EN PL

Zarządzanie. Firma na globalnym rynku

Polskie firmy zdobywają kompetencje w inwestycjach za granicą

wnp.pl (Piotr Stefaniak)
Dla niektórych firm polskich, rynek krajowy przestaje być wystarczający do rozwoju, szczególne w warunkach spadku konsumpcji wewnętrznej. Dlatego potrzebują wyjścia z działalnością za granicę i budowy przewag w różnych obszarach - sprzedaży, produkcji, surowcowej, operacyjnej.
RETRANSMISJA
PREZENTACJE
W GALERIACH

Ta internacjonalizacja postępuje jednak wolno, ponieważ zbyt krótka jest historia działalności większości polskich spółek i czas, niezbędny do zdobycia silnej pozycji. Pocieszające jest natomiast to, że Polska należała w ub.r. do jednych z nielicznych na świecie, które zanotowany wzrost inwestycji bezpośrednich za granicą.



O warunkach do tak rozumianej globalnej działalności, o korzyściach z nich płynących, a możliwych zagrożeniach, dyskutowano 14 bm. podczas sesji EEC "Zarządzanie; firma na globalnym rynku".



Na dobrej ścieżce



Idziemy w zasadzie w dobrym kierunku, a patrząc na oś czasu i zaledwie 24. letnią tradycję wolnej gospodarki, możemy być dumni z działalności polskich firm za granicą - mówił Maciej Adamkiewicz, prezes zarządu Grupy Adamed.



Przed wielkim skokiem, firmy muszą się jednak nauczyć w mniejszej skali operowania na rynkach międzynarodowych, w tym także innego sposobu zarządzania biznesem. "To nauka czasami metodą prób i błędów, nie może być zbyt szybka, bowiem grozi porażką. Przyświecać powinno założenie: trzeba myśleć globalnie, a działać lokalnie" - stwierdził Adamkiewicz.



Potencjalny sukces za granicą zależy od wielkości spółki oraz roli, jaką może odgrywać w swoim segmencie rynku, zauważył Wojciech Balczun, przewodniczący rady nadzorczej PLL LOT, prezes PKP Cargo w latach 2008-2013.



PKP Cargo jest drugim przewoźnikiem kolejowym w UE. Dzięki udanej restrukturyzacji, ma nadpłynność finansową i może myśleć i przejęciach na innych rynkach. Realizuje też strategię integratora, działając już samodzielnie w siedmiu krajach. Natomiast LOT jest mniej niż średnią firmą w branży lotniczej. Rządzi się ona określonymi prawami, w tym istnieniem aliansów armatorów powietrznych i dominującą w nich rolą największych przewoźników.



- Formuła aliansów ma pewne zalety dla małych przewoźników, np. utrwala ich markę na rynkach międzynarodowych, pozwala uczestniczyć w międzynarodowej siatce połączeń - wyjaśniał Wojciech Balczun. - Ale dla mniejszym uczestników rodzi też problemy.



LOT nie może w pewnych sytuacjach skorzystać z przywilejów aliansu, bowiem go po prostu na nie stać finansowo. Zarazem nie może rozwijać pewnych ofert, np. typu niskosztowych przewozów, bowiem zakazuje to umowa o sojuszu.



Zdaniem Balczuna, LOT musi obecnie wyskalować precyzyjnie swoją działalność, odrzucić historyczne obciążenia (socjalne, liczby pracujących) i szukać szansy rozwoju zarówno w pewnych niszach, jaki i w procesie prywatyzacji.



Gorsze warunki



Od czterech lat zmniejsza się liczba firm z polskim kapitałem, które podejmują próby inwestowania za granicą. Powodem są czynniki wewnętrzne, tj. pogorszenie warunków działania przedsiębiorstw w Polsce, w porównaniu do większości krajów Zachodniej Europy - powiedział Krzysztof Domarecki, przewodniczący rady nadzorczej Selena FM.



Poza rosnącym fiskalizmem w Polsce i zmniejszaniem zakresu ulg, są to także np. gorsze warunki finansowania inwestycji w segmencie B+R. "Ja zdążyłem zainwestować za granicą, lecz nowi chętni mówią o większych trudnościach. Ale i nam dokucza to, że polski rząd przestał doceniać potrzebę istnienia kilkuset silnych firm z polskim kapitałem, operujących na globalnych rynkach" - dodał Domarecki.



Tymczasem globalnie polskie firmy czerpią z tego szereg profitów, począwszy od większej skali działalności i sprzedaży, wzmocnienia wartości spółek (także drogą przejęć firm lokalnych), po uzyskanie większej stabilizacji działania i finansów. "Już 75 proc. naszych przychodów pochodzi z produkcji i sprzedaży za granicą, co łagodzi spadek o 20 proc. polskiego popytu na nasze materiały" - podkreślił Domarecki.



Państwo pomaga pośrednio



Zdaniem Piotra Kuszewskiego, doradcy prezesa zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego, ta państwowa instytucja daje dobrą wędkę do łowienia ryb za granicą. W szczególności, ogranicza ryzyka z działalności globalnej przedsiębiorstw. "Wspieramy zarówno eksport towarów, technologii, jak i inwestycje zagraniczne firm, w tym pozyskiwanie partnera. Jest to niewątpliwie forma interwencjonizmu państwowego, ale tak postępują też inni, zresztą na większą znacznie skalę, niż ma możliwości BGK" - stwierdził Kuszewski.



Najbardziej zaawansowaną i skomplikowaną formą wsparcia firm jest pomoc banku w realizacji ich projektów inwestycyjnych za granicą. Ma on narzędzia, które pomagają w tym procesie i ograniczają ryzyka.



Jednym z nich jest project finance, czyli finansowanie inwestycji realizowanej przez wydzieloną spółkę zadaniową, zarządzającą inwestycją. Stawiając określone warunki inwestorowi, np. wykazanie się znajomością nowego rynku, przedstawieniem szczegółowego biznes planu, uzyskania lokalnego partnerstwa, BGK wymusza pośrednio na nim, aby projekt był przygotowany z najwyższą starannością i rokował sukces. "Współpracujemy też z lokalnymi instytucjami finansowymi, co pozwala nam ograniczyć ryzyko inwestycji lub uzyskać miejscowe gwarancje" - powiedział Kuszewski.



Innego rodzaju pomoc świadczy Urząd Dozoru Technicznego, państwowa osoba prawna zapewniająca bezpieczeństwo urządzeń i instalacji. "Ułatwiamy działalność polskich firm także na rynkach zagranicznych, wspomagając ją w wielu dziedzinach ograniczających ryzyka eksploatacji urządzeń technicznych" - mówił Przemysław Ligenza, p.o. prezesa UDT.



Nie jest to instytucja administracji państwowej, lecz nowoczesna jednostka inspekcyjna i ekspercka, operująca w zakresie bezpiecznej eksploatacji urządzeń technicznych. UDT wspomaga przedsiębiorców m. in. w utrzymaniu ruchu zakładów produkcyjnych oraz w zapewnieniu pracownikom bezpiecznej pracy związanej z obsługą urządzeń technicznych.



- 1300 naszych inspektorów, wysokiej klasy fachowców, wykonuje na co dzień szereg trudnych prac związanych z badaniami technicznymi urządzeń - mówił Ligenza. - Miałem okazję przekonać się o tym ostatnio, wizytując rafinerię w Płocku i w Gdańsku podczas procesu inspekcji.



Co istotne?



Kluczowe dla działalności korporacji międzynarodowych jest pozyskanie odpowiednich zasobów ludzkich, mówił Jacek Levernes, prezes zarządu ABSL, członek zarządu Hewlett-Packard Europe. Szukają oni pracowników według określonych kryteriów, w tym największych kompetencji i kosztów zatrudnienia. "Dlatego lokując innowacje innowacyjne, otwieramy firmy w Dolinie Krzemowej, koło Bostonu lub w Izraelu. Ale i Polska stała się w ciągu 10 lat jednym dużym klustrem nowoczesnych usług" - podkreślił Levernes.



Sektor ten zatrudnia już 100 tys. pracowników, w tym roku powiększy się o 15-20 tys. De facto, do Polski przenoszone są więc najwyższe kompetencje, które w przyszłości będzie można spożytkować w postaci transferu wiedzy.



Zdaniem Levernesa, budowa silnej organizacji, zdolnej do konkurencji w skali międzynarodowej zajmuje na Zachodzie ok. 25-30 lat. Sukcesy na rynkach globalnych niektórych polskich firm o krótszej historii dowodzą więc ich nadzwyczajnej zdolności.



- W zdobywaniu pozycji na rynkach międzynarodowej istotna jest umiejętność przeprowadzenia fuzji i przejęć - mówił Henryk Warkocz, prezes zarządu TÜV Nord Polska. - Jak dowodzą statystyki amerykańskie, od 65 do 80 proc. fuzji nie spełnia założeń, w tym uzyskania efektu synergii.



Rynek na którym operuje ta spółka (nadzór techniczny) silnie konsoliduje się. Już obecnie do 10 największych grup należy ok. 40 proc. rynku. Także polskie dwie spółki (RW TÜV Polska i TÜV NORD Polska) połączyły się w 2006 roku. "Zrobiliśmy to w sposób kontrowersyjny, bowiem jedna spółka przejęła drugą, ale wspólnie utworzyliśmy nową kulturę organizacyjną, inną niż w każdej z nich poprzednio" - dodał Warkocz.



Największa polska BIZ



KGHM Polska Miedź jest autorem największej transakcji za granicą, jaką dokonała polska firma - przejęcia kanadyjskiej Quadry za 9,5 mld zł. Jednym z elementów takiej decyzji była chęć wzrostu wartości spółki poprzez wzrost zasobów i złóż, z drugiej strony - zmniejszenie prawdopodobieństwa wrogiego przejęcia.



- To nie jest możliwe w Polsce, bo mamy ograniczone mimo wszystko złoża - powiedział Herbert Wirth, prezes zarządu KGHM. - Z własnych zasobów produkujemy 430 mln t, sumarycznie z przerobem złomu 530 mln t, ale zawsze wartość firmy surowcowo-przetwórczej, czego wzorem są przemysł naftowy, leży w up-streamie.



Do tego potrzebny jest potencjał, czyli złoża surowców. W Europie go nie ma, poza KGHM, mającym. Po nabyciu także kopalni w Chile, holding ten stał się czwartym największym właścicielem złóż miedzi na świecie, a przy "okazji" np. drugim globalnym producentem molibdenu (13 ton w ub.r.), liczącym się producentem złota i niektórych metali ziem rzadkich.



Mając 6 kopalń, a w sumie 17 aktywów, wartość holdingu szacowana jest na 9 mld USD, a do końca dekady ma wzrosnąć co najmniej do 20 mld.



"Do inwestycji przygotowywaliśmy się od wielu lat. Jak pokazuje historia, dzięki niej udało się nam zmniejszyć też ryzyka krajowe, wynikające z wprowadzonego w ub.r. podatku od kopalin" - powiedział prezes Wirth.



Spółka ta nie miała w zasadzie kompetencji w zakresie fuzji i przejęć, choć wyciągnęła też wnioski z wcześniejszej, nieudanej inwestycji w Kongo. "Akwizycja jest wyzwaniem nie tylko w zarządczej, ale i kulturowej. Od początku zakładaliśmy, że przeprowadzimy ją w sposób przyjazny, z dołożeniem dużej staranności, dlatego z menadżmentem Quadry spotykaliśmy się i poznawaliśmy od dłuższego czasu" - mówił Wirth.



Sprawa kulturowa nabrała na znaczeniu po inwestycji KGHM w Chile. Zderzył się z sytuacją, że działa w siedmiu strefach czasowych i kilku kręgach kulturowych, w tym Indian i ich praw zwyczajowych.



Inne korzyści z globalizacji



Obecność na rynkach zagranicznych daje też lepszy przegląd sytuacji samych rynków, ale i konkurencji. "Zaczęliśmy już dostrzegać, że w kilku krajach, jakość zarządzania konkurencji jest gorsza" - mówił Krzysztof Domarecki.



Jego zdaniem, najtrudniej przeżyć 4-5 lat za granicą, czyli okres rozruchu inwestycji. Później jest już łatwiej.



Dzięki silnej obecności firm z kapitałem polskim na wielu rynkach, zachodzi też nowe zjawisko. "Chętnie wybierają je do pracy polscy menedżerowie, porzucający korporacje zagraniczne, w których z różnych powodów nie mogą realizować swoich ambicji" - stwierdził Domarecki.



W efekcie, firmy te pogłębiają swoje kompetencje i przewagi konkurencyjne wobec firm z Polsce.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.