EN PL

Sektor bankowy w Unii Europejskiej

Europejska bankowa sieć bezpieczeństwa

wnp.pl (Adam Sofuł)
Unia bankowa jest nieuchronna i jest to logiczna odpowiedź Unii Europejskiej na kryzys - zgadzali się uczestnicy Panelu "Sektor bankowy w Unii Europejskiej". A jednak dyskusja ujawniła wiele wątpliwości i pytań. Od odpowiedzi na nie będzie zależało, czy owo nieuniknione rozwiązanie okaże się pożyteczne w praktyce. Zwłaszcza z puntu widzenia polskich interesów.
RETRANSMISJA
W GALERIACH

Unia bankowa to dobra idea, bo jej intencją jest zwiększenie bezpieczeństwa systemu bankowego. Jednak nie znamy szczegółowych rozwiązań, dlatego nie można jednoznacznie ocenić, czy to dobry czy zły projekt - powiedziała Małgorzata Zaleska, członek zarządu NBP, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego.



- Trudno dyskutować z samą ideą unii bankowej, bo jej intencją jest zwiększenie bezpieczeństwa europejskiego systemu bankowego - oceniała Zaleska. Przypomnijmy, że idea unii bankowej zrodziła się w reakcji na kryzys i poważne kłopoty, w konsekwencji konieczność dokapitalizowania wielu europejskich banków. UE uznała, że krajowe nadzory będą bezradne wobec problemów paneuropejskich instytucji finansowych i zaczęła pracować nad stworzeniem europejskich mechanizmów stabilizujących sektor bankowy.



- Idea jest dobra, ale wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, nie znamy wielu szczegółów - podkreślała Małgorzata Zaleska, dodając że ten projekt dopiero powoli wchodzi w fazę realizacji. - Na razie jest zgoda na powołanie europejskiego nadzoru bankowego, wprawdzie nie od 1 marca 2014 roku, a najprawdopodobniej od 1 lipca 2014, chociaż i to nie jest przesądzone. A to dopiero pierwszy filar unii bankowej - powiedziała członek zarządu NBP. Kolejne etapy to wspólny mechanizm upadłości banków (tzw. Resolution mechanism) i paneuropejski system gwarancji depozytów.



Już wcześniejsze wprowadzenie wspólnego europejskiego nadzoru bez pozostałych elementów unii bankowej budzi wątpliwości. - Powołanie samych struktur nadzorczych oznacza przeniesienie kompetencji nadzorczych na poziom unijny, natomiast pozostawienie odpowiedzialności na poziomie nadzorów krajowych. Uważam, że to nie jest dobry pomysł - powiedziała Małgorzata Zaleska.



Wtórował jej były szef Komisji Nadzoru Finansowego Stanisław Kluza, który podkreślał, że kluczową rolę w zapobieganiu kryzysom mają lokalne nadzory finansowe. - Każdy kryzys, niezależnie od tego, czy dotyczy kilku krajów, czy regionu, czy kontynentu, zawsze ma źródła lokalne - podkreślał Stanisław Kluza.



Kolejne elementy planowanej unii bankowej są jeszcze bardziej niejasne. - Nie rozstrzygnięta jeszcze czy jest możliwe powołanie mechanizmu resolution bez zmiany traktatu. Nie ma również jasnej odpowiedzi, w jaki sposób ma być ten mechanizm opisany czy szczegółowo, czy też jedynie ramowo, w sposób pozostawiający większą elastyczność co do sposobów likwidacji banku - wymieniała wątpliwości Małgorzata Zaleska, dodając że najważniejszą kwestią do rozstrzygnięcia będzie ustalenie źródeł finansowania tego mechanizmu - czy ze szczebla europejskiego, czy z zasobów nadzorów krajowych.



Wątpliwości budzą również inne antykryzysowe rozwiązania jak np. tzw. Grupy płynnościowe - czyli zasada, że kryteria płynności danej instytucji finansowej będą wymagane w stosunku do całej grupy, co może oznaczać transfer aktywów między poszczególnymi podmiotami zależnymi.



- To zły i szkodliwy kierunek - stwierdził Stanisław Kluza.- Na rynkach mniej rozwiniętych nadzory oczekują większych zabezpieczeń. W krajach rozwiniętych zabezpieczenia są znacznie niższe - dodał. Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK zwracał uwagę, że chociaż możliwość transferu kapitałów z banku lokalnego do spółki-matki istnieje (a Stanisław Kluza potwierdził, że były takie próby w 2009 roku) to w obecnej praktyce sytuacja jest zupełnie inna. - To Polska jest krajem szczupłości kapitałowej. Na dziś mamy do czynienia z kredytowaniem polskiego systemu bankowego przez spółki-matki - mówił prezes BZ WBK.



Andrzej Reich z Komisji Nadzoru Finansowego uspokajał jednak, że Polska jako kraj spoza strefy euro chociaż zapewniła sobie udział w unii bankowej, nie jest zobowiązana przestrzegać wszystkich jej rygorów i polskie nie banki nie będą wchodzić w skład grup płynnościowych. Reich dodał, że kryzys zmienił sposób podejścia do nadzorowania banków.



- Przedtem podmiotem nadzorowanym był bank, teraz jest nim grupa bankowa. Za błędne decyzje podejmowane na szczeblu grupy płacą podmioty lokalne - mówił Andrzej Reich. Ten sposób postrzegania po części wynika ze zmian jakie europejski sektor bankowy przeszedł w ostatnich latach.



- Część wielkich grup bankowych została w następstwie kryzysu znacjonalizowana - zauważył Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. - Lobbystą w wypracowywaniu nowych regulacji nie jest już prywatny właściciel, ale państwa. Rola państw w tych negocjacjach jest kluczowa - podkreślił prezes ZBP



Niechęć do banków w Unii Europejskiej spowodowała, że na sektor bankowy nakładane są kolejne regulacje, które spowodują zwiększenie kosztów ich funkcjonowania - powiedział podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska.



Banki w Unii Europejskiej są postrzegane jako odpowiedzialne za kryzys i dlatego politycy i urzędnicy unijni nakładają nań kolejne obowiązki regulacyjne, które jednak zamiast zwiększyć bezpieczeństwo funkcjonowania systemu mogą, zwiększyć tylko zwiększyć koszty funkcjonowania banków - przestrzegają bankierzy.



- Można banków nie lubić, ale trzeba pamiętać, że banki są krwiobiegiem gospodarki i nakładane regulacje będą miały negatywny wpływ na realną gospodarkę przestrzegał Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska. - Nadregulacja sektora bankowego, albo bardzo precyzyjne regulacje doprowadzą do tego, że będzie to miało negatywny wpływ na wzrost gospodarczy w UE - podkreślił Czarnecki.



Jego zdaniem ów negatywny wpływ już można zaobserwować - banki w tzw. Starej Unii już zmniejszyły finansowanie gospodarki. - O ile w ubieły roku rynek kredytow w Europie centralnej wzrósł o około 15 proc., to w krajach starej UE mieliśmy do czynienia ze spadkiem finansowania - powiedział prezes Raiffeisen Bank Polska.



- Politycy doprowadzili nadzór nad sektorem bankowym bardzo daleko - przyznawał Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska. - Z jednej strony chcemy by banki gromadziły kapitały i zapewniały gospodarce finansowanie, z drugiej wprowadza się regulacje i wymogi kapitałowe, które to ograniczają - mówił Kalicki dodając: według niektórych szacunków samo wprowadzenie wymogów zapisanych w tzw. Bazylei III zwiększy koszty funkcjonowania banków o około 20 proc. Z kolei koszt podatku od obrotów finansowych szacowanych jest na 17 mld dolarów.



Igor Barat, członek rady nadzorczej słowackiego Postova Banka przyznał, że wprowadzane przez UE regulacje dla sektora bankowego zwłaszcza w strefie euro już spowodowała wzrost cen usług bankowych.



Właśnie zapewnienie sobie jak największego wpływu na kształt przyszłej unii bankowej - a przecież jest on dopiero tworzony - jest zdaniem uczestników panelu głównym zadaniem władz i instytucji nadzorczych KNF i NBP.



- Polski sektor bankowy jest stabilny, dobrze zarządzany i solidnie, może nawet czasem zbyt restrykcyjnie, nadzorowany. Mamy więc moralne i formalne prawo do dyskutowania o unii bankowej - stwierdził Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich dodając jednak, że wejście do niej jest nieuchronną konsekwencją członkostwa w Unii Europejskiej - skoro Polska zdecydowała się na uczestnictwo we wspólnocie, to powinna uczestniczyć w rozwiązywaniu jej problemów. - Nie za karę i na niby jesteśmy w Unii Europejskiej - apelował Pietraszkiewicz.



Także Stanisław Kluza mimo wielu zastrzeżeń, uważał, że Polska powinna uczestniczyć w pracach nad utworzeniem unii bankowej. - Gdy się tworzyła Unia Europejska nie uczestniczyliśmy w tym, nie mieliśmy wpływu na jej kształt. Gdy do niej przystępowaliśmy podstawowe zasady były już ustalone. Teraz po raz pierwszy możemy mieć udział w tworzeniu reguł - mówił były szef KNF.



Małgorzata Zaleska zwróciła również uwagę, że za stabilność europejskiego systemu bankowego trzeba będzie zapłacić. Wdrożenie w życie unii bankowej, ale również takich przepisów jak np. CRD IV zwiększy koszty funkcjonowania banków. - Utrzymanie sieci bezpieczeństwa będzie w przyszłości znacznie droższe niż dotychczas - podsumowała członek zarządu NBP. A na tę sieć bezpieczeństwa składa się wiele kolejnych regulacji, które bankierzy uważają za zbyt dotkliwe.



Niechęć do banków w Unii Europejskiej spowodowała, że na sektor bankowy nakładane są kolejne regulacje, które spowodują zwiększenie kosztów ich funkcjonowania - powiedział podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska.



Banki w Unii Europejskiej są postrzegane jako odpowiedzialne za kryzys i dlatego politycy i urzędnicy unijni nakładają nań kolejne obowiązki regulacyjne, które jednak zamiast zwiększyć bezpieczeństwo funkcjonowania systemu mogą, zwiększyć tylko zwiększyć koszty funkcjonowania banków - przestrzegają bankierzy.



- Można banków nie lubić, ale trzeba pamiętać, że banki są krwiobiegiem gospodarki i nakładane regulacje będą miały negatywny wpływ na realną gospodarkę przestrzegał Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Bank Polska. - Nadregulacja sektora bankowego, albo bardzo precyzyjne regulacje doprowadzą do tego, że będzie to miało negatywny wpływ na wzrost gospodarczy w UE - podkreślił Czarnecki. Jego zdaniem ów negatywny wpływ już można zaobserwować - banki w tzw. Starej Unii już zmniejszyły finansowanie gospodarki. - O ile w ubiegłym roku rynek kredytów w Europie centralnej wzrósł o około 15 proc., to w krajach starej UE mieliśmy do czynienia ze spadkiem finansowania - powiedział prezes Raiffeisen Bank Polska.



- Politycy doprowadzili nadzór nad sektorem bankowym bardzo daleko - przyznawał Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska. - Z jednej strony chcemy by banki gromadziły kapitały i zapewniały gospodarce finansowanie, z drugiej wprowadza się regulacje i wymogi kapitałowe, które to ograniczają - mówił Kalicki dodając: według niektórych szacunków samo wprowadzenie wymogów zapisanych w tzw. Bazylei III zwiększy koszty funkcjonowania banków o około 20 proc. Z kolei koszt podatku od obrotów finansowych szacowanych jest na 17 mld dolarów.



Igor Barat, członek rady nadzorczej słowackiego Postova Banka przyznał, że wprowadzane przez UE regulacje dla sektora bankowego zwłaszcza w strefie euro już spowodowała wzrost cen usług bankowych. - Dostęp do kresytów będzie coraz trudniejszy. Koszty kredytu wzrosną o 1 pkt proc. - mówił Barat dodając: Nasze doświadczenia wskazują, że im wyższe wymagania nadzoru, tym wyższe koszty.



Paneliści zgadzali się, że Polska powinna dążyć do wstąpienia do unii bankowej, ale jednocześnie zapewnić sobie mozłiwie duży wpływ na jej kształt, dziś bowiem zbyt wiele jest wokół niej niejasności, a jej tworzenie zapewne potrwa lata, tym bardziej, że - jak zauważył Andrzej Reich - unia bankowa jest budowana niejako od końca.



- Europejski nadzór powinien być ostatnim elementem tego systemu, po systemie gwarancji i mechanizmie resolution - powiedział Reich. Jednoznacznej, stanowczej deklaracji, czy wchodzić do unii bankowej, czy ta instytucja będzie w dłuższej perspektywie pożyteczna dla polskiej gospodarki w tym panelu zabrakło. Nieprzypadkowo, bo nie wiadomo jeszcze, jak niezła idea zostanie przykuta na dziesiątki konkretnych unijnych paragrafów. - Jeśli chodzi o unię bankową to jako Polska powinniśmy trzymać nogę w drzwiach, bo to element architektury finansowej, który będzie kształtował europejski system bankowy przez następne lata - podsumował Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK. I to chyba najcelniejsze podsumowanie tej dyskusji.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.