EN PL

Sanacja finansów samorządowych

Finanse samorządów potrzebują uzdrowienia

portalsamorzadowy.pl
Miasta, by zmieścić się w nowych limitach zadłużenia, przyjęły nierealne założenia i będą mieć problemy z budżetami. Tylko zwiększenie ich potencjału inwestycyjnego może zapobiec dalszemu wyhamowaniu inwestycji.

Mimo że regiony metropolitalne mają największy udział w tworzeniu PKB, rola wielkich miast w rozwoju regionalnym kraju jest ograniczona nie tylko brakiem podmiotowości prawnej obszarów metropolitalnych, ale także prawdziwego władztwa finansowo-podatkowego miast i gmin w zakresie opłat i podatków lokalnych. Do tego dochodzi kryzys, który na finansach publicznych odciska wielkie piętno.



- Od początku 2012 roku maleje tempo wzrostu PKB, co odbija się na dochodach państwa i samorządów - podkreśla Elżbieta Suchocka-Roguska, doradca prezesa Narodowego Banku Polskiego, była sekretarz stanu w ministerstwie finansów. - Obecny na pewno nie będzie rokiem wzrostu i samorządy odczują trudności, jeśli chodzi o dochody z podatków PIT i CIT.



Kryzys czai się za rogiem



Zdaniem Unii Metropolii Polskich udział w podatku PIT i CIT jest dochodem własnym tylko „w rozumieniu ustawy".



- W Katowicach w pierwszym kwartale tego roku. wpływy z PIT wyniosły 87 proc. wypływów, jakie były rok temu w tym samym okresie. Wpływy z CIT od 2008 roku spadły o 25 mln zł - wymienia Danuta Kamińska, przewodnicząca komisji skarbników Unii Metropolii Polskich, skarbnik Katowic. - Za chwilę wchodzi nowy indywidualny wskaźnik zadłużenia, tymczasem wiele samorządów nie spełnia starych wskaźników z 15 i 60 proc. - dodaje Danuta Kamińska.



W efekcie samorządy będą jeszcze bardziej wyhamowywać z inwestycjami z niedawnych 50 mld zł do 17, a w pesymistycznej wersji do 10 mld zł.



- Pociąga to za sobą skutki, których ministerstwo finansów udaje, że nie widzi. Przecież mniejsze inwestycje w samorządach to mniejsze wpływy z VAT-u do budżetu centralnego, to większe bezrobocie. Skutkiem reorganizacji wydatków bieżących jest też np. racjonalizacja sieci szkół - podkreśla Ryszard Grobelny, prezydent Poznania i prezes Związku Miast Polskich.



Jego zdaniem nawet ponad połowa samorządów nie spełni nowych limitów.



- Samorządy, by wykazać, że mieszczą się w nowych ramach, wykazywały wzrost wpływów z podatków PIT i CIT, wpływy ze sprzedaży mienia, a nawet ograniczenie wydatków na oświatę. To nierealne założenia - kontynuuje Grobelny. - Moim zdaniem 1000-1500 gmin będzie miało problem z uchwaleniem budżetu na 2015 r.



Ratunek w zmianie podatków



Zdaniem Jarosława Nenemana, doradcy prezydenta RP, podatki PIT i CIT mogą być dobrym narzędziem finansowania samorządów, bo są związane z danym miejscem i mogą zachęcać do inwestowania lub zamieszkania w danym mieście.



- Oczywiście wiążą się z nimi też problemy, jak kwestia niepowszechności PIT czy fikcyjne meldunki, a podatek CIT charakteryzuje się dużą cyklicznością. Notabene powinno opodatkować się działalność rolniczą jak normalną działalność gospodarczą, co także rozwiązałoby wiele problemów - zauważa Jarosław Neneman.



Proponuje on wprowadzenie tzw. PIT komunalnego. Chodzi o to, by gmina mogła mieć pewne na przykład 4 proc. z PIT i pieniądze te mogła wykorzystywać do własnej dyspozycji - kontynuuje doradca prezydenta.



Kolejnym problemem są pieniądze, jakie gminy dokładają do zadań zleconych. Dla przykładu Kraków w tym roku dołoży do nich ze swojej kasy 40 mln zł.



- Jakby tego było mało, obowiązujące przepisy uniemożliwiają nam rozsądne zarządzanie długiem. Nie mamy możliwości jego konsolidacji - zwraca uwagę Leszek Fijał, skarbnik Krakowa.



Trudniejszą sytuację miast zauważają także banki.



- Większość samorządów dobrze sobie radzi, ale są też takie, które zwracają się z prośbą o wydłużenie czy zmianę harmonogramu spłat rat kredytu - mówi Katarzyna Kowalewska, dyrektor departamentu korporacyjnych produktów kredytowych ING Banku Śląskiego. - W ogóle obserwujemy mniej pytań o finansowanie inwestycji, o kredyty. Cześć samorządów sprzedaje majątek, co nie zawsze jest korzystne dla ich funkcjonowania - uważa dyrektor Kowalewska.



Czas na gruntowne zmiany



Zdaniem przedstawicieli samorządów nie da się po kawałku poprawiać sytemu finansów publicznych. Potrzeba gruntownej analizy i odbudowy stosunków partnerskich rządu z samorządem.



Unia Metropolii Polskich domaga się takich zmian w prawie, które przede wszystkim zwiększą możliwości inwestycyjne głównych miast. W sprawie uzdrowienia systemu finansów samorządów wystosowała swe stanowisko (publikujemy je poniżej w dziale Multimedia).



Wśród głównych postulatów Unia wymienia: uelastycznienie pobierania podatków (wprowadzenie podatku od lokalizacji, możliwość nakładania większych stawek podatku na wielkie markety i galerie, wprowadzenie podatku od reklam), likwidację zwolnień ustawowych lub ich rekompensatę, modyfikację rozwiązań dotyczących limitowania długu, zmniejszenie janosikowego, modyfikację naliczania subwencji oświatowej, poręczenia i gwarancje Skarbu Państwa dla inwestycji samorządowych.



- Niedawno wprowadzono gwarancje de minimis z Banku Gospodarstwa Krajowego dla przedsiębiorstw. Dlaczego by podobnej pomocy nie mogły otrzymać samorządy - pyta Danuta Kamińska.



- Nie mamy wpływu na wzrost wydatków bieżących, dlatego powinny pojawić się instrumenty po stronie dochodowej - potwierdza Marcin Urban, skarbnik Wrocławia i wylicza, że podwyżki dla nauczycieli, piecza zastępcza, wyższe składki rentowe oraz zmiany w podatku PIT kosztować będą jego miasto 120 mln zł.



I tak nie jest źle



Są jednak głosy, że sytuacja polskich samorządów nie jest najgorsza.



- Oczywiście wskaźniki trzeba zmienić, ale nie wierzę że strona rządowa będzie skora do rozmów. Dopóki Polska notuje wzrost PKB, samorządy nie mają takich problemów, jak w innych krajach Europy. Jedno z miast w Anglii musiało zwolnić tysiąc pracowników, niemieckie Essen tnie wydatki nawet na rabaty kwiatowe, bo ubyło mu 300 tys. mieszkańców w ostatnich latach - podkreśla Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.



Zdaniem Stefana Kawalca, prezesa Capital Strategy, problemem miast jest to, że mają niewiele własnych dochodów i ograniczoną swobodę ich kształtowania. Ale ostatecznie ich budżety nie są takie złe.



- Samorządy zawsze planują gorszy wynik od tego, jaki uzyskują, a to dlatego, że nie wszystko zaplanowane w budżecie jest potem realizowane - zauważa Stefan Kawalec.



Także ratingi i analizy lokują Polskę i jej miasta w nienajgorszej pozycji w Europie.



- Polskie samorządy nieznacznie poprawiły wynik operacyjny i nadwyżka operacyjna stanowi 9,7 proc. dochodów operacyjnych. Dług jest umiarkowany i stanowi średnio 43 proc. dochodów bieżących. Wprawdzie wyhamowały w samorządach inwestycje, ale naszym zdaniem to nowy wskaźnik zadłużenia determinuje ich sytuację - twierdzi Renata Dobrzyńska, dyrektor zespołu finansów publicznych Fitch Polska.



Mimo to samorządowcy nie popadają w samouwielbienie. - Wskaźniki agencji ratingowych nas nie uspokajają, bo każdy, kto ma cokolwiek wspólnego z samorządami w Polsce, czuje, że z finansami jest źle - uważa Danuta Kamińska.



Inni mają gorzej



Z danych Fitch wynika, że we francuskich samorządach wynik operacyjny wynosi 18 proc, ale poziom długu jest bardzo wysoki i sięga 90 proc. dochodów bieżących. W Hiszpanii notuje się gwałtowny wzrost zadłużenia z 40 proc. sprzed kilku lat do obecnych około 100 proc. i bez pomocy rządowej miasta by sobie nie poradziły.



We Włoszech nadwyżka operacyjna wynosi około 10 proc. Włoskie samorządy muszą mieć zbilansowane budżety. Te. które chcą inwestować, zmuszone są do sprzedaży majątku. Niskie zadłużenie, bo na poziomie 18 proc., notują miasta w Rosji, ale zróżnicowanie w tej kwestii jest bardzo duże, zależnie od regionu kraju. Do tego występuje tam duże ryzyko refinansowania, ponieważ kredyty czy pożyczki oddzielane są rosyjskim samorządom na krótki okres.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.