EN PL

Program Inwestycje Polskie – stymulator wzrostu gospodarczego

Inwestycje Polskie - precedens pełen nadziei, ale też obaw

wnp.pl (Tomasz Elżbieciak)
Wkrótce rządowy program Inwestycje Polskie ma nabrać realnego kształtu. Niemniej wciąż do końca nie wiadomo, jaka będzie jego strategia inwestycyjna oraz stopień niezależności od wpływów politycznych.
RETRANSMISJA
W GALERIACH

O perspektywach związanych z rządową inicjatywą dyskutowano podczas panelu „Program Inwestycje Polskie - stymulator wzrostu gospodarczego”, która odbyła się w ramach V Europejskiego Kongresu Gospodarczego.



Paweł Tamborski, podsekretarz stanu w resorcie skarbu, podkreślił, że do realizacji Inwestycji Polskich jest już gotowy BGK, który - jak podkreślił - wraca do bycia instytucją prorozwojową.



- BGK mocno wzmocnił swoje kapitały własne i będzie w stanie finansować inwestycje. Również Skarb Państwa ma możliwości dalszego dokapitalizowania BGK - powiedział Tamborski.



Dodał, że do końca drugiego kwartału 2013 r. spółka Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR) powinna być gotowa do działalności operacyjnej.



- PIR ma być państwowym bankiem inwestycyjnym, który będzie szukał projektów dla siebie; będzie je oceniać, strukturyzować i angażować kapitał oraz pełnił nadzór właścicielski nad nimi. Liczymy też, że kiedyś PIR zostanie częściowo sprywatyzowany i trafi na giełdę - powiedział Tamborski.



Przyznał, że Inwestycję Polskie są tworzone przez polityków, jednak sama spółka na wszystkich szczeblach ma być oparta o niezależnych fachowców z rynku. Tamborski zaznaczył, że pewnym wzorem dla resortu skarbu przy tworzeniu PIR jest Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju.



Wśród podstawowych obszarów, które mają objąć Inwestycje Polskie, Tamborski na pierwszym miejscu wskazał energetykę, zarówno przesył, jak i wytwarzanie energii elektrycznej.



Następnie ma to być transport - budowa dróg i kolei, również w formule partnerstwa publiczno-prywatnego, czy utworzenie spółki dysponującej taborem kolejowym.



PIR ma także wspierać inwestycje samorządowe (np. spalarnie odpadów), a także duże instalacje przemysłowe, które będą miały znaczący wpływ na daną branżę. Przykładem ma tu być budowa w Gdańsku nowej petrochemii przez Lotos i Grupę Azoty.



Tamborski wskazał, że PIR ma być mniejszościowym udziałowcem finansowanych inwestycji. Wyjście spółki z projektu ma następować poprzez odsprzedaż udziałów inwestorowi strategicznego lub zewnętrznemu, albo poprzez giełdę.



Zdaniem Mariusza Grendowicza, prezesa PIR, Inwestycje Polskie są zmianą paradygmatu prywatyzacyjnego. Podkreślił, że to pierwszy przypadek, gdy sprzedawane przez Skarb Państwa udziały mają posłużyć na realizację strategicznych inwestycji, a nie bieżące wydatki.



Grendowicz zaznaczył również, że w polskich warunkach nie jest codziennością, że państwo angażuje się w tworzenie czegoś na kształt funduszu private equity, który zasadniczo jest start-upem. Jednocześnie przyznał, że obecnie - poza nim - w spółce pracują jeszcze zaledwie dwie osoby. Wkrótce ma ich być ok. 20-30.



- Jesteśmy na dość zaawansowanym etapie tworzenia spółki. Musimy to przejść jak najszybciej. Mam już w mojej głowie wirtualny zespół dla spółki. Myślę, że w trzecim kwartale już zaczniemy opracowywać i oceniać projekty. Jednocześnie będziemy też przygotowywać politykę inwestycyjną dla PIR - wskazał prezes.



- Mamy już 30-40 projektów ubiegających się o dofinansowanie, które trzyma dla nas MSP. Spotykamy się z potencjalnymi inwestorami, aby mieć już wstępne rozpoznanie w projektach. Ma nam też to pomóc w przygotowaniu polityki inwestycyjnej. Spotykamy się z inwestorami, u których wciąż dominującym udziałowcem jest państwo, ale również także z prywatnymi inwestorami krajowymi i zagranicznymi - dodał.



Grendowicz powiedział, że początkowo PIR chciałaby wybrać 10 najważniejszych projektów, aby na koniec dojść do 2-3 pierwszych transakcji. Mogłoby to nastąpić jeszcze przed końcem 2014 r.



Jednocześnie Grendowicz przyznał, że działanie PIR „będzie pewnym slalomem” pomiędzy kontrolą państwa a rynkiem. Istotną kwestią będzie uniknięcie także podejrzeń o pomoc publiczną w przypadku poszczególnych projektów.



- Od początku zapewniano mnie, że decyzje w PIR będą merytoryczne. Traktuje powołanie mojej osoby na stanowisko prezesa jako sygnał, że PIR będzie odpolitycznione na tyle, na ile będzie to możliwe - powiedział Grendowicz.



- Na pewno rolą PIR nie będzie zastępowanie państwa w realizowaniu polityki energetycznej czy infrastrukturalnej. PIR będzie natomiast pewnym katalizatorem, dającym sygnał, że pod pewnymi warunkami spółka pomoże w tworzeniu ekonomicznej, polskiej racji stanu - stwierdził prezes.



Grendowicz wskazał również, że docelowo PIR będzie wychodziło z inwestycji, gdy będzie to opłacalne. Będzie to mogło nastąpić poprzez odsprzedaż udziałów do inwestora strategicznego projektu, inwestora zewnętrznego lub wejście samej inwestycji na giełdę.



Dariusz Daniluk, prezes BGK, potwierdził, że bank w sferze operacyjnej jest gotowy do programu Inwestycje Polskie. Daniluk podkreślił, że BGK chce motywować inwestorów do realizowania strategicznych, długoterminowych przedsięwzięć infrastrukturalnych.



Daniluk wskazał, że BGK jest predysponowane do udzielania długoterminowego finansowania, gdyż może je tanio zapewnić. Prezes zapewnił przy tym, że BGK nie zamierza wypychać z rynku banków komercyjnych.



Choć BGK został dokapitalizowany, to - jak wskazał Daniluk - wciąż jest on stosunkowo niewielki na tle swoich odpowiedników w dużych krajach UE. Stosunek sumy bilansowej BGK do PKB wynosi 3 proc. Tymczasem w Francji jest to 13 proc., w Niemczech - 19 proc., a we Włoszech 19,5 proc.



Pozytywnie o Inwestycjach Polskich wyraziła się Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Dodała, że środowisko ekonomistów od zawsze postulowało, aby środki z prywatyzacji służyły rozwojowi.



Mączyńska wskazała, że choć ta inicjatywa jest opóźniona, to w pewien sposób zmienia sposób myślenia o państwie. Wśród jej szczególnych zalet wskazała to, że ma ona szansę wykraczać poza ramy kalendarza wyborczego.



Niemniej problemem może być dobór projektów, które będą realizowane w ramach programu. Mączyńska podkreśliła, że Polska jest jedynym krajem w Europie bez centrum studiów strategicznych. Tymczasem w Niemczech takie jednostki ma każdy land, a Chiny konstruują swoje strategie na 50 lat.



Tymczasem bez wizji strategicznej każda inwestycja wcześniej czy później może zostać uznana za nieopłacalną. Polską bolączką pozostają też kwestie prawne i administracyjne, które mogą odstraszać inwestorów zagranicznych.



Mariusz Machajewski, wiceprezes Lotosu, akcentował natomiast konieczność szybkiego przygotowania polityki inwestycyjnej dla PIR. Podkreślił, że potrzebna jest definicja tego, na ile PIR będzie instytucją komercyjną, a na ile narzędziem do realizacji polityki państwa.



Machajewski wskazał, że docelowe upublicznienie projektów przez PIR może powodować problemy, gdyż rynek może inaczej od państwa wyceniać opłacalność danych inwestycji.



Jako ciekawy i oczekiwany program Inwestycje Polskie ocenił Jarosław Zagórowski, prezes JSW. Obecnie węglowy koncern nie planuje aplikować do programu po finansowanie, ale Zagórowski wskazał, że JSW może być nim zainteresowany w przyszłości, gdyby miał trudności z pozyskaniem kapitału z rynku.



Prezes wyraził także obawy co do możliwości odpolitycznienia PIR. Wskazał, że takie inicjatywy jak Agencja Rozwoju Przemysłu czy kiedyś Nafta Polska pokazały, że nie da się do końca uniknąć polityki.



Słabością jest także samo prawo. Zagórowski zaznaczył, że na bazie obowiązującej w Polsce legislacji słuszna idea może się wypatrzyć i jako przykład podał drogownictwo, które doprowadziło do kryzysu sektor budowlany.



Zagórowski, podobnie jak Elżbieta Mączyńska, postulował także utworzenie silnego centrum studiów strategicznych. Brak solidnych prognoz może oznaczać paraliż decyzyjny przy wyborze projektów do Inwestycji Polskich.



Tomasz Elżbieciak

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.