sprawia, że zapotrzebowanie na pracę w przemyśle spada. Większy nacisk na konkurencyjność cenową powoduje konieczność cięcia kosztów, w tym zatrudnienia. Na ile sektor usług absorbuje podaż na rynku pracy? Popyt na pracę nie rośnie w sektorze usług w takim stopniu, jak spadek zapotrzebowania na pracę w przemyśle. Niedługo praca stanie się przywilejem, a tej świadomości jeszcze nie ma. Mamy wyż demograficzny i coraz większe aspiracje wynikające z lepszego wykształcenia - mówi Robert Kozłowski.



Zdaniem Elżbiety Grudzień to zwiększenie wydajności powoduje, że popyt na pracowników maleje.



- Pracownicy pracują za trzech. Firmy transportowe dążą do tego by mieć mniej pracowników. Przyczyną są ograniczenia związane z tym, że usługi świadczone przez firmy transportowe mają z góry określone ceny. By nadążyć za rynkiem trzeba ograniczać koszty. Najprostszym sposobem osiągnięcia tego celu jest zmniejszenie zatrudnienia. W transporcie przekłada się to na spadek przychodów. A to oznacza mniej pieniędzy na inwestycje i wpadamy w błędne koło - mówi Elżbieta Grudzień



- Udział płac w strukturze kosztów jest taki, że daje to najszybszy efekt. U nas stanowią one 30 proc., nawet surowce kosztują często mniej – przyznaje Jerzy Bernhard.



Czy ograniczenie zatrudnienia nie wynika z ceny pracy? U nas cena pracy rośnie. Rosną podatki zwane pozapłacowymi kosztami pracy – pytał Robert Gwiazdowski.



- Czeka nas głęboka rekonstrukcja na globalnym rynku. Produkcja będzie lokowana tam, gdzie to się najbardziej opłaci np. w Azji . Nie ma innego wyjścia. Ale oni też już szukają rynków zbytu dla swoich wyrobów. Wkrótce na rynkach światowych pojawi się 200 mln ton stali. A w tym samym czasie Europa ustanawia sobie dodatkowy podatek w postaci limitów emisji CO2 osłabiając swoją konkurencyjność – podkreśla Jerzy Bernhard.



Robert Kozłowski podkreśla, że JSW wciąż jednak zatrudnia górników.



- Po 25 latach mogą oni przechodzić na emerytury. Musimy uzupełniać zatrudnienie. Brakuje jednak coraz bardziej wykwalifikowanych górników. Szkolnictwo w tym zakresie zaniedbano - mówi Robert Kozłowski.



Jego zdaniem problemem jest też niska elastyczność kosztów pracy oraz wysokie koszty wynagrodzenia w górnictwie podziemnym (w strukturze rodzajowej kosztów 48,5 proc.). Koszty za dodatkowo wykonaną pracę wpływają, więc negatywnie na opłacalność biznesową działalności. Uelastycznienie prawa pracy to w górnictwie być albo nie być. Szanujemy prawa nabyte górników, ale faktem jest, że ponosimy z tego tytułu duże obciążenia. Jastrzębska Spółka Węglowa zatrudnia 22 tys. osób, a grupa 32. tys. Spółka ma zobowiązania wobec pracowników w wysokości 2,2 mld zł. To świadczenia i przywileje pracowników i emerytów górniczych. Na jednego pracownika przypada 100 tys. zł - wylicza Robert Kozłowski.



By rosło zatrudnienie firmy muszą się rozwijać. Bez inwestycji będzie to niemożliwe., ale inwestycji na rozsądnych warunkach.



- Potrzebujemy inwestycji by funkcjonować na wysokim poziomie. Inwestycje związane z EURO 2012 spowodowały, że w ramach przetargów z kryterium najniższej ceny "położyliśmy" cały przemysł budowlany w Polsce. Stało się więc coś czego nikt się nie spodziewał. Teraz ceny na konstrukcje stalowe spadły o połowę. Albo więc wykona je przedsiębiorstwo poruszające się w szarej strefie albo firma działająca legalnie, ale zrobi to z dużą stratą dla siebie- mówi Jerzy Bernhard.



Uważa on, że receptą na takie sytuacje jest szukanie nisz rynkowych.



Firmy mogą też generować popyt na towar, które dopiero zagoszczą w świadomości klientów. Na przykład nowe technologie w medycynie farmacji czy teleinformatyce.



- Cena nie powinna być jedynym warunkiem wygranej, jeśli chodzi o przetargi bo tracimy jakość. Inną sprawą jest dostęp do środków na finansowania inwestycji. Chciałabym zmodernizować nasz tabor kolejowy. Udało nam się wpisać projekty na listę programu unijnego, ale potrzebujemy środków własnych. Sami sobie nie poradzimy. Samorząd jest zobowiązany by pokryć deficyt wynikający jedynie z realizacji przewozów, a rozsądny zysk jaki mamy zgodnie z prawem generować, nie wystarczy na inwestycje. Potrzebne są nowe uregulowania prawne by ułatwić nam dostęp do innych środków niż samorządowe – podkreśla Elżbieta Grudzień.



Górnictwo też ma problem. Banki niechętnie inwestują w projekty obarczone dużym ryzykiem geologicznym.

- Chodzi o skomplikowane roboty podziemne. Instytucje finansowe chcą je finansować, ale pod warunkiem ich nadzorowania. W Polsce takich rozwiązań dla górnictwa podziemnego nie ma. Musimy, więc szukać innych sposobów finansowania i mieć, więc własną gotówkę bez niej nie uda nam się uzyskać finansowania zewnętrznego - twierdzi Robert Kozłowski.

Górnictwo zmaga się również z przewlekłością procesów koncesyjnych.



- O ostatnią koncesję ubiegaliśmy się 8 lat. Konieczne jest wsparcie państwa w zakresie zmiany terminów procesów koncesyjnych. Obecna ścieżka administracyjna jest trudna - mówi Robert Kozłowski.



- My czekaliśmy na zatwierdzenie jednego z leków 13 lat. Trzeba bowiem udowodnić skuteczność i bezpieczeństwo leku. Na wszystko u nas trzeba mieć pozwolenie. Dyrektywa mówi, że ma to trwać 280 dni, ale pytania instytucji przedłużają ten proces. To przeradza się w lata oczekiwania na pozwolenia. Polska ma lepszą oświatę niż inne kraje. Przewlekłość procedur często wynika z tego, że mamy bardziej merytorycznych ekspertów – mówi Maciej Adamkiewicz.



Biznes by się rozwijać potrzebuje też stabilnych warunków, które powinno stworzyć państwo



- Potrzebna jest długofalowa polityka rządu, a nie ciągłe zmiany koncepcji. Skrócenie pracy sądów, i opieszałości skarbu państwa w rozliczaniu się z takim przewoźnikiem jak my. Mamy trudności z odzyskaniem środków za ostatnie lata – mówi Elżbieta Grudzień.



Zdanie Roberta Gwiazdowskiego dotychczasowy system, w którym żyliśmy wyczerpał swoje możliwości.



- By pieniądz mógł funkcjonować musimy najpierw coś od siebie dać. Podaż jest więc podstawą. Wali się na naszych oczach paradygmat ekonomiczny, że wszystko można wyprodukować, pod warunkiem, że ktoś to kupi, a popyt możemy stymulować w drukarni. Wygenerujemy długi, które spłacą nasze dzieci bo będzie ich więcej niż nas, bo zawsze tak było. A dzieci jest coraz mniej. Państwo obiecało nam bezpieczną starość na emeryturze, którą nam zapewni, w szpitalach, które nam zapewni. I zrobił się poważny problem, problem przezwyciężalny. Ludzie zachowują się rozsądnie kiedy wszystkie inne możliwości zawiodą. Zbliżamy się do momentu kiedy to nie będzie już innych możliwości jak tylko zachować się rozsądnie – posumował debatę Robert Gwiazdowski.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.