EN PL

Euro - system pod presją

EEC 2013: Musimy ratować strefę euro

wnp.pl (Katarzyna Walterska)
Strefa euro znalazła się w trudnej sytuacji. Otwarte pozostaje pytanie, czy kraje, które jeszcze nie mają wspólnej waluty, powinny się na nią zdecydować. Niezależnie od ich decyzji w eurolandzie muszą nastąpić zmiany, bo obecna sytuacja jest nie do utrzymania. UE musi też zadbać o globalną konkurencyjność - uznali uczestnicy debaty "Euro-system pod presją", która odbyła się drugiego dnia V Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
RETRANSMISJA
W GALERIACH

Od kilku lat argumenty za i przeciw wejściu do strefy euro w zasadzie się nie zmieniły. Waga argumentów jest podobna. Wydaje się, że poparcie dla eurolandu jest wysokie, pomimo że mamy kryzys, wysoką stopę bezrobocia. Jak zatem zareklamować przystąpienie do strefy euro? Jak przekonać niezdecydowane kraje, których gospodarki rozwijają się lepiej z własną walutą? - pytał prowadzący panel Mateusz Szczurek, główny ekonomista Grupy ING na Europę Środkową i Wschodnią.



Doświadczenia sąsiadów



Ivan Miklos, członek Narodowej Rady Słowacji, wicepremier, minister finansów Słowacji 2010-2012, który był odpowiedzialny za wejście Słowacji do strefy euro uważa, że media skupiają się tylko na negatywnych aspektach wspólnej waluty.



- Tak na prawdę to rządy i urzędnicy wiedzą co będzie lepsze. Oni też znają więcej szczegółów niż opinia publiczna. Środki masowego przekazu podają same negatywne informacje, szczególnie w okresie kryzysu ciągle mówi się, że musimy pomagać finansowo Grecji czy innym krajom, i że mamy kryzys z wysokim bezrobociem. A na przykład w Estonii, która ma wejść do strefy euro w przyszłym roku, 56 proc. społeczeństwa jest temu przeciwna. Mimo to rząd nie planuje referendum i chce wprowadzić wspólną walutę - mówił Ivan Miklos.



Z punktu widzenia Słowacji, zdaniem Ivana Miklosa, przyjęcie wspólnej waluty było dobrą decyzją. - Strefa euro jest dobra dla małych i otwartych ekonomii np. krajów bałtyckich ale także dla Słowacji. Gospodarki tych krajów są bardzo uzależnione od gospodarki Unii Europejskiej. Plusy przeważają nad minusami ale przyszłość będzie też zależała od dalszej sytuacji w całej strefie euro. Pewne jest, że obecna sytuacja jest nie do utrzymania, potrzebna będzie głębsza unia fiskalna. Krajobraz monetarny się zmieni - dodał przedstawiciel Słowacji.



Indrek Neivelt, przewodniczący Rady Nadzorczej, Bank of Saint Petersburg, były prezes Estońskiego Funduszu Rozwoju podkreślił, że w Estonii odczucia nie są tak dobre jak na Słowacji. - Trudno jest doradzać krajom, które nie są w strefie euro szczególnie w czasie niepewności - dodał. Zgodził się z przedstawicielem Słowacji, że w eurolandzie muszą nastąpić zmiany.



- Zyskaliśmy bardzo dużo na wejściu do euro natomiast pojawią się minusy ale one są nieodzowną częścią życia. Jeśli miałbym wymienić największą korzyść to byłaby to przejrzystość. Poza tym brak plotek na temat potencjalnej dewaluacji waluty. Podczas spotkań z inwestorami zawsze padało pytanie, kiedy doprowadzicie do dewaluacji waszej waluty? Problem sam się rozwiązał od 1 stycznia 2011 roku gdy weszliśmy do eurolandu - dodał Indrek Neivelt.



A jak członkostwo w eurolandzie wygląda z perspektywy Finlandii? - Fińska polityka monetarna polegała na dewaluacji waluty. Mieliśmy nawet 13 proc. rekord, ale też ciągła niepewność. Myślę, że jednak wszyscy są przekonani, że wspólny rynek jest dobry dla gospodarki europejskiej i dla poszczególnych państw członkowskich - mówił Matti Vanhanen, premier Finlandii w latach 2003-2010, a obecnie dyrektor zarządzający Związku Fińskich Firm Rodzinnych.



- Jeśli w tak dużym klubie jak Unia Europejska mielibyśmy różne waluty nie bylibyśmy w stanie pomóc słabszym np. Grecji. Stworzenie wspólnej waluty było naprawdę sensowne. Jeśli mamy wspólny rynek powinniśmy mieć i wspólna walutę. Jak wyglądałaby dzisiaj gospodarka Stanów Zjednoczonych, czy Chin gdyby były tam różne pieniądze? - zastanawiał się Matti Vanhanen. I dodał, że jako przedstawiciel związku fiński firm rodzinnych może z całym przekonaniem powiedzieć, że dla prowadzenia biznesu lepsza jest jedna wspólna waluta niż 27 różnych.



Polska w drodze do eurolandu



Ostatnio prezydent Bronisław Komorowski zachęcał do dyskusji nad wejściem do strefy euro. Ale jednocześnie badania pokazują że Polscy są eurosceptykami. Jesteśmy na piątym miejscu po Wielkiej Brytanii, Danii, Finlandii i Czechach.



Prof. Jerzy Osiatyński, doradca Prezydenta RP podkreślił podczas dyskusji, że w podejściu Polski do wspólnej waluty, problem polega na tym, że w 2007 roku zaczął się kryzys.



- Obalone zostały wcześniej przyjęte założenia. Np. że koszt pożyczania pieniędzy będzie niższy - to przestało być prawdą. Poza tym po wejściu do strefy euro mieliśmy mieć wysoki wzrost gospodarczy. To też okazało się nie prawdą, bo nasza gospodarka poza strefą euro rozwijała się lepiej niż euroland. Z tego względu, zanim podejmiemy decyzje musimy znaleźć odpowiedź na kilka pytań. Dlaczego kraje strefy euro rozwijały się wolniej niż te poza nią? Co trzeba zrobić zanim wejdzie się strefy euro? I w końcu co zrobić gdy przyjmiemy wspólną walutę, aby nie znaleźć się w takiej sytuacji jak Grecja czy Portugalia? - mówił prof. Osiatyński.



Choć jak podkreślił, wielu ekonomistów uważa, że jeśli chcemy mieć wpływ na decyzje w UE to musi zasiąść przy tym samym stole, co kraj strefy euro. - Powstaje więc pytanie, czy na pewno tego chcemy, czy chcemy siedzieć na miejscu Grecji, która zaraz może być wydmuszką - dodał prof. Osiatyński.



Za i przeciw



Przedstawiciele krajów strefy euro podkreślali, że zaletą wspólnej waluty jest wyższy eksport.

- Tak, istotnie są kraje, które mają nadwyżki eksportowe jak Niemcy, Holendrzy, Finowie, Austriacy, ale mamy też Hiszpanię, Francję, Portugalię a więc kraje, które mają odwrotną sytuację. Czyli można powiedzieć, że to był eksport niemieckiego bezrobocia do tamtych krajów. Można w taki sposób kształtować politykę jednego kraju, ale nie można w ten sposób regulować sytuacji wszystkich krajów europejskich na raz - mówił prof. Osiatyński.



I dodał, że jeśli cel inflacyjny Eubejskiego Banku Centralnego jest wyznaczony na pewnym poziomie to wszystkie kraje członkowskie musza go przestrzegać. Jeśli nie realizują takiej polityki to wiąże się to z większą stopą bezrobocia czy z niższym tempem rozwoju gospodarczego. Nadwyżka eksportowa Niemiec to około 6 proc. a w przypadku innych krajów to 1-1,5 proc. PKB ale siła nabywcza konsumentów czy ich wynagrodzeń to około 30-40 proc. PKB. Jeśli to zamrażamy to nie możemy oczekiwać powstawania nowych miejsc pracy czy szybszego tempa wzrostu. Jeśli nie przygotujemy się na takie problemy, jeśli nie postaramy się zwiększyć swojej konkurencyjności, jeśli strefa euro nie zmieni prowadzonej polityki to możemy znaleźć się w niezwykle trudnej sytuacji. Nie łatwo będzie przekonać społeczeństwo do poparcie wejścia do strefy euro - mówił prof. Osiatyński.



A wręcz pojawi się pytanie, czy strefa euro przetrwa. Istnieją pewne teoretyczne wyliczenia co by się stało, gdyby Grecja wyszła ze strefy euro. Ale gdyby rozpadła się cała strefa euro to wówczas miałoby to konsekwencje, których nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć. A przy okazji stracilibyśmy bardzo wiele zalet wynikających z posiadania wspólnego rynku. A to fundament polityki Unii Europejskiej i zdaniem prof. Osiatyńskiego należy go bronić.



- Uważa, podobnie jak inni doradcy prezydenta, że musimy zrobić co w naszej mocy aby pomóc strefie euro przetrwać, przygotować się lepiej do zwiększania naszej konkurencyjności w celu stworzenia takiej siły aby było to trwałe. I dopiero wówczas można wybrać datę wejścia do strefy euro - mówił prof. Osiatyński.



Przedstawiciel Słowacji i Estonii przekonywali, że euro jest dobrą walutą dla małych i otwartych gospodarek. Bo tam problemy, z którymi mają do czynienia większe kraje nie zaznaczają się aż tak mocno. Wspólna waluta ułatwia prowadzenia dzielności gospodarczej, to taki praktyczny wymiar wspólnej waluty. Ale ważnym elementem jest też stabilność makroekonomiczna. Polska była zieloną wyspą w latach 2009-2010. Teraz pewnie Łotwa zajmie nasze mniejsze bo to ona rozwija się najszybciej w ciągu ostatnich dwóch lat. Ale Słowacja też nie jest daleko w tyle.



Ivan Miklos zgodził się z prof. Osiatyński w kwestii zwiększania konkurencyjności. - Polska ma swobodę decyzji, czy wejść do strefy euro. I to jest bardzo wygodna sytuacja - mówił Ivan Miklos.



Podkreślił, że strefa euro daje łatwiejszy dostęp do finansowania. Poza tym w czasie kryzysu stopy procentowe są niższe. Nie ma już problemu dewaluacji, łatwiej jest prowadzić interesy, inwestycje są wyższe. Ale po stronie kosztów kraje strefy euro mają zmniejszoną elastyczność makroekonomiczną, dlatego że nie są w stanie modyfikować kursu wymiany a jeśli stopy są niewłaściwie ustawione to mogą się pojawić problemy. Mamy również ograniczoną możliwość regulacji bankowych, bo wchodzimy do unii bankowej - podkreślił.



Jak obronić strefę euro?



Co więc pozostaje? Czy należałoby coś zmienić? Paneliści podkreślali, że strefa euro zmienia się, że nie wiadomo jak rozwinie się sytuacja. Warto zastanowić się co jest niezbędne, aby strefa euro przetrwała jako organizm polityczno-gospodarczy.



- Przede wszystkim społeczeństwa muszą być gotowe do przyjęcia euro. A w Finlandii nam się to nie udało. Doszliśmy do ściany nie byliśmy dalej prowadzić dewaluacji waluty. Poza tym spada nam konkurencyjność. Musimy zrozumieć, że nie można tracić konkurencyjności - mówił Matti Vanhanen. Przyznał, że Polska musi być gotowa do przyjęcia euro. Podobnie jak przed wejściem do Unii Europejskiej, tak i teraz, przed wejściem do strefy euro Polacy muszą zrozumieć, co oznacza wspólna waluta.



Zdaniem uczestników panelu konkurencyjność w Unii Europejskiej jest problemem, ale powinniśmy być także konkurencyjni w wymiarze globalnym. Sytuacja, która była w UE 10 lat temu nie sprawdzi się obecnie. Jeśli społeczeństwa zdadzą sobie sprawę z tego co jest nam potrzebne w UE wtedy będziemy mieli większy szanse na sukces globalny.



- Estonia jest pokazywana jako kraj, który odniósł sukces, tworzy się różne ciekawe marki, które sprawdzają się w nowych technologiach. Wydaje się że w tym systemie pod presja Estonia przeżywa sukces. Jak się to udało - zastanawiał się Mateusz Szczurek.



Jak stwierdził Indrek Neivelt, Finlandia, czyli sąsiad Estonii jest najlepszym aktywem. - Uczymy się od nich bardzo dużo. Chcemy poprawić współpracę związana z nowymi technologiami. Dla małego kraju to bardzo ważne. Poza tym mamy wielu liderów, którzy promują rozwiązania innowacyjne. Mamy kilka powodów tego sukcesu - mówił Indrek Neivelt.



Jeśli Unia Europejska będzie funkcjonowała nadal, a mam nadzieje że tak będzie to chciałbym abyśmy tworzyli jeden klub, czyli ten sam kapitał, jeden rynek pracy dla pracowników. Sytuacja fiskalna musi być ustabilizowana. Musimy wpłacać do wspólnego budżetu więcej niż 1 proc. Inaczej po prostu się nie sprawdza - powiedział Indrek Neivelt.



Wszyscy zgadzają się, że jeśli mamy mieć unię walutowa musimy mieć unię fiskalną.

Mówi się o konieczności zwiększania budżetu unijnego ale nie ma też zgody na zwiększanie kompetencji Brukseli, ponieważ w UE nie istnieje wspólna tożsamość europejska. Budowanie Stanów Zjednoczonych Europy, nie jest najlepszym pomysłem, bo jest też mało realne. Jedyną możliwością jest budowanie mocnej unii finansowej. Potrzebne są mocne reformy strukturalne szczególnie w krajach, które mają problemy finansowe.



Polska, Czechy Słowacja to kraje, które dokonały reform strukturalnych. Wszyscy powinni przestrzegać kryteriów z Maastricht i wówczas sytuacja byłaby stabilniejsza, a takie debaty nie byłyby potrzebne.

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.