EN PL

Energia w Europie – w poszukiwaniu partnerstwa

Energetyka w pętach niestabilności

wnp.pl (Ireneusz Chojnacki)
Energetyka potrzebuje od zaraz stabilności i przewidywalności regulacji tak na szczeblu unijnym jak i krajowym. To jest już banał, ale ważny i dlatego trzeba go powtarzać aż do skutku – wynika z debaty „Energia w Europie – w poszukiwaniu partnerstwa” przeprowadzonej podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2013.
RETRANSMISJA
VIDEO
W GALERIACH

Rozpoczęcie dyskusjiw panelu „Energia w Europie – w poszukiwaniu partnerstwa” poprzedziło wystąpienie Marcina Korolca, ministra środowiska, który m.in. informował o spadku emisji CO2 w Polsce w 2012 przy wzroście PKB i wskazał, że realizujemy cele klimatyczne znacznie niższym kosztem niż to się wydawało nawet stosunkowo niedawno.Ponadto ocenił („mam wrażenie”), że w UE obserwujemyswoiste rekolekcje energetyczno –klimatyczne, bo część krajów – Czechy, Niemcy, Hiszpania, Wielka Brytania -analizuje swoje regulacje w zakresie wsparcia OZE.







- Przez UE przetacza się kolejna faza kryzysu gospodarczego, a w USA, mamy do czynienia z rewolucją łupkową i bardzo poważnym spadkiem ceny gazu, bardzo poważnym spadkiem ceny elektryczności, a w tle, w przyszłości, mamy unię o wolnym handlu pomiędzy UE, a USA.Myślę, że obecny, można powiedzieć w pewnym sensie kryzys polityki klimatyczno-energetycznej to nie jest jej koniec. Ta polityka zostanie przedefiniowana i zostanie urealniona. Będzie bardziej przyjazna biznesowi, ale będzie też musiała być znacznie tańsza – powiedział Marcin Korolec.



Zobacz także



Europa Centralna musi iść własnym tempem ku integracji w energetyce

Dużą część polskich elektrowni trzeba wyłączyć

Nikt nic nie wie, czyli inwestycji w energetyce nie będzie

Europa zaczyna mówić o konkurencyjności



Minister wskazał, że w EU mamy teraz do czynienia z trzema równoległymi procesami dotyczącymi polityki klimatyczno- energetycznej. Z inicjatywą Komisji Europejskiej (KE) tzw. backloadingu, czyli pomysłem KE, która „ w sposób administracyjny chce rządzić rynkiem”, z próbą podjęcia przez KE dyskusji na temat reformy systemowej handlu uprawnieniami do emisji do roku 2020, a w końcu z rozpoczynającą się dyskusją na temat polityki klimatyczno-energetycznej po 2020 roku.



- Komisja Europejska rozpoczyna równoległą dyskusję o tym, co po roku 2020, jak ta polityka ma wyglądać w perspektywie roku 2030. Widzimy więc, że w dyskursie europejskim ta polityka nie tylko nie umarła, ale jest bardzo obecna. Niemniej nowe elementy, które się dzisiaj w tej dyskusji pojawiają to cena i konkurencyjność. Jeszcze niedawno te słowa były nieobecne w dyskusji – stwierdził Marcin Korolec.



Minister przypomniał stanowisko Polski w sprawie polityki klimatyczno-energetycznej po 2020 roku- najpierw doprowadzić do zawarcia globalnego porozumienia klimatycznego, co prawdopodobnie nastąpi w 2015 roku ,a dopiero w funkcji tego porozumienia określić stanowisko UE. Korolec podkreślił, że stawiamy na rodzime złoża paliw i niską cenę energii elektrycznej, a jeśli chodzi o nasze postulaty w sprawie przyszłej polityki klimatycznej to jednym z nich jest odejście od subsydiów do energii tak dla paliw kopalnych jak i OZE.



- Nie ma powodu, żeby ten system w dalszym ciągu obciążał gospodarkę – powiedział Marcin Korolec.



Europoseł prof. Jerzy Buzek wskazał, że UE potrzebuje wzrostu gospodarczego m.in. ze względu na trudną sytuację na rynku pracy, a warunkiem wzrostu jest konkurencyjność. Osiągnięcie tego celu wymaga m.in. zrównoważenia finansów publicznych, czy innowacyjności, ale w ocenie prof. Buzka także wspólnego rynku energii.



- Ceny energii wpływają na wszystkie inne ceny, a w krajach członkowskich rozbieżność cen jest dzisiaj nawet dwukrotna pomiędzy cenami gazu w Tallinie i Londynie. Z kolei w Tallinie prąd elektryczny jest o 30 proc. tańszy niż w Rzymie. To nie jest dobre pole do uczciwej konkurencji na rynku europejskim – ocenił prof. Buzek, który wskazał, że problemem jest też utrzymanie równowagi pomiędzy polityką klimatyczną, a energetyczną.



- Dotąd ta pierwsza wygrywała w energetyce europejskiej (…) Jeśli tu przegapimy jakąś sytuacjęalbo ta równowaga nie będzie złapana w sposób właściwy to na pewno nie wygramy walki konkurencyjnej. (…) Wspólny rynek może nam za jednym zamachem załatwić trzy najważniejsze rzeczy – bezpieczeństwo dostaw energii, możliwie tanią i efektywną ochronę środowiska oraz dostępne ceny, możliwie niskie - przekonywał prof. Buzek.



Wskazane przez europosła drogi do wspólnego rynku energii to m.in. budowa transgranicznych połączeń gazowych i elektrycznych, wdrożenie w końcu całej właściwejlegislacji europejskiej i stworzenie porównywalnych systemów wsparcia OZE,bo „jeśli gdzieś dopłaca się ogromne pieniądze do energetyki wiatrowej to wygra z każdą inną energią”.



Paweł Olechnowicz, prezes zarządu grupy Lotos, zgadzając się z tezami opinii ministra Korolca i prof. Buzka, wyraził jednak pewne zaniepokojenie. De facto rozdźwiękiem między deklaracjami politycznymi , a praktyką, która jego zdaniem nie służy jednościUE.



- Mamy coraz większą chęć, jak zauważam, w UE rozmawiania o tym, żeby zrobić coś dobrze komuś i sobie, o tym żebyśmy byli partnerami , a indywidualnie robimy to co sobie wyobrażamy, że jest najlepsze. I to od wielu lat widać (…) Jedenaście krajów UE Centralnej Europy to jedna trzecia PKB brutto w porównaniu do krajów UE – 15. Jasne, zaczynaliśmy z innych poziomów, ale jeśli chcemy tworzyć jeden organizm UE to trzeba powiedzieć : OK. przyjęliśmy tę jedenastkę i powinniśmy się wzajemnie wspomagać, żebyśmy byli mocniejsi wobec otoczenia. A tu się okazuje, że sensownie rozmawiamy, a silniejsi realizują politykę indywidualnych powiązań, nie wspierają słabszego bloku po to żebyśmy byli razem mocniejsi, co moim zdaniem prowadzi do raczej większego zróżnicowania i rozpadu UE, a nie docementowania UE i rozwoju jako jednego silnego organizmu – ocenił Paweł Olechnowicz.



Surojit Ghosh, wiceprezes, członek zarządu ArcelorMittal Poland, ocenił, że nie jest w interesie gospodarki europejskiej podnoszenie celów redukcji emisji CO2 ponad poziom wynikający z obecnych regulacji. Pochwalił władze Polski za stanowisko zajmowane w sprawie polityki klimatyczno-energetycznej, które jest krytyczne m.in. jeśli chodzi o podwyższanie celów redukcji emisji CO2 do 2020 roku.



- Komisja Europejska dzięki temu odstawiła na razie na boczny tor metodę tzw. backloadingu, co według nas jest słuszne i mamy nadzieję, że w Polska w dalszym ciągu będzie w ten sam twardy sposób działała w tym obszarze – mówił Surojit Ghosh.

ArcelorMittal Poland wskazywał, że Polska to kraj preferowany przez grupę jeśli chodzi o inwestycje i m.in. podał, że grupa zainwestowała w Polsce po 2004 roku około 5 mld zł. Wiceprezes Surojit Ghosh ocenił, że trudna sytuacja gospodarcza z jaką boryka się UE jest znamienna dla Europy.



- Otóż wydaje się, że kryzys czy ta stagnacja, z którąś mamy do czynienia jest charakterystyczna dla Europy. Jeśli popatrzymy na obecną produkcję stali i porównamy ją z sytuacją z ostatniego kwartału roku 2008, czyli sprzed kryzysu, to okaże się, że produkcja stali spadła w Europie o 30 proc., ale w innych częściach świata wzrosła , czyli to tutaj w Europie jest problem (…) Jeżeli chcemy pozostać w grze to musimy pozostać konkurencyjni – mówił Surojit Ghosh.



Krzysztof Kilian, prezes zarządu PGE, wskazał, że bezpieczeństwo energetyczne, tania energia i ochrona środowiska są celami, które przyświecają Europejczykom odpowiedzialnym za kształt polityczny i regulacyjny Europy.



- Ostatnio w wyniku kryzysu pojawił się argument, żeby rozszerzyć te cele o konkurencyjność gospodarki(…). W związku z tym na posiedzeniu (Rady Unii Europejskiej –red.) 22 maja wszystkie zdarzenia związane z konkurencyjnością gospodarki mają być takim jakby priorytetem dyskusji . Cztery punkty się pojawiły , czyli stymulowane inwestycji, ceny energii, dywersyfikacja dostaw i wewnętrzny rynek energii. Patrząc z perspektywy tych celów, które są nakreślone dla wspólnoty europejskiej można powiedzieć, że takie same mogłyby być nakreślone dla polskiego sektora elektroenergetycznego albo dla dokumentu, który nazywamy polityką energetyczną – ocenił prezes Kilian.



W dalszej części dyskusji Kilian zwrócił uwagę, że w przypadku Polski ciągle pozostają w zasadzie otwarte podstawowe pytania, czyli na przykład o rozumienie bezpieczeństwa energetycznego, czy rolę inwestycji w OZE. Szef PGE ocenił, że aczkolwiek priorytety zapisane w polityce energetycznej przyjętej kilka lat temu praktycznie się nie zmieniły to jednak wymaga ona gruntownej dyskusji.



- Ważne jest jak dzisiaj widzimy te cele. One były inaczej widziane cztery klata temu, dzisiaj widzimy je inaczej. Dzisiaj musimy te podstawowe priorytety być może raz jeszcze określić tak, żeby zapewnić bezpieczeństwo energetyczne przy minimalnym koszcie dla gospodarki, a maksymalizacji korzyści makroekonomicznych oraz oczywiście ograniczeniu oddziaływania energetyki na środowisko. Poprzez zwymiarowanie, spriorytetyzowanie tych celów moglibyśmy dojść do optymalnego miksu paliwowego, który jest nam niezbędnie potrzebny na rynku polskim – mówił Krzysztof Kilian.



Z dalszej dyskusji jednoznacznie wynikało to co już od dawna jest banałem, ale trzeba go powtarzać do skutku, bo jest ważny, a mianowicie, że wskutek mnożonych i niezharmonizowanych w wielu przypadkach regulacji energetyki sektor oczekuje od polityków przede wszystkim przewidywalności i trwałości regulacji. Pavel Cyrani, reprezentujący w debacie koncern CEZ, powiedział, że należy wrócić do celów zanim zacznie się wprowadzać konkretne środki, bo być może odbędzie się w maju spotkanie w sprawie konkurencyjności, ale za trzy lata będą spotkania na temat tego jak przyciągnąć inwestycje do sektora energetycznego , a za kolejne trzy lata spotkania dotyczące konkretnych technologii.



-Próby wprowadzania konkretnych środków to nie jest jedyna metoda, która ma doprowadzić nas do stabilnego sektora energetycznego. Musimy mocno zastanowić się nad tym jakie cele mają być omawiane na szczeblu europejskim i jakie środki mają być omawiane na szczeblu państw członkowskich. (…) Gdy starając się wprowadzić jakieś mechanizmy dojdziemy do poziomu detali to na pewno nie znajdziemy najlepszego rozwiązania dla każdego kraju członkowskiego ponieważ każdy kraj musi stworzyć swój własny miks energetyczny, który dla tego kraju będzie działał najlepiej – mówił Pavel Cyrani.



Ponadto Cyrani ocenił, że na krótką metę należałoby wrócić do sytuacji kiedy to swobodny rynek stymuluje inwestycje, że być może powinniśmy przebudować ETS, a może też powinniśmy jakoś mądrze zacząć kształtować ceny energii elektrycznej.

- W krótkim horyzoncie czasowym nie unikniemy sytuacji kiedy niektóre rządy będą wspierały konkretne projekty. Na przykład mówimy o Niemczech południowych , mówimy też o Wielkiej Brytanii i w Czechach też toczy się dyskusja dotycząca konkretnego projektu energetyki jądrowej. Myślę, że trzeba tego typu przypadki pozostawić państwom członkowskim- ocenił Cyrani.



Szefowie bądź przedstawiciele innych koncernów także zwracali uwagę na znacznie regulacji unijnych, a w tym na ich wpływ sięgający strategii przedsiębiorstw.



- Dyskusja już przeprowadzona pokazuje jedno – olbrzymi wpływ decyzji politycznych na poziomie UE na funkcjonowanie i strategię sektora energetycznego i całej gospodarki UE, a w tym Polski. Polityka klimatyczno-energetyczna jest praktycznie strategią państw, a decyzje są bardzo często zmieniane bądź modyfikowane (…) Zatem jeśli decyzje polityczne będą się przekładać de facto na strategie już nie tylko państw, ale pojedynczych przedsiębiorstw to w takich warunkach odpowiedź na pytanie jakie decyzje inwestycyjne podejmować staje się niezwykle trudna – wskazał Dariusz Lubera, prezes zarządu Tauron Polska Energia.



Ponadto prezes Lubera ocenił, że jeśli KE nie zweryfikuje zarówno celów jak i sposobów prowadzenia polityki klimatycznej to wielkiego kroku do przodu nie zrobimy. Tłumaczył, że decyzje o uruchomieniu inwestycji w energetyce, czyli inwestycji czasochłonnych i kapitałochłonnych, wymagają spełnienia kilku podstawowych warunków.Na pozór prostych, a na pewno oczywistych.



- Kiedy takie decyzje się podejmuje to bierze się pod uwagę przyszłe zmiany rynkowe i regulacyjne , które powinny być mniej więcej przewidywalne w horyzoncie inwestycji. Dzisiaj w sektorze elektroenergetycznym podejmowane są decyzje raczej o wycofywaniu się z jeszcze nie zaczętych inwestycji niż o inwestowaniu ponieważ ani rynek ani regulacje nie spełniają warunku przewidywalności w perspektywie dłuższej niż kilka lat. To jest dzisiaj podstawowy problem – mówił Lubera, którego zdaniem Europa powinna oddzielić strategię bezpieczeństwa energetycznego od pakietu klimatyczno- energetycznego.



Filip Thon, prezes zarządu RWE Polska i członek zarządu RWE East mówił, że energetyka potrzebuje równowagi pomiędzy bezpieczeństwem dostaw, konkurencyjnością źródeł energetycznych i ochroną środowiska, alepodkreślił, że pojawiły sięnowe istotne elementy.



- Myślę, że ten trójkąt nie jest już trójkątem i tak naprawdę to jest jakiś czworobok ponieważ społeczna akceptacja i polityczna akceptacja są najważniejsze - na przykład akceptacja energii nuklearnej w Niemczech i sądzę, że w ty momencie równowaga trochę wymyka nam się spod kontroli. Możemy to zobaczyć na przykładzie fotowoltaiki w Niemczech. W tym momencie mamy 32 tys. MW mocy fotowoltaicznej zainstalowanej , a to są terawatogodziny energii rocznie. Taki rozwój sytuacji prowadzi do tego, że zmienia się rynek energetyczny. Fotowoltaika działa akurat w ciągu dnia, ma taki szczyt w południe. To jest moment, kiedy normalnie elektrownie konwencjonalne, zwłaszcza gazowe, wchodzą do sieci, ale teraz już tak nie jest. Taki rozwój sytuacji zmiażdżył w gruncie rzeczy kraje Beneluksu. Ten sam problem, z którym teraz mierzą się elektrownie niemieckie będzie się pojawiał także w Holandii, czy Belgii – mówił prezes Thon.



Prezes Thon ocenił, że rynek energii zmierza teraz do fundamentalnej zmiany, bo elektrownie konwencjonalne w obecnych realiach przestają po prostu działać, a nie jest to wyizolowany problem niemiecki, lecz problem który rozprzestrzeni się też na inne kraje.

- Ja byłbym bardzo ostrożny jeśli chodzi o subsydia dla OZE. To trzeba robić w sposób mocno kontrolowany, bo widzieliśmy co się działo w Europie Zachodniej, jeżeli to przebiega za szybko. Jeżeli mamy dużą liczbę OZE na rynku to jest jasne, że w przyszłości będzie duży udział energii zOZE na rynku, ale czy to są jedyne źródła, które są nam potrzebne ? Nie sądzę. Zawsze w przyszłości musimy mieć też przestrzeń dla energetyki konwencjonalnej. Przynajmniej dla takiej jako wspierającej, czy też zapasowej jeżeli mówimy o polityce długoterminowej- mówił Filip Thon.



Szef RWE Polska nie krył, że nieco martwi go to, że cały czas wprowadzane są nowe regulacje na rynku energetycznym.



- Nie chcemy żeby było tak, że jak cena CO2 idzie w dół to nagle mówimy, a to nie, nie bawmy się w ten rynek, po prostu zmieńmy zasady ,odbierzmy trochę tych certyfikatów CO2 albo niech one będą droższe. Takie gierki widzimy również w dotacjach dla OZE. To nie ma nic wspólnego z zasadami fair play. Widzimy te wszystkie kroki, które się ciągle powtarzają w Europie i to sprawia, że podejmowanie decyzji o inwestycjach jest bardzo trudne. Dzisiaj - w oparciu o nasze obliczenia - nie ma tak naprawdę inwestycji w elektrownie konwencjonalne, która byłaby opłacalne –konstatował prezes Thon.



Dariusz Mioduski, dyrektor generalny Kulczyk Investments stwierdził, że w zasadzie wszelkie tezy jakie można postawić w wyniku analizy funkcjonowania energetyki są znane i generalnie wiadomo co trzeba robić.



- To czego brakuje – to jest moja obawa czy jesteśmy sobie w stanie z tym poradzić – to jest pewna mądrość, przywództwo i odwaga , żeby zrobić to co należy zrobić. (…) Jest odwaga, żeby jeszcze więcej pieniędzy przeznaczyć na ratowanie banków , żeby powiedzieć, że musi być jeszcze większa rola państw i rządów, często pod płaszczykiem bezpieczeństwa. Jest odwaga do nakładania jeszcze większych obciążeń podatkowych, fiskalnych , co powoduje, że ludzie i firmy maja jeszcze większy problem żeby inwestować i konsumować. Natomiast nie widzę odwagi, żeby ciąć podatki, żeby wspierać przedsiębiorców , żeby redukować rolę państwa i to jest trochę problem. Wydaje mi się, że skutkiem tego jest to, że Europa ma nadzieję, że się jakoś przemkniemy przez kryzys i że wszyscy inni na świecie, włącznie z Afryką, to za nas zrobią i my na tym skorzystamy. To nie zadziała. To my musimy zrobić – mówił Dariusz Mioduski.



Mikael Lemström, prezes zarządu Fortum Power and Heat Poland, podjął tematykę wywołaną przez prof. Buzka, czyli kwestię wspólnego rynku energetycznego. Lemström jednoznacznie ocenił, że jeśli będziemy działać indywidualnie to nic się nie uda, bo energię elektryczną trzeba przesyłać poprzez granice, czyli infrastruktura jest niezbędna.



- Teraz pytanie za miliard euro jak to zrobić , jak stworzyć wspólne zasady - ja nie wiem i chyba o tym właśnie wszyscy dyskutujemy. Natomiast nie zgadzam się, że należałoby od nowa coś budować, odrzucając to co już wdrożyliśmy. Jeżeli chodzi o wypowiedź przedstawiciela CEZ w odniesieniu do sytemu ETS, czy jest to najlepszy możliwy system handlu emisjami to dopóki ktoś nie pokaże mi lepszego pomysłu to nie wiem. W tym momencie ten mechanizm działa tak, że w jakiś sposób kontroluje ceny CO2. Nic lepszego dotąd nie wymyśliliśmy więc uważam, ze zamiast odrzucać go całkiem to lepiej pracować nad ulepszeniem go.(…) Problem w Niemczech i innych miejscach związany z dostawą energii z OZE to przede wszystkim skutek tego, że subsydiujemy wytwarzanie energii elektrycznej z odnawialnych źródeł. Nie powinniśmy tego robić. To zaburza warunki konkurencyjności na rynku, zwłaszcza w kontekście systemu ETS. Jeśli subsydiujemy OZE to ten system powinien być kompatybilny z system handlu emisjami, czyli na przykład związany z ceną CO2 – uważa Mikael Lemström.



Ireneusz Chojnacki

WYSZUKIWANIE SESJI

Proszę wybrać dzień

Proszę wybrać lokalizacje sesji

Nazwa sesji

Wydawcą serwisu 2013.eecpoland.eu jest Grupa PTWP SA.