EN PL

Zarządzanie. Restrukturyzacja

Restrukturyzacja na dobre i na złe

wnp.pl (Adam Sofuł)
Pojęcie restrukturyzacji pojawia się najczęściej wtedy, gdy firma przeżywa kłopoty i musi się ratować przed upadkiem. Niesłusznie. Uczestnicy debaty „Zarządzanie. Restrukturyzacja” podczas drugiego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego przekonywali, że firma jeśli chce odnieść sukces na konkurencyjnym rynku musi się praktycznie restrukturyzować cały czas.

Z restrukturyzacją mamy do czynienia praktycznie na co dzień. – Można ten proces zdefiniować jako strategię rozwoju firmy przy ograniczonych zasobach – stwierdziła Ewa Jakubczyk-Cały, prezes PKF Consult. – O procesie restrukturyzacji nie można myśleć jedynie w aspekcie finansowym. Potrzebne są kompleksowe działania, zrobić przegląd aktywów, zastanowić się które będą niezbędne do prowadzenia core businessu, zastanowić się nad sposobem oddłużenia itd. – zastrzegała Ewa Jakubczyk-Cały.



Gdyby spojrzeć na procesy restrukturyzacyjne nie z perspektywy jednej firmy, a z perspektywy całej gospodarki, to początkiem tego procesu w Polsce byłby początek lat 90, co było związane ze zmianami ustrojowymi.



– Wyznacznikiem sukcesu firmy stał się wówczas rachunek ekonomiczny, a nie jakieś inne czynniki – wspominał Grzegorz Dzik prezes grupy Impel.



Konkurencja wymusiła kolejne zmiany w zarządzaniu potencjałem firmy, pracownikami. – Przestały się sprawdzać metody oparte na zasadzie kija i marchewki, skuteczniejsze okazało się wyzwalanie potencjału w ludziach – stwierdził prezes Grupy Impel, dodając że kolejne lata przynoszą nowe wyzwania – rozwój technologii informatycznych, komunikacji. – Mamy do czynienia z napływem olbrzymich ilości informacji, musimy się kształcić w zastraszającym tempie i firma musi za tymi zmianami nadążać. Musi się cały czas zmieniać – podkreślał Grzegorz Dzik. – Jeśli pracownicy nie nadążają za tymi zmianami to powoduje nawarstwianie się problemów i w końcu zarząd musi przeprowadzić restrukturyzację. Restrukturyzacja jest zawsze efektem grzechu zaniechania – podkreślał prezes Grzegorz Dzik.



Z efektami takie właśnie grzechu zaniechania zmaga się Jakub Karnowski, prezes PKP. – Przyszedłem do PKP 13 miesięcy temu i trudno oczekiwać fundamentalnych sukcesów w grupie, która od 23 lat nie była restrukturyzowana – stwierdził prezes PKP. Jego zdaniem ustawa o restrukturyzacji PKP nie była wystarczająco aktywnie i konsekwentnie realizowana. Cel na dziś? – Chcemy zmienić DNA tej organizacji, gdy do niej przyszedłem zaskoczyła mnie hermetyczność tego środowiska, trudno było znaleźć kogoś spoza branży kolejowej. Chcemy połączyć ich kompetencje z osobami mającymi doświadczenie finansowe – mówił Karnowski, dodając, że konieczne jest uporządkowanie grupy. – Mam nadzieje, że Polskie Koleje Linowe będą wkrótce sprywatyzowane, a PKP Cargo trafi na giełdę – stwierdził prezes PKP.



O tym, że restrukturyzacja może przynosić efekty mówił Paweł Stefański, członek zarządu Przewozów Regionalnych. – W latach 2001-08 spółka przechodziła wiele działań restrukturyzacyjnych, od chwili przekazania jej w ręce samorządów w 2008 roku udało nam się zmniejszyć starty o około 200 mln zł. W ubiegłym roku po raz pierwszy osiągnęliśmy zysk operacyjny – mówił Paweł Stefański, dodając jednak, że proces restrukturyzacji Przewozów Regionalnych wymaga wsparcia prawnego.



Przykładem szczęśliwego zakończenia procesów restrukturyzacyjnych jest polski sektor chemiczny. O tym jak taki sukces osiągnąć opowiadał, Andrzej Skolmowski, wiceprezes Grupy Azoty. – mamy te procesy naprawcze za sobą i to były trudne chwile – mówił Andrzej Skolmowski, dodając, że przy ich realizacji zarządy firm chemicznych musiały sobie postawić kilka fundamentalnych pytań. –Musieliśmy sięgnąć do tego po co działamy. A istotą biznesu jest tworzenie klientów. Dlatego w procesach, które obejmowały sektor chemiczny ważny był końcowy klient – mówił wiceprezes Grupy Azoty.



Drugim czynnikiem przesądzającym o sukcesie było uczenie się na błędach i wyciąganie wniosków z niepowodzeń. – Dla nas kluczem był nieudany proces prywatyzacyjny. W 2009 roku dokonaliśmy analizy dlaczego polska chemia nie jest przedmiotem zainteresowania inwestorów – stwierdził Andrzej Skolmowski. Wreszcie ważna była też właściwa reakcja na wydarzenia na rynku. – Rok temu po wrogim wezwaniu Acronu, zaprosiliśmy doradców i analityków, by przedstawić dokładnie nasze stanowisko i nasze zastrzeżenia, ale tylko w kontekście biznesowym, a nie narodowym i patriotycznym – powiedział wiceprezes Grupy Azoty.



Jednak zdaniem większość dyskutantów procesy restrukturyzacyjne są dziś w Polsce wciąż drogę przez mękę. Swoimi doświadczeniami w tym względzie podzielił się Bogdan Fiszer, prezes Conbelts Bytom. – Kryzys w 2008 roku zaowocował tym, że w 2009 r musieliśmy złożyć wniosek o upadłość układową. Myśleliśmy, że w kilka miesięcy uda nam się rozwiązać nasze problemy, w praktyce okazało się, że na ustalenie listy wierzycieli czekaliśmy 3 lata! - relacjonował Bogdan Fiszer.



Jego zdaniem na przeszkodzie sprawnemu przeprowadzeniu procesów naprawczych stanęło niestabilne i skomplikowane prawo, opieszałość sądów i administracji, a także postawa banków. – Gdy firma wpada w kłopoty, banki zamykają linie kredytowe. W ten sposób ci, którzy wywołali kryzys, dokładają swoją cegiełkę do jego pogłębienia – mówił prezes Conbelts. Ostatecznie firmie udało się wyjść z dołka, ale znacznie większym kosztem, niż miałoby to miejsce przy przejrzystym i przyjaznym dla przedsiębiorcy prawie i sprawnym funkcjonowaniu organów państwa.



Z jego diagnozą zgodzili się inni dyskutanci. – Po 10 latach funkcjonowania obecnego prawa upadłościowego okazało się, że ustawa jest fundamentalnie zła – ocenił Marek Świątkowski, partner w Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. - Efektem ustawy jest zaspokojenie wierzytelności kosztem utrzymania zdolności dłużnika do prowadzenia działalności gospodarczej – stwierdził Świątkowski. Jego zdaniem jednym z podstawowych błędów ustawy jest źle sprecyzowanie momentu, w którym przedsiębiorca powinien złożyć wniosek o upadłość. – Obecnie w ustawie wymienione są dwie przesłanki. Pierwszą jest brak płynności, przy czym wystarczy nieuregulowanie dwóch faktur, niezależnie od kwoty; drugą nadwyżka zobowiązań nad majątkiem .



Tymczasem wiele firm spełnia te przesłanki i nie są w żaden sposób zagrożone upadłością, ale gdyby dokładnie stosować te przepisy musiałyby złożyć wniosek – stwierdził Świątkowski. Nie lepiej jest, jego zdaniem, po złożeniu takiego wniosku. – Przedsiębiorca ma do wyboru dwie procedury: upadłość ugodową lub likwidacyjną. Obie beznadziejne – stwierdził prawnik, dodając, że w obecnym stanie prawnym te procedury nie dość, że są długie i skomplikowane to jeszcze pozbawiają przedsiębiorcę kontrolę nad firmą.



Zdaniem Marka Świątkowskiego zmiana prawa upadłościowego jest niezbędna. Prawnik pozytywnie ocenia założenia nowego projektu prawa upadłościowego przygotowanego przez resort sprawiedliwości. – Jeżeli politycy nie będą za bardzo majstrować przy tym projekcie, po raz pierwszy w historii mamy szansę na uchwalenie przepisów prawnych, które umożliwią przeprowadzenie skutecznej restrukturyzacji firmy – stwierdził Świątkowski. – Prawo w tym kształcie byłoby rewolucją w tej dziedzinie – dodał prawnik.



Nadzieje na to, by rewolucja nastąpiła w miarę szybko rozwiał jednak prof. Dariusz Wędzki z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, wiceszef powołanego przez byłego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina zespołu pracującego nad założeniami nowej ustawy upadłościowej. – Jeżeli uda się doprowadzić prace nad tym prawem do końca w ciągu dwóch lat, to będzie dobrze – ocenił prof. Wędzki, dodając: Determinacja ministerstwa sprawiedliwości do tworzenia nowego prawa upadłościowego i naprawczego znacznie spadła. Jego zdaniem mniejszy zapał do prac nad ustawą rozpoczął się, gdy pozycja polityczna ministra Gowina zaczęła słabnąć, wówczas zespól został poinformowany że mogą być problemy z dalszym finansowaniem jego prac.



Liczące 400 stron założenia nowej ustawy przewidują położenie większego nacisku na proces naprawczy firmy, umożliwienie jej restrukturyzacji, ale też przyspieszenie upadłości, po to by majątek upadłej firmy mógł być szybko ponownie wykorzystany w działalności gospodarczej przez inne podmioty. Stąd wprowadzenie większej ilości ścieżek restrukturyzacyjnych i maksymalne ich odformalizowanie – w skrajnym przypadku to przeżywająca kłopoty firma będzie sama zatrudniała syndyka, wraz z nim podpisywała umowę z wierzycielami, a dopiero ta byłaby akceptowana przez sąd.



Planowano również większe zrównoważenie uprawnień różnych grup wierzycieli, co mogłoby oznaczać ograniczenie uprawnień ZUS i Urzędów Skarbowych. – To może spowodować, że niektórzy wierzyciele będą w większym stopniu zainteresowani rzeczywistą restrukturyzacją, a nie jedynie egzekucją należności – stwierdził prof. Wędzki. Przyznał, że takie zapisy wywołują opór części administracji (np. ministerstwa Finansów) , ale również i części środowiska prawniczego. – Wielu prawników jest skłonnych szlifować przepisy prawa by były one zgodna z zasadami sztuki, natomiast drugorzędną sprawą jest dla nich czy jest to prawo skuteczne – stwierdził prof. Wędzki.



Wprowadzenie nowego prawa upadłościowego umożliwiającego zarówno szybką restukturyzację jak i upadłość przedsiębiorstwa w zgodnej opinii wszystkich panelistów w znacznym stopniu uzdrowiłaby życie gospodarcze w Polsce. A sprawa jest o tyle pilna, że upadłości może być coraz więcej nie tylko ze względu na spowolnienie gospodarcze, ale i radosną twórczość polityków. - Często dla przedsiębiorcy wyzwaniem jest zmiana warunków prowadzenia działalności w wyniku decyzji rządu. Z reguły jest to zmiana na gorsze – ocenia Grzegorz Dzik i zwraca uwagę na rosnące koszty pracy i dodaje, że sytuacja może się jeszcze pogorszyć. – Obecnie trwa dyskusja na temat ozusowania umów zleceń. Rząd chce uzyskać z tego 4 mld zł i ktoś te pieniądze będzie musiał wyłożyć. Przedsiębiorcy? Pracownicy? – pytał prezes Grupy Impel. Jego zdaniem skutkiem takiego posunięcia może być wzrost liczby upadłości z jednej strony i przesunięcie znacznej ilości pracowników do szarej strefy.



Zdaniem Grzegorza Dzika rząd często nie bierze pod uwagę jak kolejne decyzje, przepisy prawne zmieniają warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Prezes Grupy Impel wskazuje na ustawę o zamówieniach publicznych. – Zawartej w jej ramach umowy firma nie może wypowiedzieć lub renegocjować nawet jeśli następuje znaczący wzrost opodatkowania kosztów pracy lub np. wzrost płacy minimalnej. Dla przedsiębiorcy oznacza to wyższe koszty, ale umowa obowiązuje. Ustawa o zamówieniach publicznych wywala na Polskę do góry nogami – stwierdził Grzegorz Dzik.



Jego zdaniem takie prawne pułapki skutkujące zmniejszeniem rentowności czekają na przedsiębiorców na każdym kroku. – Na przykład przy okazji uchwalania kolejnej ustawy budżetowej zmienia się przy okazji co najmniej kilkanaście innych ustaw i każda taka zmiana może zaowocować zwiększeniem kosztów prowadzenia działalności – stwierdził Grzegorz Dzik, który apelował również o publiczne i wielostopniowe przeprowadzanie oceny skutków wprowadzenia danej regulacji. Zdaniem prezesa Grupy Impel to mogłoby skłonić rządzących do refleksji i ograniczyć szkodliwe skutki wprowadzanych zmian.



Bogdan Fiszer dodawał, że szkodliwe są nie tylko rządowe pomysły ale i zaniechanie potrzebnych działań. – Byłoby znacznie lepiej, gdyby słuszne postulaty były przez polityków nie tylko wygłaszane, ale i realizowane. Gdybyśmy tak prowadzili biznes to upadłoby 50 proc. firm – mówił prezes Conbelts Bytom.



Na razie jednak przedsiębiorcy muszą funkcjonować pod rządami obecnego prawa. Jak przetrwać? I tu wracamy do początku dyskusji: reagować na kłopoty zanim się skumulują i będzie potrzebna naprawdę bolesna restrukturyzacja. – Za restrukturyzację bierzemy się często wtedy, kiedy już jest za późno. Dlatego bardzo ważna jest jakość nadzoru nad firmą – mówiła Ewa Jakubczyk-Cały. Przede wszystkim zaś nie należy się restrukturyzacji bać. – Restrukturyzacja, upadłość, rozwój – to normalne elementy funkcjonowania w gospodarce. Nie trzeba żadnego z tych elementów demonizować, anim straszyć – podsumował Bogdan Fiszer. To prawda. Co nie znaczy, że nie przydałyby się jakieś ułatwienia.



Adam Sofuł

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.