EN PL

Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna - cz. III

Polska może wykorzystać potknięcia krajów BRIC w Afryce

wnp.pl (Paweł Szygulski)
Pomoc rozwojowa dla Afryki musi być konsekwentna i mieć przede wszystkim na uwadze interes jej końcowego odbiorcy. Z kolei polski biznes ma szansę na skuteczną rywalizację o afrykańskie rynki, także z przedsiębiorstwami z obecnych już na nich krajów BRIC. To najważniejsze wnioski z panelu dyskusyjnego "Polityka rozwojowa UE wobec Afryki. Wsparcie, które pobudza gospodarkę i przedsiębiorczość", która odbyła się w ramach Forum Współpracy Gospodarczej Afryka - Europa Centralna na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach.
RETRANSMISJA
W GALERIACH

- Pomoc rozwojowa jest potrzebna, ale musi być inteligentna i długofalowa, po prostu skuteczna - powiedział Remi Adekoya, redaktor polityczny w Warsaw Business Journal.



Posiadający nigeryjskie korzenie dziennikarz zwrócił uwagę na to, że z pomocy rozwojowej korzystają intensywnie w ostatnich latach także kraje Europy Centralnej.



- Czym są fundusze europejskie, jeśli nie pomocą rozwojową? Jeżeli Polska dostaje miliardy euro, to czy niemieckie i francuskie firmy mają przez to łatwiej czy trudniej? - pytał retorycznie Adekoya. - Wydaje się, że wszyscy na tym zyskują. To jest strategia win-win.



Prof. Anastase Shyaka, prezes zarządu Rwanda Governance Board, stwierdził, że nie da się jednoznacznie odpowiedzieć, czy pomoc rozwojowa dla krajów Afrykańskich jest dobrym rozwiązaniem.



- Problem w tym, że często za pomocą nie idzie partnerstwo. Źle zorganizowane działania pomocowe mogą być wręcz niekorzystne i na przykład szkodzić prywatnym inicjatywom gospodarczym - ocenił prof. Anastase Shyaka.



- Jeżeli jednak miałbym wybierać między pomocą, a partnerską współpracą, to wybrałbym tę drugą - dodał.



- Skuteczność pomocy państwowej jest zależna od przyjętej metody - stwierdził Andrzej Łupina były ambasador Polski w Zairze, Algierii i Senegalu. - Najbardziej uczciwa jest jednak pomoc pochodząca z sektora prywatnego. Najlepiej jest inwestować w Afryce, zarabiać na tym i jednocześnie poprawiać także jakość życia żyjących tam ludzi.



- Zwracam też uwagę, że w Afryce istnieje cały przemysł pomocy humanitarnej, z którego utrzymują się tysiące organizacji. Nie jestem przekonany, że to wszystko działa w pełni wydajnie - dodał były polski ambasador.



Po pierwsze edukacja



Z kolei Leszek Jastrzębski, poseł na Sejm RP, zauważył, że często właśnie pomoc humanitarną myli się z pomocą rozwojową. - To są dwie różne rzeczy - zaznaczył polski parlamentarzysta.



Jak dodał, dla Afryki kluczowa jest obecnie pomoc rozwojowa w zakresie edukacji. - Niestety często kończy się tam ona na poziomie szkoły podstawowej. Sporo należy więc w tej kwestii zmienić - ocenił Leszek Jastrzębski.



- Poza tym wszelkie formy pomocy musza być tak skonstruowane, by mógł na nich korzystać także prywatny biznes - dodał.



- W Afryce stoi przed nami zadanie upodmiotowienia ludzi w lokalnych społecznościach i zmniejszenia luki między biednymi i bogatymi - stwierdził Skipper Jones, konsul honorowy Polski w Kenii.



Podkreślił też, że zarówno pomocowe, jak i inwestycyjne działania trzeba różnicowa ze względu na specyfikę poszczególnych regionów Afryki.



- Na naszym kontynencie występują duże różnice pomiędzy poszczególnymi krajami i każdy z nich wymaga tak naprawdę innego podejścia - zaznaczył Skipper Jones.



O konieczności udzielania pomocy rozwojowej przekonany jest Killion Munyama, pochodzący z Zambii poseł na Sejm RP.



- W Afryce istnieją duże dysproporcje między biednymi a bogatymi i nie mam wątpliwości, że uboższa część społeczeństwa potrzebuje pomocy rozwojowej - oświadczył parlamentarzysta Platformy Obywatelskiej.



W jego opinii, bez dotychczasowej pomocy rozwojowej sytuacja afrykańskich krajów byłaby obecnie znacznie gorsza. - Gdyby nie zapadła swego czasu choćby decyzja o oddłużeniu krajów Afryki, to byłyby one jeszcze dalekie od doświadczania pozytywnych trendów gospodarczych, które są obecnie ich udziałem - ocenił Killion Munyama.



- Nie powinniśmy w ogóle czynić opozycji na zasadzie albo pomoc rozwojowa, albo handel. Obydwa czynniki są potrzebne - ocenił Dominik Kopiński z Uniwersytetu Wrocławskiego, wiceprezes Polskiego Centrum Studiów Afrykanistycznych.



Podkreślił przy tym, że udzielana pomoc musi być trwała i odpowiadać przede wszystkim na potrzeby jej końcowych beneficjentów. - Dlatego niezwykle istotna jest jej odpowiednia koordynacja - zaznaczył.



Konkurencja z krajami BRIC jest możliwa



Co zdaniem uczestników panelu ma do zaoferowania Afryce Polska? - Przede wszystkim może dać dobry wzór transformacji z gospodarki centralnie planowanej do pełnego kapitalizmu i szybkiego awansu - stwierdził Filip Elżanowski, wspólnik w kancelarii Elżanowski, Herka & Wąsowski.



- Cenne byłoby na pewno wykorzystanie polskich doświadczeń w rozwijaniu przemysłu, zwłaszcza specjalnych stref ekonomicznych. Zwracam uwagę, że pierwsza umowa w tym względzie została już podpisana z senegalska agencją rozwoju APIX. To wyznacza kierunek dalszych działań - powiedział przedstawiciel polskiej kancelarii, która od kilku lat działa aktywnie w Senegalu.



Innym zagadnieniem eksponowanym podczas panelu dyskusyjnego był problem sposobów, dzięki którym prywatny biznes może odnaleźć się na rynkach afrykańskich.



Zdaniem Remiego Adekoyi firmy z Polski i Europy Centralnej mogą mieć ułatwione zadanie przez fakt, że bardzo aktywne dotychczas w Afryce przedsiębiorstwa z krajów BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny) nie mają tam dobrej renomy.



- Prócz może Brazylii trudno mówić, przynajmniej z punku widzenia Nigerii, że kraje te mają dobry PR. Nigeryjczycy są dużo bardziej skłonni uwierzyć Brytyjczykowi, mimo doświadczeń kolonialnych, niż Chińczykowi. Europa dysponuje o wiele większym soft power i także Polska może na tym skorzystać - ocenił Remi Adekoya.



- W relacjach z Afryka musimy stawiać na wiedzę. Nie chodzi tu tylko o szkolnictwo, ale i wiedzę pojedynczego przedsiębiorcy. Bez niej trudno mówić o efektywnym działaniu - stwierdził Andrzej Łupina.



Zauważył przy tym, że trzeba zadbać dłuższe podtrzymanie zainteresowania Afryką w naszej części świata.



- Obecnie mamy do czynienia ze swoistą modą na Afrykę, czymś w rodzaju pospolitego ruszenia polityków i przedsiębiorców. Historia pokazuje, że takie zjawisko może się szybko wypalić. Trzeba zadbać o to, by tak się nie stało - powiedział były ambasador Polski w Zairze, Algierii i Senegalu.



- Afrykę trzeba rozumieć, żeby móc z nią współpracować. Nie można tam robić biznesu bez zadbania o społeczną odpowiedzialność - oznajmił Wojciech Tycholiz z Uniwersytetu Wrocławskiego, członek zarządu Polskiego Centrum Studiów Afrykanistycznych.



- Jeżeli mówimy o aktywizacji biznesu w kierunku afrykańskim, to musi ona objąć także małych i średnich przedsiębiorców. Tu ewidentnie istnieje miejsce także na zaangażowanie ze strony organów państwa, bez którego mniejszym firmom trudno podjąć ryzyko uruchomienia działalności na innym kontynencie - dodał.



Nie ma sukcesu bez finansowania



Z kolei według Killiona Munyamy kraje Europy Centralnej powinny przede wszystkim pomyśleć o zapewnieniu finansowania dla swoich działań w Afryce.



- Konieczna jest tu lepsza koordynacja działań choćby w ramach Grupy Wyszehradzkiej - powiedział polski parlamentarzysta.



Za pozytywny przykład podał kraje BRIC, które zobowiązały się do stworzenia banku rozwojowego dla Afryki.



- Jeżeli krowa ma mieć mleko, to trzeba jej najpierw dać do picia wodę - podsumował Munyama.

- Warto brać też przykład z innych - zasugerował poseł Leszek Jastrzębski. - Czesi skupili się nie tylko na wybranych krajach Afryki, ale wręcz ich poszczególnych prowincjach, którym pomagają i w których inwestują. Taka koncentracja działań może dawać dobre efekty.



Dodał też, że nie powinniśmy na razie liczyć na inwestycje w Afryce ze strony sektora małych i średnich przedsiębiorstw.



Przeciwne stanowisko wyraził Filip Elżanowski, który jest przekonany, że działalność w Afryce nie jest zarezerwowana wyłącznie dla największych polskich firm.



- Chciałbym wzmocnić wiarę pana posła. To nie będzie szybki i łatwy proces, ale polscy przedsiębiorcy poradzą sobie z tym wyzwaniem - zakończył optymistycznie dyskusję wspólnik z kancelarii Elżanowski, Cherka & Wąsowski.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.