EN PL

Inwestycje komunalne

Inwestycje komunalne nie są dochodowe. Skąd zatem brać na nie pieniądze?

portalsamorzadowy.pl
Samorządy stoją przed koniecznością podjęcia decyzji, na co przeznaczyć w kolejnych latach wywalczone z UE środki. Powinny razem stworzyć ranking rzeczywistych potrzeb mieszkańców, bo aquaparków, stadionów, muzeów mamy już pod dostatkiem.

- Musimy się zastanowić jak przygotować się do tego ostatniego deszczu pieniędzy, jaki może być w naszym kraju - mówi Kazimierz Górski, prezydent Sosnowca. - W 2007 r. składka unijna wynosiła 10 miliardów, a dziś wynosi 17 miliardów, i z tego można wyciągnąć wnioski na kolejne budżetowanie. Na pewno będzie potrzebny większy udział własny samorządów w projektach dofinansowanych z UE, bo tych pieniędzy będzie mniej - mówi.



Przypomina również, że samorządy w Polsce są bardzo zróżnicowane - ich dochody kształtują się mniej więcej od dwóch tysięcy zł podatku na mieszkańca, do ponad 20 tys. zł podatku na mieszkańca. To - w jego opinii - oznacza także, że te gminy, które stać będzie na projekty UE w latach 2014 - 2020 z nich skorzystają, a te które nie będzie na to stać... dopłacą - pośrednio - do unijnego budżetu, a nie z niego skorzystają (będą dawcą, a nie beneficjentem unijnych dotacji).



Oznacza to, że gminy powinny razem stworzyć ranking rzeczywistych potrzeb mieszkańców - aquaparków, stadionów, muzeów i innych tego typu obiektów mamy już bowiem pod dostatkiem. - To jednak wcale nie oznacza, że są to inwestycje niepotrzebne - one mają wartość dodaną, ale nie generują zysków, a głównie na takie inwestycje muszą postawić w przyszłości samorządy - zaznacza prezydent Sosnowca.



- Jeśli chodzi o nową perspektywę unijną, uważam że porozumienie między gminami i tworzenie wspólnych projektów jest dobrym kierunkiem - mówi z kolei Michał Śmigielski, zastępca prezydenta Rybnika.



Podkreśla, że obecnie Rybnik realizuje projekt wielu gmin - budowę drogi regionalnej Moszczyna-Racibórz - która otworzy wielu miejscowościom dostęp do autostrad, a inwestorom dostęp do nowych terenów przemysłowych, w których będą mogły powstać zakłady i nowe miejsca pracy.



- Na pewno inwestycje, które się opłacają, są dochodowe, to są inwestycje biznesowe, generujące nowe miejsca pracy - mówi Krzysztof Początek, zastępca prezydenta Opola.



Twierdzi również, że samorządy nie są gotowe do wspólnego działania nie przez poziom formalny, a mentalny. Przez wiele lat konkurowania o środki, oduczyły się współpracy. Zauważa także, że przez finansowanie unijne, wiele gmin i samorządów odzwyczaiło się również od korzystania z innych instrumentów finansowania.



- Środki unijne to nie jest jedyne źródło ratunku inwestycyjnego, bo są jeszcze kredyty, obligacje, instrumenty zwrotne jak Jessica, partnerstwo publiczno-prywatne i też nasze dochody własne. Rzeczywiście, środki unijne są kołem zamachowym samorządów, ale nie jedynym środkiem rozwoju - przypomina Krzysztof Początek.



Leszek Lerch, partner Ernst&Young ostrzega, że w tej chwili każdy samorządowiec musi być otwarty na wszystkie możliwe źródła finansowania inwestycji, jakie ma dostępne. Musi nauczyć się współpracy z sektorem prywatnym, ponieważ nie ma inwestycji wprost samorządowej czy też komunalnej, która byłaby dochodowa.



A jak zauważa Maciej Fijałkowski, dyrektor Biura Funduszy Europejskich i Rozwoju Regionalnego, środki europejskie są w dodatku czynnikiem mocno zniechęcającym do efektywności inwestycji, bo ich efektywność obniża wysokość dofinansowania.



Marek Szczepański, dyrektor zarządzający Banku Gospodarstwa Krajowego podkreśla zalety instrumentów zwrotnych, szczególnie jeśli samorządy zaczną współpracować z sektorem prywatnym. Bank dofinansowuje (z obniżonym oprocentowaniem) inwestora prywatnego z województwa mazowieckiego, pomorskiego i wielkopolskiego, jeśli ten wykaże, że chce wziąć pożyczkę na realizację projektu miejskiego, który jest ważny z punktu widzenia społeczności lokalnej.



- Odnotowujemy takie modelowe przypadki, kiedy władze miasta porozumiały się z inwestorem prywatnym, który buduje inwestycję czysto komercyjną, ale niejako „przy okazji" np. zmienia układ komunikacyjny wokół ulicy i wszyscy na tym korzystają - tłumaczy. - Niestety takich przypadków mamy tylko kilka, i w tym zakresie dostrzegam brak przygotowania mentalnego samorządów w kontaktach z inwestorami prywatnymi.



O prowadzonej przez Świętochłowice współpracy samorządów opowiada prezydent miasta i szef Górnośląskiego Związku Metropolitalnego, Dawid Kostempski. - Na terenie Chorzowa i Świętochłowic funkcjonuje chorzowsko-świętochłowicka sieć wodociągowo-kanalizacyjna. Mamy jedno wspólne przedsiębiorstwo zamiast dwóch. Połączyliśmy także inspektorat nadzoru budowlanego i już drugi raz startujemy z hurtowym zakupem energii elektrycznej. W zeszłym roku uczestniczyło w nim 61 podmiotów. Zaangażowane w projekt samorządy zaoszczędziły łącznie 8 milionów - relacjonuje.



W przyszłej perspektywie unijnej na pewno będą premiowane projekty, realizowane wspólnie przez wiele gmin. - Żeby to były efektywnie realizowane projekty, będę postulować o to, żeby zmienić zasady doboru partnera podmiotu samorządu terytorialnego. Dziś mówi się, że partnerów będziemy wybierać w konkursie. Nie wyobrażam sobie tego - mówi Mieczysław Kieca, prezydent Wodzisławia Śląskiego. - Ja muszę tego partnera sam znaleźć, namówić go, ustalić, czy czuję się z nim stabilnie, czy realizowany wspólnie z nim biznes będzie dobry w sensie społecznym - tłumaczy.



Jakie zatem będą kolejne inwestycje komunalne w perspektywie najbliższych lat? Na pewno wspólne, na pewno będą coraz częściej projektami dochodowymi i na pewno inwestorzy będą zmuszeni korzystać z rożnych środków finansowania (w tym z finansowania zwrotnego typu JESSICA) nie tylko tych, pochodzących z Unii Europejskiej.



Artykuł powstał na bazie debaty „Inwestycje komunalne" podczas V Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.